Kliencie! Nie mów tego swojemu grafikowi!

Kliencie! Nie mów tego swojemu grafikowi!

Dziś wpis (i film) z dedykacją dla naszych wspaniałych klientów! Nie było by nas bez Was, ale czasami, trzeba przyznać, mamy ochotę Was udusić (zresztą w drugą stronę na pewno działa to tak samo).

Jest kilka takich zdań, które gdy wypowiadacie, dostajemy gorączki, trzęsą nam się ręce i po cichu zaczynamy odliczać do dziesięciu. Dziś właśnie o nich i dlaczego czasami ich nie wypowiadać (lub jakie macie alternatywy), by żyło Wam się lepiej z Waszymi grafikami.

Zajmie ci to tylko godzinkę

Wiecie, wszystko w stylu – to szybki projekt z reguły bywa trochę niedoszacowane. Czasami też po prostu coś, co wydaje się proste wizualnie, nieskomplikowane, wcale nie musi oznaczać, że w wykonaniu takie jest. Nie musicie znać się przecież na tych wszystkich technicznych problemach, możecie pewnych rzeczy nie wiedzieć, dlatego bezpieczniej nie zakładać, że projekt, który chcecie zlecić, faktycznie takim jest.

Wytłumaczcie na czym polega, co jest do zrobienia, a grafik z pewnością oceni czasochłonność zadania i być może również przedstawi jakiś szybszy do wykonania wariant (jeśli po prostu zaznaczycie, że zależy Wam na czasie).

Tu jest trochę miejsca, wrzućmy tu jeszcze…

Zdarza się, że zależy Wam na jak najlepszym wykorzystaniu przestrzeni. Zawsze można coś dorzucić, większe logo, logosy partnerów, dodatkowy tekst czy obrazek ze stocka. Sęk w tym, że te tak zwane puste miejsca w projekcie są równie ważne, co te zapełnione.

Marginesy wokół elementów są ważne – pozwalają oddzielić od siebie informacje oraz poprawić czytelność – im bardziej ściśnięte elementy, tym ciężej nam się będzie je odczytywało. Zaufajcie swoim projektantom, powiedzcie na których elementach zależy Wam najbardziej i jaki cel chcecie osiągnąć, a oni z pewnością zaproponują Wam odpowiednie rozwiązania.

współpraca z grafikiem

Właściwie wszystko jest już wymyślone, trzeba to tylko przełożyć w programie

Wiecie ile razy zdarzyło mi się coś takiego słyszeć? Dziesiątki razy. Wiecie ile razy chodziło tylko o przełożenie tego „do odpowiedniego programu”? Ani razu.

To nie jest tak, że macie złe pomysły, albo nie chcemy oglądać Waszych propozycji. Po prostu zakładanie, że to co zrobiliście (zakładając, że nie macie zbyt dużego doświadczenia w projektowaniu) jest, powiedziałabym, dość odważne. Jeżeli chcecie spróbować zaprojektować własne logo czy ulotkę, pokażcie tę propozycję projektantowi, powiedzcie, że myślicie o czymś w tym stylu i być może będzie mógł zaproponować jakieś zmiany (albo powie, że niestety, projekt nie będzie nadawał się do realizacji).

Nawet jeżeli jest już uzgodniona koncepcja, to wciąż daleka droga do ostatecznego projektu. Czasami sporo czasu zajmuje zajęcie się detalami (często niezauważalnymi przez klientów). Zakładanie, że projekt jest właściwie zrobiony, a grafik musi coś tam tylko dłubnąć w programie, jest po prostu niesprawiedliwe (i może powodować wcześniej wspomniane drgawki).

Nie możemy ci zapłacić, ale będziemy cię polecać innym

Czy poszlibyście do restauracji i zaproponowali kucharzowi to samo? Albo mechanikowi przy okazji kolejnej naprawy samochodu? Tymczasem graficy słyszą to całkiem często.

Nie mam nic przeciwko pracy wolontariackiej jeśli zgodziły się na to obie strony, na określonych warunkach, tak by każdy był zadowolony. Nie wychodźmy jednak z góry z założenia, że każdy projektant ma takie podejście. Choć grafika wydaje się przyjemnym i prostym zajęciem, to zawód jak każdy inny, a projektant również musi mieć kasę na jedzenie czy rachunki. Niestety, z przyszłych poleceń trochę ciężko je opłacić.

Zacznij robić, a formalności obgadamy później

Z reguły to chęć zaoszczędzenia czasu – dogadywanie, spotkania, spisywanie umów – to zajmuje chwilę. Ale nie zliczę ile razy widziałam wpisy projektantów, którzy zastanawiali się co zrobić, bo klient nie chce zapłacić za projekt, który okazał się za drogi… wiecie, wycenę oboje zostawili sobie na później.

Podpisanie umowy, uzgodnienie warunków współpracy, leży w interesie obu stron. Projektanci znają zakres zadań i wiedzą ile i kiedy dostaną za te zadania pieniędzy. Klienci za to dostają informację, kiedy mogą spodziewać się projektu i że zostaną przepisane na nich autorskie prawa majątkowe. I oczywiście – ile będą musieli zapłacić za projekt.

jaka umowe podpisac z grafikiem

Nie mamy jeszcze materiałów, ale możesz już zacząć coś robić

Brak założeń, brak tekstów (choćby w formie wstępnych szkiców), brak zdjęć, właściwie nic nie wiadomo. Nie oczekujcie więc drodzy klienci, że zerkniemy w nasze szklane kule i przygotujemy coś. Bo coś można przygotować zawsze, ale ryzyko, że to coś nie wstrzeli się w założenia, czy zupełnie nie sprawdzi się przy materiałach, które później zostaną dostarczone (a będą musiały być umieszczone w projekcie), jest dosyć spore.

To zmarnowany czas projektanta i zmarnowany Wasz czas na nanoszenie poprawek i kręcenie się czasem w kółko. Czasami lepiej chwilę poczekać, zebrać wszystko do kupy (to idealny moment na załatwienie wspomnianych formalności) i dopiero wystartować z pracami.

Czy możesz zrobić to co konkurencja/inny projektant

Nie. Po prostu nie namawiajcie do plagiatowania. Jeżeli podoba Wam się styl innego grafika, po prostu się do niego zgłoście. Jeśli chcecie mieć to co konkurencja, zastanówcie się czy to dobry trop – skąd wiecie, że nie można zrobić tego lepiej?

Kopiowanie jest nie tylko szkodliwe dla samego projektanta (który powinien odmówić Wam wykonania plagiatu), ale również może negatywnie odcisnąć się na Waszej marce. Chcecie by była kojarzona ze ślepym naśladownictwem? Podejrzewam, że nie. Tymczasem w dobie Internetu, takie aferki dość szybko mogą się na Was odbić.

Pobierz sobie logo z mojego Facebooka

Logo, zdjęcia, grafiki. Pół biedy jeśli są na stronę. Zupełnie zrozumiałe jeśli mają być tymczasowymi zaślepkami w projekcie na czas zdobycia tych lepszej jakości, ale jeśli zaproponujecie projektantowi, by przygotowując nową ulotkę, w druku wykorzystał logo z firmowego fanpejdża… no cóż. To się po prostu nie uda.

Zdjęcia i grafiki, które umieszczone są na fanpejdżu, czy nawet na stronie, z reguły są mocno wykastrowane – kompresja w przypadku social media jest spora i taką stratną jakość będzie później widać w projekcie. Dobrze jest mieć miejsce, w chmurze lub na własnym hostingu, gdzie zbieracie materiały związane z Waszą działalnością. Paczki logo różnych formatów, zdjęcia z sesji, księga znaku – za każdym razem, kiedy trzeba będzie je dostarczyć grafikowi możecie wysłać po prostu linka, by je sobie pobrał. Oszczędzacie tym samym również swój czas.

komu zlecic grafike lub strone

Ufam ci, zrób jak uważasz…

To piękne zdanie. Tylko najgorsze co możecie powiedzieć, kiedy dostaniecie już propozycje projektanta to: – Nie! Zupełnie nie o to mi chodziło!

Nie bez powodu zachęcam do spotkania przed rozpoczęciem wspólnego projektu. Jeśli nie macie okazji spotkać się z projektantem na żywo, wystarczy krótka rozmowa telefoniczna (lub Skype). Spisanie briefu lub czegoś na jego kształt. Rozmawiajcie o tym czego potrzebujecie, czego oczekujecie, co Wam się podoba, a co nie. Nie musicie mieć pomysłu na ten projekt, od tego zatrudniacie projektanta, ale musicie w jakiś sposób nakierować go, w którym kierunku podążać.

Jeżeli nie lubicie różowego i wiecie, że Wasza grupa docelowa też go nie cierpi, powiedzcie o tym projektantowi. Jeżeli nie możecie czegoś używać, bo jest to określone w księdze znaku, wyślijcie ją do projektanta. W gruncie rzeczy rozchodzi się o zwykłą komunikację.

Chodzi o komunikację

Rozmawiajmy po prostu. Pytajmy jeśli czegoś nie wiemy. Czasem lepiej poświęcić czas na uzgodnienie zasad i upewnienie się, że rozumiemy cele, które chcemy osiągnąć, niż błądzić później po omacku i wkurzać się nawzajem na siebie.

Życzę Wam wszystkim owocnej współpracy z projektantami. A jak chcecie trochę na nas ponarzekać, to w komentarzach znajdziecie na to idealne miejsce!

jak nauczyc sie szkicowac

Uczymy się szkicować! #rysowyzwanie

A ja przy okazji wspominam o listopadowym wyzwaniu, które ruszyło 1 listopada na Instagramie. Więcej o wyzwaniu tutaj: Listopadowe wyzwanie rysunkowe.