Szkicowniki i notesy – czego używam?

Szkicowniki i notesy – czego używam?

Ci co mnie znają wiedzą, że jestem walnięta na punkcie notesów. Szkicowniki, kalendarze, papier. Cóż. Zadajecie pytania jak to jest, że mam ich tyle i ciągle kupuję? Naprawdę rysuję tak dużo, że tyle ich zużywam? O co kaman? No to właśnie dzisiaj Wam opowiem.

Moje notesy podzieliłabym na trzy grupy – kalendarze/planery, notatniki i szkicowniki. Przy czym bardzo często łącze je ze sobą i powstaje taki papierowy śmietnik. Ale o tym zaraz. Zacznijmy od kalendarzy!

A film znajdziecie jak zawsze, na kanale, o tu. W filmie pokazuję trochę więcej notesów i to co jest w środku: https://www.youtube.com/watch?v=cWnnz28RUwI

planowanie freelancera

Kalendarze, planery

Mimo całej tej mody na bullet journale zdecydowanie wolę gotowe kalendarze. Nie chce mi się myśleć o rozkładówkach i tym co mi potrzebne, bo z reguły moje planowanie wygląda podobnie – mam tydzień i listę zadań do zrobienia. Dlatego wybieram najczęściej kalendarze z układem tygodniowym. W zeszłym roku miałam dwa, w tym roku sprawdzam czy nie potrzebuję trzech i są to – kalendarz osobisty, kalendarz pracowy i kalendarz zebzowy.

Kalendarz osobisty

To z założenia kalendarz, który zawsze będzie leżał w domu. Nie musiałam więc specjalnie dbać o odpowiedni format, czy wagę. Wybrałam więc taki, który miał grube kartki, miejsce na notatki i odpowiadał mi wizualnie. Ten konkretny znalazłam na targach Niech żyje papier! i został wyprodukowany przez firmę Paper Goods.

Dopiero po dłuższym czasie zauważyłam, że nie ma nadrukowanych w środku nazw miesiąca, więc czasami ciężko się z niego korzysta (trzeba sprawdzić, czy na pewno zapisuje się coś w odpowiednim miejscu).

Kalendarz blogowy

W związku z tym, że na głowie oprócz bloga mam teraz kanał i różne konta w portalach społecznościowych, odkryłam, że potrzebuję jednego miejsca, gdzie mogę zapisywać pomysły na wpisy, filmy, czy planować dystrybucję treści. W zeszłym roku służył mi do tego kalendarz od firmy Papiery Wartościowe i w tym roku wybrałam również ten model.

Niestety firma zmieniła rodzaj papieru na bardziej śliski i mimo całej sympatii do tej marki, jestem trochę zawiedziona (nie mogę korzystać z zakreślaczy i dotychczasowych cienkopisów, bo brzydko się rozmazują).

Kalendarz do pracy

W zeszłym roku korzystałam tylko z dwóch kalendarzy – blogowego i osobistego, w którym notowałam również wszystko to, co związane było z pracą. Ale szybko odkryłam, że niezbyt komfortowo czuję się używając notesu z prywatnymi zapiskami na spotkaniach z klientami. Zwłaszcza, że w swoich kalendarzach używam sporo naklejek, rysunków i często niecenzuralnych słów (tak w ramach motywacji).

W tym roku postawiłam na dodatkowy kalendarz żeby sprawdzić, czy taka organizacja będzie mi odpowiadała (może okazać się, że to jednak za dużo). Wybrałam kalendarz od Papierniczeni – jest mały, lekki i ma rewelacyjny papier. Zdecydowanie mój najlepszy, kalendarzowy zakup w tym roku.

szkicowanie grafika

Szkicowniki

I tu czas na największą grupę moich notesów – to te, które służą mi głównie do rysowania. Są wśród nich między innymi te:

Notes z papierem milimetrowym

Ten (z nuuna by brandbook) kojarzycie jeśli śledzicie mnie na Instagramie lub widzieliście moje streamy. Tu dość często bawię się w kreślenie liter, rysowanie znaków lub szkicowanie makiet albo elementów interfejsu. Papier milimetrowy w ogóle świetnie nadaje się do rysowania małych form jak logo czy ikony – już na studiach używałam go nałogowo. A kiedy odkryłam, że mogę mieć z niego cały notes, po prostu przepadłam.

Szkicownik Creadu

Na początku myślałam, że będzie to notes, w którym będę malować. Ale nie ogarnęłam papieru (zbyt cienki i chłonny), w efekcie stał się szkicownikiem głównie do rysowania ołówkiem. I zupełnie przez przypadek okazało się po jakimś czasie, że stał się miejscem do rozrysowania typograficznych kompozycji. Jego strony powoli się zapełniają i trzeba będzie niedługo się z nim pożegnać.

Mały format

Tego malucha zawsze mam pod ręką – lubię go za mały, kwadratowy format i dość gruby papier. Dzięki temu mogę bazgrolić w nim mazakami, a nawet trochę pomalować. Notes dostaniecie w sklepach Flying Tiger – ma różne wersje okładek, więc niekoniecznie musicie wybierać ten czarny.

notesy notowanie

Notatniki

Jestem zwolenniczką odręcznego pisania. Wiele z moich wpisów blogowych najpierw powstaje na papierze. Wśród takich notatników znajdziecie na przykład pamiętnik czy notes, w którym zbieram wnioski ciekawych badań, odkrycia z czytania wszelkiej maści książek i artykułów.

Moje notesy nigdy nie są 0-1 – nie ma tam tylko tekstów, czy tylko obrazków. To raczej taki śmietnik, trochę tego, trochę tego. Co akurat mnie zainspiruje i co uznam za ciekawe w danej chwili.

Wśród notatników, z których korzystam, znajdziecie teraz między innymi:

Traveler’s

Traveler’s notebook W zeszłym roku służył mi za kalendarz, to bardzo wygodny sposób komponowania swojego notesu – do skórzanej okładki można dokupić dowolną ilość wkładów i doczepić je na gumce. Wkłady są z kalendarzami, planerami, w kratki, linie, gładkie, kropki. Do tego można dokupić również specjalne kieszonki, do których wrzucicie bilety, wizytówki, czy same śmieci (jak w moim przypadku).

Notatki z zajęć, książek, artykułów

nuuna by brandbook to chyba moje ulubione, papiernicze odkrycie. Uwielbiam tę markę, obdarowałam tymi notesami wszystkich bliskich i sama najchętniej kupiłabym jeszcze z dziesięć. Do notowania używam wersji z kropkowanym środkiem i służy mi do zbierania wiedzy związanej z projektowaniem, psychologią i ciekawostkami ze świata UX.
* iwasshot in Joburg – to cudo przyleciało do mnie aż z RPA (love Phox <3) i pokochałam go od razu za żółtawy papier i niecodzienny format (13x21). Początkowo miał być moim bullet journalem (a potem odkryłam, że to zupełnie nie dla mnie) i z czasem stał się bardziej szkicownikiem. Zostało już kilka pustych stron, bo szybko się zapełnia ostatnimi czasy, więc wiecie… trzeba będzie niedługo kupić nowy!

Podsumowując

Jeżeli widzieliście nagrania na kanale, to z pewnością zwróciliście uwagę, że moje szkicowniki są w połowie puste. Tak, tak, bowiem nie mam w zwyczaju używać jednego jednocześnie, nie uzupełniam ich też nigdy kartka po kartce. Raczej skaczę między stronami, formatami, papierami. Czasami rysuję w tym co mam pod ręką, czasami sięgam po jakiś konkretny. Ale zawsze mam któryś z nich przy sobie, tak, by w wolnej chwili móc coś naskrobać. Szkicowniki to dla mnie miejsce na ćwiczenia i zakładam, że służą tylko mi – dlatego nie przejmuje się specjalnie tym, czy w środku są ładne, czy są tam tylko dobre rysunki.

Mimo, że nie zajmuję się ilustracją i rysunek nie jest czymś, z czego żyję, staram się by rysowanie było częścią mojego dnia. Szkicuję projekty w pracy, szkicuję pomysły, które wpadają mi do głowy w ciągu dnia, zapisuję obawy i rozterki, plany i marzenia. Więc siłą rzeczy, sporo notesów się po prostu u mnie zużywa. O tym, że warto szkicować pisałam już kiedyś na blogu. Jeśli nie czytaliście tego wpisu, to wpadnijcie tu: http://zebza.net/czym-sa-makiety-webdesign/

Macie takie swoje papierowe miejsca, czy raczej stawiacie już tylko na smartfony i komputery? Gdzie zaopatrujecie się w notesy i szkicowniki i czy macie jakieś swoje ulubione marki? Dajcie znać w komentarzach!