Makietowanie i szkicowanie raz jeszcze

Makietowanie i szkicowanie raz jeszcze

Pamiętam, kiedy zaczęłam pisać o roli szkicowania i wartości jaką może wnieść do projektu (niezależnie czy to projekt strony, aplikacji, plakatu czy logo), pojawiło się sporo głosów o „marnowaniu czasu”, „zerowej wartości” i „wymyślaniu oderwanym od firmowej rzeczywistości”. Dziś częściej przyjmuje się szkicowanie za coś oczywistego i potrzebnego, a branża kreatywna generuje coraz więcej produktów i usług z nim związanych. Jest się z czego cieszyć!

A w związku z tym, pojawia się coraz więcej pytań o to jak, gdzie się uczyć, co kupić, co trzeba mieć. I dookoła kilku takich pytań postanowiłam zbudowań dzisiejszy materiał. Pozwólcie, że zacznę od tego najpopularniejszego tematu w grupach – pytania o to, jaki notes do szkicowania kupić.

Szkicowniki i notesy

I mówiąc notes do szkicowania, na myśli mam przede wszystkim te wszelkiej maści „specjalne” szkicowniki, które sprzedaje się jako notesy dla projektantów UX/UI/WTF. Z nadrukowanymi urządzeniami, kartkami w kropki, miejscem na notatki i podobne. Ok, to fajny gadżet. Fajnie wygląda na zdjęciach, czy jak się położy na biurku. Ba, też wydawało mi się to całkiem przydatne – musi być, ma przecież wydrukowany kształt urządzenia! Uwierzyłam w to tak bardzo, że od razu wydrukowałam sobie całą ryzę papieru xero w kilka szablonów – smartfony, tablety, okna przeglądarki. Byłam wtedy na studiach, zajarana projektowaniem aplikacji… i wiecie co? Przez ostatnie pięć lat nie zużyłam nawet połowy ryzy (a rysuję bardzo dużo).

szkicowniki do ux

Dlaczego tak? Bo w trakcie szkicowania odkryłam, że w gruncie rzeczy te szablony są bardzo ograniczające – z reguły zdecydowanie za małe, za krótkie (zwłaszcza przy rozwiązaniach mobilnych). Dlatego częściej sięgam po czystą kartkę albo zwykły notes, który leży gdzieś pod ręką.

Nie zrozumcie mnie źle – nie wątpię, że jest wielu projektantów, którzy uważają je za wygodne, którzy na co dzień z nich korzystają. Ale zanim wybulicie gruby hajs na drogi notes, wydrukujcie sobie kilka kartek ze wspomnianymi szablonami (jest ich całkiem sporo w sieci, do pobrania za darmo). Wydrukujcie w formacie A4 i mniejszym – adekwatnym do notesu, który chcecie kupić i sprawdźcie, czy po prostu nie będzie za mały, lub zbyt dużo miejsca będą zabierały pola na notatki, których i tak nie robicie.

flamastry dla projektanta

Drogie mazaki i flamastry

Druga rzecz to mazaki. Tu nie ma żadnej filozofii, rysujcie czym będzie Wam wygodniej. To może być gruby flamaster, zwykły mazak (całkiem spoko są te z IKEA i Tiger) albo długopis czy ołówek. Nie musi to być Sharpie, Faber-Castell, ani żadna znana firma. Ale jeśli uważacie, że rysuje Wam się dzięki nim lepiej i Was po prostu na nie stać – droga wolna (#ktobogatemuzabroni)! Nie czujcie się jednak w obowiązku, że żeby być PRAWDZIWYMI projektantami musicie sprzedać nerkę i brać kredyt. Ja do szkicowania używam wspomnianych mazaków z Tigera, a do letteringu i kaligrafii zostawiam sobie te bardziej wypasione.

szablony ui

Szablony / UI stencils

Zupełnie nie rozumiem wydawania pieniędzy na tego typu gadżet. Kłóci mi się z całą ideą szybkiego szkicowania i częstego iterowania. Ciężko uwierzyć mi, że przyspieszają lub ułatwiają codzienną pracę. Co więcej – takie rozwiązanie wymusza mocne skupienie się na stronie wizualnej szkicu – Czy jest równo? Czy ładnie się odrysowało?

Rysujemy pod wymagania

To, co zawsze mi się sprawdza – to trzymanie wymagań zawsze pod ręką. Jeżeli projekt jest mały, wypisuję sobie je w rogu kartki, jeśli dokumentacja to grubsza sprawa, trzymam ją otwartą na komputerze, przed sobą. Unikam rysowania „z pamięci”, żeby pozornie nieistotne elementy mi nie umknęły, a potencjalnie skończony projekt, nie wymagał dociskania kolanem kolejnych opcji.

Ostatecznie chodzi o to, żeby sobie ułatwiać i przyspieszyć pracę, a nie niepotrzebnie ją komplikować.

szicowanie w ux

Szybko, niedokładnie, często

Staram się żeby tworzone przeze mnie szkice, były tylko jakimś elementem procesu, a nie projektem samym w sobie. Robię je szybko, niezbyt dokładnie, sprawdzam, testuję, przegaduję i często bardzo szybko się ich pozbywam. Takie podejście sprawia, że dużo mniej przywiązuję się do proponowanych rozwiązań, dzięki czemu dużo łatwiej mi się o nich rozmawia. I je odrzuca.

Szkicowanie = myślenie

Etap szkicowania wykorzystuję jako wsparcie do weryfikowania założeń projektu, a dopiero potem do projektowania. Dużo prościej pracuje mi się na wizualizacji i łatwiej rozmawia o projektach, kiedy je widzę. I choć wydawać by się mogło, że szkicowanie niepotrzebnie wydłuża cały proces (bo przecież można makietować od razu w programie), to w moim wypadku mocno poprawia produktywność.

A jak to jest z Wami? Rysujecie i szkicujecie? Makietujecie? Czy od razu rozpoczynacie pracę w programach? Dajcie znać!

kanal na youtube