Podsumowanie 2017

Podsumowanie 2017

Początek roku będzie na blogu i kanale całkiem osobisty, chciałabym pogadać chwilę o tym, co działo się w poprzednim roku, ile planów udało mi się zrealizować, a co chciałabym wziąć na warsztat w tym roku. Dodatkowo podrzucam tekstową wersję Q&A, a jak chcecie zobaczyć wersję video, możecie jak zawsze, wpaść na kanał.

Podsumowanie roku

No to zacznijmy od tego podsumowania – co uważam za udane, co myślę, że zdecydowanie mogło wyjść lepiej.

Rok wychodzenia ze strefy komfortu

Nie jestem typem ryzykantki, raczej lepiej czuję się w stabilnym, znanym mi środowisku. Nie przepadam za zmianami, mimo, że mam świadomość ile dobrego ze sobą niosą. Najchętniej zawinęłabym się w koc i w ciszy dłubała coś na kompie, z dala od ludzi.

Mając świadomość, że potrzebuję powiewu świeżości w życiu zawodowym, a także chcąc sprawdzić się w nowych kierunkach, musiałam podjąć kroki, które przynieść mogły, cóż, zmiany. Z nowym rokiem postanowiłam, że spróbuję czegoś nowego i zaczęło się od…

założenia kanału na YouTubie – to miało być sprawdzenie nowego, popularnego medium, a także sposób na zwiększenie zasięgów na blogu, który powoli dogorywał na krańcach internetu. Liczyłam też na to, że uda mi się w ten sposób nabrać pewności siebie i trochę poćwiczyć gadanie. Na razie do obiektywu aparatu, ale to wciąż miało być dla mnie ćwiczeniem zwięzłej, zrozumiałej formy.

postanowiłam zmienić pracę… i nie szukać nowej na stanowisku grafika – to była bardzo ciężka decyzja – pracowałam ze świetnym zespołem, robiłam rzeczy, które mnie interesowały, ale wciąż chciałam sprawdzić się na innych polach. A żeby to zrobić, potrzebowałam ludzi, którzy również mogliby mnie tego uczyć. Bujałam się z tą decyzją i nie potrafiłam postawić wszystkiego na jedną kartę. I zanim jeszcze zaczęłam szukać nowej i powiadomić pracodawcę o moich planach okazało się, że…

Mobee Dick akurat szukał architekta informacji – i jakoś tak wyszło, że pokochali mnie tak samo, jak ja ich. Dostałam, więc pracę na poniekąd nowym stanowisku, w nowym zespole, firmie, która jest w Katowicach i… byłam absolutnie przerażona tym, że pewnie nie dam sobie rady!

przeprowadzka! – żeby było śmieszniej, zgodziłam się od razu na udział w projekcie, który wymagał ode mnie przeprowadzki do Katowic i pracy w siedzibie klienta. Klient okazał się dużym korpo. Zsumujcie sobie więc podwójnie nowy zespół, nowe miasto, nowe zadania i korpo klimat, a uzyskacie doskonały przepis na zabicie introwertyka

via GIPHY

na dodatek jakby mało było mi wrażeń, zaczęłam w międzyczasie streamować na żywo i zgodzić się na występy publiczne

Co mi w tym roku nie wyszło?

odkryłam znowu, że nie jestem robotem – nie da się pracować 24h, 7 dni w tygodniu. Zwłaszcza jeśli pracujesz twórczo i sporo się stresujesz. Organizm odmawia posłuszeństwa, kończy się produktywność i zaczyna widzieć się rzeczy, które po prostu nie wychodzą. Musiałam po prostu w którymś momencie przyznać, że nie dam rady wszystkiego co zaplanowałam zrobić i przerzucę to na drugi rok

gadająca głowa – wiele osób zwraca uwagę na formę filmików na YouTubie – że fajnie byłoby czasem obejrzeć coś innego, niż tylko gadającą głowę. I wierzcie, że gadająca głowa w planie kanału miała być tylko przerywnikiem raz na jakiś czas. Forma filmów i ich narracja miała być zupełnie inna. Czas potrzebny na przygotowanie, realizację materiału i montaż okazał się jednak tak czasochłonny, że wykluczyłby cotygodniowy materiał

blog i portfolio – wymaga odświeżenia – chciałam w tym roku zadbać o wizualną i funkcjonalną stronę bloga. I nic z tego nie wyszło. Skończyło się raptem na kilku makietach, a jeżeli chodzi o projekt wizualny, jestem daleko w polu

zebzowa identyfikacja (leży i kwiczy) – burdel na kółkach – tak można określić to, co dzieje się w tej chwili z wizualną stroną mojej marki. Usilnie próbowałam wygrzebać trochę czasu na zajęcie się tym tematem, ale zawsze mam coś ważniejszego, pilniejszego i szybszego w realizacji. Pogodziłam się z faktem, że będę musiała oddać ten temat w inne ręce

kurs online – w rozpisanych planach na ten rok miałam między innymi wypuszczenie kursu i start z płatnym mentoringiem/korepetycjami. Przeliczyłam się po raz kolejny, bo nie spodziewałam się jak wiele rzeczy będę musiała wziąć pod uwagę. Przygotowanie dobrze skrojonego materiału, przygotowanie materiałów do kursu, platformy, nagranie, zmontowanie, opisanie – to cała masa pracy!

streamingi – liczyłam, że uda mi się przeprowadzić dużo więcej streamów projektowych. Niestety tu poległa moja organizacja czasu, ale też częste wyjazdy, które uniemożliwiają zaplanowanie takiego streama. Streamingi sprawiają mi kupę radości i mam wrażenie, że są dla Was całkiem wartościowym źródłem informacji. Chciałabym w nowym roku postarać się żeby odbywały się dużo częściej

Podsumowując

To był najważniejszy rok w mojej karierze zawodowej. I wcale nie jest tak, że mówię tak co roku. Przez ostatnie dwa, trzy lata miałam sporo wątpliwości co do kierunku, w którym zmierzam.

Przyznam, że trochę się miotałam między tym co wydawało mi się, że jest mi potrzebne, tym co lubię i nie do końca chciałam zaufać intuicji. Bardzo wygodnie jest siedzieć w swojej strefie komfortu, robić to, co robiło się całe życie, wiedząc, że jest się w tym całkiem spoko. Zwłaszcza, kiedy wszystko się układa, kiedy hajs się zgadza, ludzie dookoła są wspaniali. Kiedy wszystko jest ok.

Tylko, że ja nie chciałam żeby było po prostu ok, chciałam żeby coś się zmieniło i chciałam czuć w 100%, że jestem zadowolona z tego, gdzie idę. I że mam nad tym kontrolę. Nie wszystko z listy planów udało mi się osiągnąć, ale uważam ten rok za duży sukces i spory krok do przodu.