UX writing i microcopy – o co chodzi?

Największe firmy na świecie od kilku lat poszukują pracowników na stanowisko UX writer, niezależnie od tego jak nazwiemy stanowisko, chodzi o jedno – zadbanie o dobrej jakości przekaz. U nas pojęcia UX writing i microcopy zaczęło pojawiać się jakiś czas temu w artykułach, na konferencjach i branżowych spotkaniach. A skoro padło kilka pytań o ten temat w ostatnim czasie, to właściwie dlaczego by chwile o nim nie pogadać.

PS. Zerknijcie też na film, który pojawił się na kanale, klikając tu.

UX writing to projektowanie treści, z którymi użytkownik zetknie się w czasie korzystania z naszego produktu – strony, aplikacji czy oprogramowania. Czyli wszystko to, co projektanci tak lubią ubierać w „lorem ipsum”. Treści to najważniejszy element strony – dla nich użytkownicy przychodzą na nasza stronę. A skoro są tak ważne, powinnismy o nie odpowiednio zadbać.

Czym jest microcopy?

I choć treści kojarzą się najczęściej z bogatymi opisami dokonań firmy w zakładce „O nas” lub po prostu tekstami blogowymi lub opisami zakładek, to nie wszystko. Obok pojęcia UX writing pojawia się często pojęcie microcopy, które dotyczy wszelkiej maści komunikatów, krótkich instrukcji, komentarzy, haseł, które pojawiają się na ekranie użytkownika. Coś, z czym na co dzień mamy do czynienia, a bardzo często oddajemy uzupełnienie tych treści np. programistom, w czasie wdrażania produktu!

W czym problem?

Patrząc na to jak wyglądał język na stronach i w oprogramowaniu, można dojść do wniosku, że był dość ciężki – żeby nie powiedzieć sztywniacki. Określenia i komunikaty bardzo często zawierały żargon techniczny, zrozumiały przez programistów, ale niekoniecznie zwykłego użytkownika. Nacisk na poprawę usability i popularność pojęcia UX sprawiły, że tworzenie przyjaźniejszych produktów stało się czymś oczywistym – dla nas jako twórców i samych użytkowników.

A ludzie nie potrzebują technicznego żargonu, którego nie rozumieją. Nie potrzebują oficjalnego i sztywnego języka. Potrzebują odnalezienia poszukiwanych informacji i najzwyklej w świecie – prostych komunikatów. Co teraz? Co dalej? Co się stało? Co zrobiłam źle? Jak to naprawić?

Po co dbać o prosty język?

Jak wspomniałam – przede wszystkim dobrze napisane teksty mogą wpływać na lepsze doświadczenia użytkownika i bardziej zaangażować go do używania naszej aplikacji. Nadają cyfrowym produktom charakteru.

Microcopy pomoże zapobiegać błędom, a jeśli już się zdarzą, podpowie jak je rozwiązać. Kilka słów, które w jasny sposób wytłumaczą użytkownikowi jak naprawić błąd – na przykład wynikający z niepoprawnego wypełnienia formularza rezerwacji, mogą zapobiegać rosnącej irytacji i frustracji.

Prosty język może wspierać również naszą markę. Jako tę, która dociera do użytkownika i jego potrzeb, odpowiada na nie i nie jest kolejnym, nudnym, wirtualnym bytem. W swojej pracy lubię określać takie marki jako „No hej!” – czyli te, które wyciągają do użytkownika rękę.

Kto powinien się tym zająć?

I tu najtrudniejsze pytanie. Bo choć takie firmy jak Amazon i Google zatrudniają UX writerów, nie ma się co oszukiwać. Na próżno szukać ich w mniejszych firmach, gdzie usługę pisania zleca się z reguły na zewnątrz. Dlatego całkiem nieźle sprawdzi się duet copywriter i projektant, którzy będą się wspierać i uzupełniać swoje kompetencje.

Nic nie stoi na przeszkodzie by lepszym językiem zajęli się po prostu architekci informacji i projektanci, którzy już pracują nad użytecznością. Tej nie da się bowiem poprawić, zwracając tylko uwagę na formę – ładne opakowanie. A skoro na co dzień pracujemy nad mądrzejszą treścią, może warto rozwinąć się również w tym kierunku?

I nie chodzi tu wcale o to, żeby zarzucać projektantów nowymi umiejętnościami, które muszą posiąść. Ok. Fajnie gdybyście zaczęli zwracać uwagę na jakość treści, ale nie oznacza to, że musicie umieć je tworzyć. Trochę czasu jednak minie zanim w firmach zaczną pojawiać się wyspecjalizowane stanowiska, ba, jestem przekonana, że prędzej, część zadań spadnie po prostu na copywriterów. Nadzieja w tym, że zechcą rozwijać się w kierunku UX.

Nie tylko komputery

Oczywiście – o prosty, przyjazny język nie dbamy tylko w internecie. Idealnym przykładem jest wspomniana wcześniej Pracownia Prostej Polszczyzny, której pracownicy poprawiali między innymi użyteczność urzędowych formularzy. Problem z przerostem formy nad treścią w naszym języku wykracza daleko poza komputery. Świetnie opowiada o tym Tomasz Piekot w podcaście Nie tylko design Tomasza Skórskiego. Rozmowę dwóch Tomków przesłuchacie tu (jest również transkrypcja): http://nietylko.design/020-prosty-jezyk/

A jeżeli jesteście zainteresowani temat UX, zerknijcie jeszcze na ten wpis: UX Design – o co w tym chodzi?

kanal na youtube