UX Research – zapis rozmowy

Jadwiga Kijak wskazuje na napis UX Research

3 marca, o 18:00 na zebzowym kanale pojawiła się Jadwiga Kiijak, Head of Research w firmie projektowo-badawczej Mobee Dick. Rozmawiałyśmy o badaniach, a dokładniej – procesie badawczym. Jeśli ciekawi Was przebieg spotkania, możecie go obejrzeć lub przeczytać w formie transkrypcji poniżej.

Polecane przez Jadwigę materiały o UX Research są również dostępne w zbiorczym wpisie: Badania UX – materiały.

Gościni spotkania

Uwielbia odkrywać często nieuświadomione potrzeby i problemy oraz przekładać tę wiedzę na rekomendacje projektowe. Ukończyła socjologię, w tym socjologię reklamy i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Śląskim. Oraz kurs projektowania usług organizowany przez Akademię Sztuk Pięknych w Katowicach i walijskie PDR Center. Od kilku lat zaangażowana jest w działania Medialabu – miejskiego eksperymentalnego projektu łączącego działania twórcze, badawcze i edukacyjne.

Przez kilka lat wspierała także jako badacz i projektant usług Fundację Stajnia w rewitalizacji poprzez social service design. Min. organizując w 2018 roku międzynarodową konferencję połączoną z tygodniowym sprintem projektowania usług „Co-design your P(a)lace”. Na co dzień pracuje jako Head of Research w Mobee Dicku, Gdzie pomaga dużym firmom budować nowe lub optymalizować istniejące produkty cyfrowe.

Zapis rozmowy o UX Research

Natalia Bienias: Dzień dobry! Dobry wieczór!

Ja się nazywam Natalia Bienias i dzisiaj w moich skromnych, zebzowych progach pojawiła się Jadwiga Kijak. Badaczka, od 2016 roku w firmie projektowo-badawczej Mobee Dick, obecnie Head of Research w Mobee Dick. Cześć Jadzia!

Jadwiga Kijak: Cześć, cześć!

NB: Akurat z Mobee Dicka widzę, że nadajesz bo mobeeczek wisi tam na ścianie.

JK: Tak, jeszcze w biurze.

NB: Jeszcze w biurze – doskonale, super. Z nami jest już kilkadziesiąt osób. Miło mi Was wszystkich witać wirtualnie, co prawda. Dzisiejsze spotkanie będzie miało charakter takiego… takich pytań i odpowiedzi. Będę rozmawiać z Jadwigą na temat procesu badawczego, więc mam trochę pytań do Jadwigi już przygotowanych. Oczywiście, jeżeli macie jakieś pytania związane właśnie z tym procesem badawczym to zachęcamy do tego, żebyście zadawali je na czacie. Zobaczymy ile ich będzie, bo może się uda odpowiedzieć na wszystkie. Nie obiecujemy, że na wszystkie na pewno odpowiemy, ale zazwyczaj się staramy.

No i tak. Chyba będziemy zaczynać. Jesteś gotowa, Jadwiga?

JK: Tak. Łyk ostatni wody i możemy startować.

NB: Doskonale! Dobrze. Bo ja zadam taki… na samym dobry początek takie pytanie, które zadaje wszystkim jak spotykamy się na takich spotkaniach podany jest temat. My mamy w temacie UX research, o procesie badawczym, jak wygląda proces badawczy.

Jak bym mogła się zapytać na taki dobry początek: co to znaczy, że jest proces badawczy? Jaki zakres działań mamy w tym procesie badawczym? Czy to jest samo przeprowadzenie badania, czyli np. spotykamy się z jakimiś ludźmi, sobie rozmawiamy? Czy ten proces badawczy to jest dużo szerszy obszar? Czy mogłabyś trochę o tym opowiedzieć?

JK: To by było trochę dziwne, gdybyśmy po prostu się chcieli spotkać z kimś i pogadać. Trochę byśmy nie wiedzieli o czym i dlaczego. Więc trochę jak w szkole nawet: mieliśmy z polskiego często wypracowania. Tam zawsze był wstęp, rozwinięcie i zakończenie, i trochę też można tutaj tak podsumować, że najpierw jest przygotowanie.

Potem jest samo przeprowadzenie badań i na koniec jest analiza, wnioskowanie, wyciągnięcie jakichś informacji: tych, które sobie na początku zdefiniowaliśmy z tego. Oczywiście najbardziej widoczny i ten, do którego gdzieś tam wszyscy się odnoszą to samo przeprowadzenie badania. To też często jest taki fajny, bo widzimy się wtedy z użytkownikami, mamy możliwość zobaczyć jak oni dotykają, czasem nawet, tak namacalnie tego interfejsu, który gdzieś tam jest. Opowiadają o swoim życiu i o produkcie w kontekście ich życia. Ale na pewno są też te bardzo istotne etapy wcześniej, czyli samo określenie tego co badamy i dlaczego badamy.

Cele: przygotowanie celów dla badania, sformułowania hipotez i pytań badawczych. To jest też taki moment… To jest ogólnie, mówię teraz o procesie badawczym, który bardzo często jest wykładany, jeżeli chodzi o nauki humanistyczne. Bo to na tym bazują też te badania UXowe, więc socjologia, psychologia, etnografia to jest bardzo często… ten proces jest bardzo podobny i on też jest właśnie w szkołach wykładany, na studiach.

Formujemy sobie hipotezy i pytania, więc: zakładamy. Możemy oczywiście w procesie badawczym zakładać, że spotkamy ludzi którzy tak i tak zareagują na interfejs, albo mają takie i takie potrzeby i chcemy je sobie zweryfikować. Tutaj oczywiście na koniec, zarówno pozytywną sytuacją jest kiedy zweryfikujemy te nasze założenia pozytywnie, że się sprawdzą. Przynajmniej wtedy mamy odhaczone: jest, coś wiemy i mamy tu już pewnik a nie naszą hipotezę. Jak negatywnie to też wiemy, że ok, to nam się… nie pykło. Nasze założenie jest błędne, ale przynajmniej wiemy, że jest błędne i możemy iść dalej.

Więc tutaj samo takie ćwiczenie z wyrzucenia z siebie tego, co jest hipotezą? A co wiemy na pewno to jest też ciekawe i bardzo potrzebne w wielu projektach? Dopiero wtedy, kiedy mamy te pytania i hipotezy sformułowane i kiedy wiemy tak naprawdę co chcemy robić, co chcemy zweryfikować, wtedy możemy się zacząć zastanawiać jak to zweryfikujemy. Bo metod i technik badawczych jest dużo i nie zawsze trzeba używać wywiadów pogłębionych, nie zawsze testy użyteczności są najlepszą odpowiedzią. Czasami trzeba po prostu gdzieś zajrzeć, w jakieś komentarze, w jakieś inne źródła, poszukać trochę w jakiejś literaturze.

Czasami wybrać jakąś zupełnie inną metodę, mniej znaną, bardziej eksperymentalną, bardziej ciekawą. Taką, która odpowie konkretnie na te pytania, które potrzebujemy. Następnie zastanawiamy się z kim chcemy porozmawiać, bo to też nie jest tak że łapiemy sobie po prostu ludzi, tylko musimy sobie odpowiednio dobrać próbę. To jest takie ładne sformułowanie: dobór próby, ale tak naprawdę definiujemy sobie osoby, z którymi chcemy porozmawiać i które mogą nam coś wnieść.

Tutaj chodzi o to, żeby wybrać nie tylko te osoby, które są na pierwszy rzut oka widoczne, że są potrzebne, żebyśmy z nimi porozmawiali, ale np. żebyśmy sobie porozmawiali z osobami, które są nowe w danym procesie, które jeszcze nie znają tego procesu i są potencjalnymi naszymi klientami. Albo z heavy userami, z okazjonalnymi userami. Tak, żeby sobie tą grupę tak na chłodno trochę przekalkulować i sprawdzić jakich tak naprawdę osób potrzebujemy.

Być może to są jakieś osoby po stronie naszego klienta. Też interesariuszy i też grupy docelowe, ale bezpośrednio o nich np. nie myślimy, bo to są osoby obsługujące ten system od strony klienta. Więc jeżeli tak sobie to zdefiniujemy i wtedy dopiero jesteśmy przygotowani na to, żeby wyjść w teren, znaleźć tych ludzi, przygotować sobie właśnie scenariusz, przygotować sobie wszystkie metody, którymi tam… narzędzia, które będą nam potrzebne i dopiero wtedy zebrać te dane. Oczywiście to mogą być: jeżeli to są dane jakościowe najczęściej to są, jeżeli chodzi o UX, najczęściej to są wywiady albo testy, ale też to właśnie zbieranie komentarzy, zbieranie innych informacji. Ogólnie, zbieranie danych.

To może być też rozesłanie ankiety i zebranie po prostu danych. A potem jest też bardzo fascynujący na pewno, bo nie przychodzimy do klienta później z tymi danymi: „proszę, transkrypcja z wywiadów”, tylko musimy jeszcze siąść i przetrawić te dane, przeanalizować, wyciągnąć insighty, sformułować rekomendacje. Często stworzyć raport, jeżeli to jest dla klienta zewnętrznego, a nie dla własnej organizacji. Podsumować to wszystko i zaprezentować, bo ja jestem dużą fanką tego, żeby prezentować wyniki a nie tylko przesyłać gotowe pliki.

Więc tak: ten proces jest troszkę skomplikowany, większy niż mogłoby się wydawać. Tak naprawdę trochę jak ta góra lodowa przysłowiowa. Na czubku gdzieś tam widać, to samo przeprowadzenie badania. Dużo rzeczy dzieje się gdzieś w tle: przed i po.

Jeżeli chodzi jeszcze o pracę agencyjną to dochodzą jeszcze dodatkowe elementy.

NB: O to będę Cię pytać jeszcze, wiesz?  Bo jestem bardzo ciekawa właśnie: jak się różni praca agencyjna od takiej może inhousowej, gdzie pracujemy właśnie dla firmy i czy tu widzisz jakieś różnice? Czy to jest to samo czy to zupełnie coś innego? 

Ale jeszcze, nawiązując do tego co właśnie powiedziałaś, bo ja myślę że jak są tutaj osoby, które np. są początkującymi badaczami i badaczkami, i nagle usłyszały te wszystkie…

Ten potok słów, który opisuje właściwie proces przeprowadzenia badania, no to można by się zastanowić: Jadwiga, czy Ty to robisz sama? Czy to jest praca dla jednej osoby? Czy można jakiś zakres tej pracy zrobić samodzielnie? Czy to będzie wymagało całego zespołu badawczego albo w ogóle jeszcze jakiegoś powiększonego, nie tylko badacza, ale inne osoby, inne specjalizacje?

JK: Chyba nikogo nie zaskoczę jak powiem „to zależy”. Ale tak. Najlepiej jest to robić w większym zespole. Zwłaszcza ten etap przeprowadzenia i analizy, bo jest taki najbardziej czasochłonny, skomplikowany i tutaj lepiej jest mieć też kogoś. Nawet samo przeprowadzanie wywiadów, podzielenie się rolą moderatora i obserwatora, żeby później nie trzeba było odsłuchiwać nagrań, spisywać jeszcze raz notatek, ale też móc przegadać to, co się właśnie wydarzyło i sytuację, którą właśnie zobaczyliśmy z drugą osobą to też jest o wiele przydatniejsze dla projektu niż kiedy jesteśmy sami. Nie mówiąc już o wnioskowaniu, gdzie jednak, jeżeli jesteśmy sami w projekcie to może być duże zagrożenie, takim subiektywizmem.

Więc jeżeli mamy drugą osobę to nie musi być badacz. To może być projektant, to może być PM, to może być Product Owner, ktokolwiek, kto jest dostępny w zespole kto jest zaangażowany w projekt, jak najbardziej, może być i uczestniczyć. Co też jest u nas, z naszej praktyki mobeedickowej, bardzo często klient. Ja uwielbiam, kiedy nasi klienci są na badaniach, bo nie jesteśmy w stanie wszystkiego przekazać.

To, co gdzieś tam przekazujemy na etapie właśnie raportów, wnioskowania to są już takie rzeczy, które są przetrawione i rekomendacje projektowe. A jednak samo zderzenie się właśnie z użytkownikami, poznanie ich kontekstu, bo to też jest wartościowym też elementem. Już nie same insighty, które jak najbardziej dla projektu, jakieś wytyczne są ciekawe, ale samo zobaczenie że mojego produktu używają ludzie, nie skupiają się tylko i wyłącznie na tym żeby np. dokonać zakupów w tym momencie, że jeżeli ktoś robi zakup to jednocześnie dzwoni mu ten ten telefon, nawet jeżeli to jest mobilka to mu dzwoni telefon, jednocześnie dziecko płacze.

Jednocześnie ta osoba jest wyrąbana po pracy i zobaczenie tego w takim naturalnym kontekście, nawet dla klientów, jest takie „Ok, wow. To ja siedzę i 40 godzin w tygodniu myślę o moim produkcie, a dla kogoś to jest po prostu trzy minuty z całego dnia.” To fajnie też pokazuje tym osobom taką perspektywę. Więc ja jestem fanką angażowania jak największej ilości osób w ten proces, bo też wtedy można więcej wyciągnąć i też zespół jest, jeżeli zaangażujemy zespół w tym wcześniejszym etapie to też dostaniemy fajniejsze hipotezy, fajniejsze pytania, z większej perspektywy, w szerszej perspektywie, jeżeli chodzi o zespół projektowy.

NB: Ja pamiętam, że miałyśmy taki projekt, w którym na etapie badania potrzeb tej grupy docelowej, tam na warsztatach i byli developerzy… Myślę, że wiesz o który projekt mi chodzi, który robiłyśmy razem.

Tam były… i nie wiem w sumie, czy my możemy mówić… Nie wiem. Nie wiem, czy możemy mówić nazwę klienta, ale chyba, nie wiem…

JK: Nie mam pojęcia, ale ogólnie w projekcie uczestniczył bardzo zaangażowany w projekt klient, który… Przeprowadziliśmy chyba 110, 111 różnego rodzaju sesji badawczych, bo to były i wywiady, testy użyteczności, warsztaty i klient był bardzo zaangażowany.

Tam było super to, że tam był klient zaangażowany nie tylko z poziomu Product Ownera czy jakiś głównych kilku osób, tylko on wysyłał właśnie developerów na badania, osoby ze sprzedaży, które gdzieś tam były, więc to było niesamowite. Później też angażowali się właśnie w warsztaty i to były też takie warsztaty – myśmy je nazwali partycypacyjnymi, gdzie takich… Ciekawą grupę osób klientów docelowych, grupę docelową też zaprosiliśmy i też oni współtworzyli z nami już to rozwiązanie.

To był taki jeszcze dodatkowy level.

NB: No, ale to jest ta sytuacja gdzie faktycznie jest zaangażowany klient w badania, no bo to jest trochę inaczej kiedy mamy po swojej stronie, po swojej mówiąc zespół projektowy, badawczy ma po swojej stronie osoby, które są zaangażowane i widzą wartość w tym, żeby uczestniczyć w tym i dać taką… takie pole manewru w ogóle, a nie wytyczają bardziej ścieżki co wy macie zrobić, żeby mi dostarczyć za te pieniądze.

No ale nie oszukujmy się. Są też klienci tacy, którzy trochę zamawiają te badania i w sumie nic więcej z nimi nie robią albo co gorsza w ogóle tych badań nie chcą. Wyobrażam sobie, że jest taka sytuacja, że pracujemy właśnie w jakiejś firmie: czy to jest jakieś korpo albo startup, cokolwiek. I jesteśmy na pokładzie jedyną badaczką, jedynym badaczem.

No i wtedy co my możemy zrobić? Są jakieś takie… Coś możemy zrobić w ogóle? Jest sens?

JK: Tak. Możemy jak najbardziej angażować też inne osoby. No bo nad produktem, nad tym co sprzedajemy pewnie działają też inne osoby i pewnie oni też mają dużo pytań, i dużo wątpliwości, więc samo to że po prostu przegadamy się z kimś i zaczniemy spisywać te rzeczy. Samo właśnie spisanie hipotez, pytań badawczych, rzeczy, których chcielibyśmy się dowiedzieć a nie wiemy. Być może jest jakiś analityk. To są też fajne osoby, które myślą w taki konkretny, precyzyjny, merytoryczny sposób. Często zadają pytania właśnie „dlaczego” i mniej są takie chętne do tego, żeby forsować gdzieś subiektywnie swoje opinie. To możemy też z takimi osobami przysiąść.

Tutaj często jeżeli mamy, nie wiem jak teraz, bo często pracujemy zdalnie, ale jeżeli mamy jakieś właśnie rozmowy, czy to w site’cie, w stołówce i rozmawiamy na temat projektu to fajnie, bo często tam się też pojawiają takie tematy-zagwozdki, nie? Zastanawiamy się jak to i to zrobić. Więc tutaj, jeżeli sobie spiszemy takie rzeczy, jeżeli ogólnie nawet po prostu sobie do tego właśnie w taki sposób przysiądziemy, że zdamy sobie sprawę z tego, co wiemy a czego nie wiemy i gdzie mamy hipotezy, a gdzie jakieś przypuszczenia a gdzie mamy luki w ogóle wiedzy to też dużo nam da. I jeżeli chodzi już o takie np. testy użyteczności to ja nie wyobrażam sobie, żeby przygotowywać testy użyteczności bez udziału projektantów. Bo jeżeli ja nie projektowałam interfejsu…

NB: Bo to jest trudne.

JK: Tak. To trudne i czasochłonne, bo po co ja mam od nowa poznawać cały interfejs, zastanawiać się co to robi, kiedy po prostu mogę usiąść z projektantem i po prostu przegadać i też wtedy się pojawiają konkretne pytania. „Hej, nie wiem czy widoczne jest, że ten kolor wskazuje np. że to jest zajęta albo ten produkt jest niedostępny.” „Nie wiem czy ludzie zauważą ten znak czy czy zrozumieją to copy.” 

NB: No tak, bo to tak z mojej perspektywy, czyli tej projektowej. Zazwyczaj jest tak, że to my sobie coś robimy i my mamy gdzieś problem, chcemy coś zwalidować i przychodzimy wtedy do takiej Ciebie np. i mówimy: „Słuchaj, my chcemy sprawdzić. Co nam możesz zaproponować i jak możemy to zrobić?”

JK: Tak i to jest świetne, bo czasami niektórzy projektanci mają takie coś, że projektują, zaczynają się zastanawiać, przeprojektowywują i potem znowu się zaczynają zastanawiać, i trochę wracają do wcześniejszej wersji, trochę projektują na nowo a ja mówię: „Ale możemy to przetestować. Zajmij się następną częścią, my sobie przetestujemy i już będziesz miał jakieś insighty, jakies już wiadomości na ten temat.”

I coś będzie domknięte, bo to chyba też chodzi o to, żeby powoli, powoli domykać poszczególne ekrany, elementy i części projektu.

NB: No i też to jest chyba ciekawe, że pewnie będzie zależało od tego, jaki jest proces pracy w firmie, jak duży jest, jak obszerny jest projekt, jak długoterminowy jest projekt. No bo to też jest tak, że my możemy pracować zwinnie, możemy przeplatać te etapy badań i projektowania. To nie musi się tak dziać bardzo liniowo, że najpierw robimy badania potrzeb, później jest etap projektowania a dopiero na samym końcu znowu przychodzisz i robisz tam te, nie wiem, testy z użytkownikami, żeby sprawdzić czy te nasze wypracowane rozwiązania są OK. To też można jakoś przeplatać, rozumiem?

JK: Tak. W ogóle ile razy my poszerzamy testy użyteczności o elementy IDI, bo się okazuje, że klient chciałby się dowiedzieć w sumie kim są ci ludzie. Nie tylko przetestować, czy ten interfejs działa i czy te procesy, które sobie założył da się przejść, tylko w sumie chciałbym zobaczyć co to za ludzie są.

Więc do testów użyteczności dodajemy też elementy IDI’owe, żeby właśnie poznać motywację, zachowania, wartości jakieś. Takie rzeczy dodajemy, bo to też widzę, że jest wartościowe dla klienta, bo najczęściej wydaje im się, że znają tych swoich klientów.

NB: Wydaje i się, że coś wiemy to chyba domena wszystkich stanowisk i specjalizacji. To ciekawe. A od razu Cię zapytam właśnie o to.

Bo na początku mówiłaś o pewnym procesie, opisałaś pewne kroki, które się dzieją po kolei. No więc teraz wspominasz o tych testach użyteczności, które gdzieś się przeplatają z IDI nagle. Więc można by sobie zadać pytanie: „Ale jak to? Czy to nie powinno być na początku?” Więc moje pytanie brzmi: czy ten proces badawczy zawsze ma te stałe elementy, o których opowiedziałaś, w tej samej kolejności czy to jest jakieś takie, że to można wymieniać?

Czy są jakieś rzeczy, które jest po prostu sensowniej zrobić w pewnej kolejności. A są takie, które właśnie można sobie gdzieś tutaj pozamieniać?

JK: Na tym poziomie ogólności, o którym mówiłam, że najpierw przygotowanie, później przeprowadzenie, później analiza, raczej nie można tego wymieszać, bo to by było nielogiczne i po prostu by się nie dało. Można mieszać, można miksować w tym momencie doboru metod, technik i tego jak przeprowadzimy te badania. W sensie tutaj nie ma… Są utarte jakieś standardy, czyli np. badania potrzeb to często wywiady, testy użyteczności to często właśnie testy moderowane czy nie moderowane. 

Ale to i tak wszystko zależy od celu. Bo jeżeli przychodzi klient i on ma prototyp, i chce przeanalizować te procesy, które są i chce zobaczyć co się dzieje z danymi ekranami, ale ma też potrzebę poznania tych osób, poznania ich sposobu myślenia i dowiedzieć się dlaczego oni są w tym procesie, i zrozumienia tych poszczególnych elementów no to wtedy możemy dodać jakieś elementy IDI. To jest raczej wszystko zorientowane wokół celu i dobieramy metody pod cel, a nie pod to, co chcemy zrobić albo jaką metodę znamy, no bo

to nie przejdzie.

NB: Ma to sens.

To od razu Cię zapytam, bo mówisz tutaj właśnie, że rozmowy z użytkownikami, testy moderowane. Czy testy, te takie, the UX research to on zawsze musi mieć w sobie tego usera?

Czy to jest tak, że są jakieś metody, które można wykorzystać, które np. nie wymagają zawsze obecności takiej, wiesz, człowieka dla Ciebie? Teraz masz te pół godziny, godzinę i może go wypytać o rzeczy, bo nie zawsze, domyślam się, że nie zawsze to jest możliwe, żeby mieć dostęp po prostu do tych osób zwłaszcza, w kontekście tego, co się teraz dzieje na świecie.

JK: Nie zawsze też jest sens, bo część rzeczy już zostało wypracowane i zostało wypracowanych dokładnie przez tych ludzi, których chcemy i zaprosilibyśmy na badania, więc trochę przepalilibyśmy pieniądze klienta, jeżeli zaczęlibyśmy pytać o jakieś oczywistości, które możemy wyciągnąć z innych źródeł. Można użyć netnografii.

To jest taka internetowa etnografia. Wchodzimy w miejsca i w przestrzenie internetowe, w których naturalnie przebywają nasi użytkownicy i patrzymy co oni tam piszą i jakie oni poglądy, potrzeby gdzieś tam naturalnie wypływają z nich, czyli sobie np. analizujemy posty danej grupy jakiejś facebookowej, jeżeli ona dotyczy produktu X czy tematyki X, no to sobie wchodzimy, przeszukujemy, oznaczamy sobie oczywiście czas, kiedy nas interesuje to i szukamy. Szukamy po jakichś grupach. Po Clubhousie, może są tam jakieś spotkania, wydarzenia, gdzie ludzie na daną tematykę rozmawiają.

Klienci często mają dane u siebie. To są, to są dane z BOKów, to są dane z wszystkich systemów, które spływają i to są fajne dane, bo najczęściej ludzie się zgłaszają, kiedy coś im nie wychodzi i mają z czymś problem. Więc tutaj po prostu wystarczy fajna analiza danych, kategoryzacja tych rzeczy, tych tematów i zastanowienie się jak można w produkcie to wykorzystać, czyli jak można połączyć to wszystko i wyciągnąć jakieś wspólne bolączki i problemy.

To też może być kwestionariusz. Wysłanie po prostu kwestionariusza ankiety, przygotowanie takiego kwestionariusza i wysłanie do klientów. I to może być zarówno taka ilościówka, ale można też to połączyć z jakimś pytaniem otwartym i mieć fajny element jakościowy z tego. Co tam jeszcze? Można też używać różnego rodzaju metryk, takich właśnie przy ankietach i testować tak. W sensie tak badać.

Oczywiście też można sięgnąć do danych zastanych, w sensie analizować raporty, literaturę fachową, która jest… Też są bardzo często takie rzeczy, które są dostępne, do których mamy dostęp i które dużo rzeczy już nam prostują, i pozwalają dużo się dowiedzieć.

NB: I też mówiłaś o tym, że na etapie badań nie tylko rozmawia się z użytkownikami końcowymi, ale wspominałaś też o tym otoczeniu klienta.

JK: Tak, tak. Bo dla nas użytkownikiem może być użytkownik końcowy, czyli np. klient sklepu. Wybierzmy sobie: klient sklepu internetowego, który dajmy na to ma też jeszcze jakiś dział obsługi, ale możemy też porozmawiać z pracownikami klienta, którzy nie są bezpośrednio zaangażowani w realizację projektu, ale mogą tu właśnie np. obsługiwać BOK albo infolinię i do nich ludzie często dzwonią z problemami, więc to są trochę eksperci w problemach użytkowników. Więc jeżeli z taką osobą porozmawiamy to oszczędzi nam też to czasu, bo nie musimy obserwować np. ludzi albo rozmawiać z dość dużą grupą użytkowników, żeby wyłapać te wszystkie problemy, bo to jest taka osoba, która siedzi i cały dzień się zajmuje tymi problemami. Więc dotarcie do takich osób też jest istotne i dużo potrafi wnieść do projektu.

NB: Ok. Dobra. To ja się teraz tak zastanawiam, bo dużo jest tych elementów.

Wspomniałaś o tym, że jak się mówi o tym UX reasearchu to najczęściej się mówi o tych badaniach jakościowych, ale też wspominasz, że te metody ilościowe również się wykorzystuje. I tak się zastanawiam czy jak są ci badacze, aspirujący badacze i badaczki, którzy tutaj dołączają i się przysłuchują. To czy w takim… Czy takim badaczem UX’a, taki profil takiego badacza to jest właśnie osoba, która głównie zawsze będzie się zajmować tymi badaniami jakościowymi i to jest ten obszar, w którym się powinny te osoby specjalizować?

Czy te badania ilościowe są również na tyle ważne albo na tyle specyficzne, że również trzeba się z nimi zapoznać?

Pytam, bo zupełnie o tym nie wiem. Bo Ty też masz wykształcenie, które przygotowuje Cię do tego żeby z tymi metodami ilościowymi na pewno pracować, więc dla Ciebie to nie jest nic takiego zupełnie obcego. Ale tak jak sobie myślę, że też czasami UX designerzy próbują robić badania i testować te swoje rozwiązania. To jak myślę sobie już o takich badaniach ilościowych, gdzie tam już się próby dobiera, tam już robi się jakieś dziwne rzeczy, to czy to też jest coś takiego standardowego u badaczy UX?

Czy to jest coś, taki miły dodatek? Z ciekawości.

JK: One raczej są popularne, jeżeli chodzi o badania marketingowe. Bo tam bardziej chodzi o przełożenie jakichś rzeczy, jakiś wzorców na całą populację.

Jeżeli chodzi o badania UX’owe to częściej są to badania jakościowe, bo tutaj nie chodzi o to żeby zbadać daną rzecz z odpowiednią ilością osób względem całej populacji a bardziej żeby znaleźć te insighty i te błędy, problemy, które po prostu później dalej się powielać będą.

Więc jeżeli chodzi np. o potrzeby, o sprawdzenie zachowań, o zweryfikowanie procesów no to wystarczy nam tutaj mniejsza liczba osób, ale dowiedzenie się dlaczego np. coś nie działa, bo nawet… to też jest w niektórych niemoderowanych właśnie testach użyteczności problem, że zauważamy, że coś nie działa, że jakiś proces… Nie jest użytkownik w stanie przejść danego procesu albo się gubi. I to jest też często problem badań ilościowych dla mnie. Że one są piękne, bo są na liczbach i pięknie wyglądają i dużo też wnoszą, są bardzo wartościowe. Ale mówią co się dzieje, ile tego się dzieje, kiedy to się dzieje, ale nie powiedzą dlaczego to się dzieje.

I tutaj często zachodzi takie od razu tworzenie hipotez, domysłów, które nie są nazywane w naszej głowie czy w głowie interesariuszy jako domysły i hipotezy, tylko od razu jako wyjaśnienia. I jeżeli nie wiemy dlaczego coś się dzieje, jeżeli nie wiemy dlaczego ktoś porzuca koszyk to zaczynamy sobie tutaj wmawiać różne rzeczy. A jeżeli tego nie zweryfikujemy z prawdziwą osobą, nie zobaczymy, tak naprawdę, dlaczego tak się dzieje to pozostaje cały czas domysłem.

Więc z mojej perspektywy częściej są wykorzystywane te jakościowe, bo one tutaj w momencie samego projektowania są bardziej przydatne po prostu. Ale znajomość metod ilościowych i możliwość uwzględnienia ich jak najbardziej jest w cenie.

Więc jeżeli ktoś chce zaczynać to wydaje mi się, że jakościowe – poznać ten proces i skupić się na metodach jakościowych będzie tutaj ważniejsze i też ciekawsze. Ale jeżeli ktoś ogarnie jakościówkę to jak najbardziej jest mile widziany, bo to też jest… Świetne mieć taką osobę na pokładzie.

NB: Ok, dobra. To rozwiałaś trochę moich wątpliwości co do tego tematu.

A powiedz mi, tak z Twojej perspektywy jako badaczki: co jest w procesie badawczym najważniejsze? O czym absolutnie nie można zapomnieć? Co jest takie co trzeba tego pilnować koniecznie?

JK: Punkt pierwszy: ustalenie celu badania. 

NB: A jak przychodzi klient i mówi… Przychodzi klient i mówi: „No, chce badania, dajcie mi badania.” 

JK: Ale dlaczego? Po co to? Co chcesz osiągnąć? Co chcesz mieć na końcu? W sensie, bez tego pogubimy się, jeżeli chodzi o projekt i tutaj o zespół cały, projektowy, który to ogarnia. Pogubimy się w doborze metod i technik, i pogubimy się później na etapie analizy tego, co dostaniemy. Bo dostajemy bardzo dużo, zwłaszcza jeżeli to jest jakościówka.

Ten materiał jest naprawdę bogaty. Jest naprawdę ciekawy i możemy iść w różne rozgałęzienia, różne nowe rzeczy i możemy naprawdę z każdego wywiadu, z każdego testu wyciągnąć bardzo dużo rzeczy. Więc jeżeli nie mamy czegoś, co nam to filtruje i skupia nas na tym ostatecznym celu to dowieziemy coś, co nie jest naszym celem do końca i się trochę miniemy z naszym zadaniem. Więc wyznaczenie jasne celu. Jeżeli go nie mamy no to dopięcie tego, żebyśmy mieli ten cel.

Często też właśnie ja zachęcam badaczy, żeby jak najwcześniej uczestniczyli w procesie badawczym, w procesie projektowym. My w Mobee Dicku uczestniczymy, nasi badacze uczestniczą w procesie ofertowym, więc tutaj już też przygotowujemy my oferty i my proponujemy co danemu klientowi możemy zaproponować. Bo bez tego i bez celu to potem naprawdę można się przestrzelić. Oczywiście fajnie jest dodać wszystkie dodatkowe rzeczy, które wychodzą w trakcie badań, to jak najbardziej, ale to co jest obiecane i to na czym zależy klientowi to jest najważniejsze, żeby dowieźć.

NB: No tak. Bo wyobrażam sobie, że w toku tych pierwszych już badań, które się pojawiają nagle okazuje się, że wow… Jest coś czego totalnie nie wiedzieliśmy. Nagle odkrywamy jakiś obszar, który zupełnie był pomijany a okazuje się jakiś bardzo istotny.

No i nagle trzeba… No właśnie co potem się robi?

Kończy te badania, z tym celem, z którym się zaczynało czy robi się coś innego?

JK: Najczęściej jest tak, że dowozimy to, co mieliśmy dowieść. W sensie, jeżeli testujemy interfejs i dodajemy jakieś elementy pogłębiające, no to oczywiście testy interfejsu musimy dowieść. Musimy powiedzieć, które procesy są ok, które elementy zaburzają ten proces. Jakie elementy są niezrozumiałe, co by należałoby poprawić, gdzie są błędy – to musi być. A wszystko to, co jest ekstra opisujemy i dajemy klientowi, żeby zwrócił na to uwagę. Jeżeli to jest coś domkniętego to mówimy, że po prostu zauważyliśmy, że istnieje taki potencjał a tutaj zauważyliśmy jeszcze, że jest takie zróżnicowanie, jeżeli chodzi o użytkowników, taki insight. Wszystkie te insighty, które mamy ekstra – dajemy.

Ale główne jest to po co klient przyszedł, więc jeżeli mamy przetestować interfejs i powiedzieć które elementy, które ekrany są błędne no to to jest podstawa. Nie możemy powiedzieć mu: „Hej, zrobiliśmy te testy i wyszło, że masz fajnych ludzi i tutaj macie fajne mięsko, ciekawe insighty. Ale w sumie te testy to procesy… W pewnym momencie stwierdziliśmy, że nie.”

NB: Myślę, że w pracy agencyjnej jest jeszcze o tyle… Nie wiem czy prościej czy trudniej – to Tobie pewnie ocenić. Że przychodzi ktoś i ma ten cel albo myśli, że ma jakiś cel i pomagamy mu ten cel doprecyzować.

Ale jest jakiś taki… Określone zadanie, które trzeba będzie wykonać. A jak się pracuje w takiej firmie, gdzie w sumie jesteśmy tymi badaczami to podejrzewam, że też tej pracy w sumie sobie trochę sami chyba wtedy musimy szukać?

Czy to jest już po prostu kwestia tego z jakimi projektantami jesteśmy albo z developerami, którzy nam podpowiadają?

JK: Tak. Pewnie też Product Owner ma duży wpływ na to jak rozpisany jest harmonogram w projekcie i jak wygląda harmonogram tego projektu. O tyle jest fajnie, że w pracy inhousowej możemy sobie cały czas pogłębiać dane tematy. Możemy trzymać jakieś repozytorium po prostu pytań właśnie badawczych, celów i konkretnych elementów, których chcemy przebadać, które chcemy zweryfikować. Możemy systematycznie nad tym pracować.

Więc jeżeli jestem badaczem inhousowym to sobie od razu robię po prostu listę produktów, celów, pytań i nawet właśnie w takich rozmowach kuluarowych, gdzieś tam sobie rozmawiam o tym z zespołem i sobie to dopisuje, i potem tylko z product ownerem czy zespołem sobie po prostu ustalamy co na dany moment jest dla nas najważniejsze. Jeżeli zespół projektowy pracuje, nie wiem, nad dashboard’em no to ja też zbieram właśnie wszystkie informacje, jeżeli chodzi o dashboard. Jeżeli to jest aplikacja to sobie przeglądam wtedy właśnie np. oceny aplikacji w storach i robię sobie wtedy taką analizę. Dostarczam coś, co będzie wtedy wartościowe dla zespołu.

NB: I też wyobrażam sobie, że łatwiej myśleć trochę do przodu tzn. badania przed kolejną fazą projektowania. Że jeżeli projektujemy teraz coś to możemy już zacząć zbierać informacje na temat tych kolejnych obszarów w sumie, które chcielibyśmy zaprojektować.

Ale tak zastanawiam się: bo czy w takim razie z badaniami jest tak, bo w projektowaniu raczej chcemy uczestniczyć w jak największym obszarze procesu, żeby mieć ten wgląd od początku do końca najlepiej, z wdrożeniem i po wdrożeniu, żeby mieć poczucie, że i ma się wpływ na to jak to się rozwija, ale też łatwiej po prostu się w ten sposób pracuje.

A czy tak samo jest z badaniami?

Czy badania są wręcz czymś takim, że można dosłownie wskoczyć na chwilę, coś tam pogadać, wypluć raporcik i lecimy do następnego projektu?

Czy to też raczej wymaga jakiegoś takiego bardziej długofalowego… długofalowej współpracy?

JK: Jeżeli to jest dłuższy projekt to długofalowo jest lepiej. Zwłaszcza, że tego badacza zawsze można zagospodarować z innymi zadaniami. W sensie jest zawsze dużo rzeczy, które można zrobić właśnie: przygotowania, analiza, spisywanie hipotez, robienie właśnie takich… tej pracy backstagowej.

I też o wiele lepiej właśnie, jeżeli badacze są w tym procesie też szeroko, bo też wiedzą dokładnie co można zaproponować, kiedy i też są w stanie zaproponować, jeżeli już są tak oczko wyżej to są w stanie rozplanować ten proces i powiedzieć: – Ok, czyli wy za dwa miesiące zajmujecie się tym tematem, czyli ja muszę za dwa tygodnie wskoczyć w ten temat, żeby Wam coś dostarczyć. Więc to mi się wydaje, że też jeżeli to jest długofalowa dostępność i bycie w tym projekcie cały czas to jest też lepiej, bo nawet jeżeli dowieziemy… w sensie jeżeli mamy testy użyteczności nawet, o których tak rozmawiamy to nawet jeżeli różne są poprawki i później nawet produkt już jest na produkcji i czy gdzieś tam już jest np. w storze to też monitorowanie i sprawdzenie tego jaki jest odzew i… Właśnie czy te jakieś rzeczy z boku, czy te oceny aplikacji to też zawsze daje dużo rzeczy, więc później jesteśmy w stanie, różnymi metodami, za każdym razem zbierać ten feedback.

NB: Dobra.

Mówiliśmy o tym co… Mówiłyśmy o tym co jest najważniejsze w procesie badawczym, ale ciekawi mnie co w takim razie może pójść nie tak? Na co powinniśmy zwracać uwagę, jeżeli myślimy o procesie badawczym albo projektujemy taki, planujemy taki proces badawczy w firmie? Czy są jakieś takie, wiesz… Lampki, które się zapalają w pewnym momencie i mówią: „Tu może pójść coś nie tak.” Albo: „Ten klient tutaj coś tak… Trudno będzie współpracować.” Masz coś takiego w zanadrzu?

JK: Na pewno przy określaniu właśnie celów i przedmiotu tego właśnie co będziemy badać. Jeżeli tych pytań jest bardzo dużo i zakres jest bardzo szeroki a termin jest krótki to od razu rodzi takie lampki. Bo ok, wy chcecie… Nie wiecie jeszcze do końca kim są Wasi klienci, ale już byście chcieli na za tydzień się tego dowiedzieć i mieć jakieś gotowe rozwiązania. Więc to jest jedno.

Drugie: jak bardzo klient chce być zaangażowany w proces, bo w pewnym momencie, zwłaszcza jeżeli projekt zakłada badanie też potrzeb i przejście od badania potrzeb później do projektowania. Bardzo często po badaniu potrzeb są rekomendacje takie strategiczne, w sensie rekomendacje typu „Masz, kliencie drogi, kilka możliwości. Od ciebie tak naprawdę zależy, w którą stronę pójdziesz. My Ci pokazujemy szereg dostępnych opcji, ale Ty ze swoją wiedzą biznesową, strategiczną, z technologiczną musisz zdecydować, w którą stronę pójdziesz.” Więc ten proces nie będzie tak do końca płynny, bo Ty musisz się zaangażować. Jeżeli klient nie jest w stanie się zaangażować w taką współpracę i komunikację to tutaj może być taka lampka ostrzegawcza.

I ostrzegawcze jest też zawsze… Nam każe by sobie tą próbę dobrać, w sensie żeby dobrze

wiedzieć jak duża jest ta różnorodność tej grupy. Z iloma różnymi segmentami, tak naprawdę, osób potrzebujemy porozmawiać, bo często wydaje się, że to jest jeden segment albo to są dwa segmenty a później gdzieś tam w trakcie: „Ok, ale wychodzi nam, że jeszcze jest, nie wiem, poza dyrektorem-klientem to jest jeszcze np. nie wiem, dział marketingu czy jakaś tam, osoba w sprzedaży, która też jest istotnym elementem i z nimi też powinniśmy porozmawiać, bo oni podejmują np. decyzje często.

Więc to jest chyba to.

NB: To od razu Cię spytam: czy na te wszystkie pytania czasami klient może nie znać odpowiedzi? Tak sobie wyobrażam, że może klient nie do końca właśnie wie kto jest tą grupą, kim są jego klienci.

Czy to jest tak, że wtedy odsyłasz go: precz, szukaj sobie? Czy to jest też tak, że wtedy ten zespół badawczy pomaga w odnalezieniu tych właściwych ludzi, z którymi powinno się porozmawiać?

JK: Tak, tak. To jest właśnie bardzo często, dlatego też uczestniczymy na tym etapie oferty. Ostatnio mieliśmy taką świetną rozmowę, w której po prostu klient przyszedł tak dobrze przygotowany, ale to się naprawdę bardzo rzadko zdarza, bo klienci często nie wiedzą, że nie znają do końca swoich klientów. W sensie znają liczby, znają jakieś tam podstawowe rzeczy, ale bardzo rzadko znają ich tak naprawdę. Widzieli ich w akcji albo z nimi rozmawiali.

Nawet ostatnio słyszałam podcast o kolesiu, który jest szefem wielkiej, amerykańskiej firmy i on mówi, że jego codzienną praktyką jest porozmawianie z jednym ze swoich klientów. Nieważne czy to jest duży klient, czy mały klient. On po prostu chce dostać jakiś… Tak po prostu z nim porozmawiać. To nie jest jakiś wielki wywiad. To jest po prostu 5 minut zdzwonki. Bo on chce być blisko gdzieś tam tych osób, więc tak. My staramy się w tym pomóc, ale to też oczywiście w zależności od tego jaki to jest typ pracy, nie? No bo, agencyjnie to dla nas najlepiej, żebyśmy jak najszybciej wiedzieli jak duży to jest klocek. W sensie jak duży to jest projekt, czego będzie wymagał, więc to zdefiniowanie jest na pewno ważne.

Więc w momencie kiedy przychodzi nawet brief, przychodzi klient to my sobie też siadamy i zastanawiamy się w zespole: co tak naprawdę ten projekt wymaga, żeby go dobrze dowieźć? Czy ta grupa zdefiniowana przez klienta jest wystarczająca, czy czasem ona jest w ogóle za szeroka? Np. to są wszyscy konsumenci i wybierz sobie teraz. Więc wtedy siadamy i mówimy: „Dobra. To my mamy teraz trochę pytań. Zdzwońmy się i przegadajmy po prostu nasze wątpliwości, żebyśmy dobrze dobrali metody i dobrze dobrali cały proces.”

NB: Tak sobie myślę teraz, że można by było zrobić takie całe spotkanie o tym: „Drogi kliencie, z czym powinieneś do nas przychodzić, żeby nam się lepiej żyło i lepiej razem pracowało”, bo to pewnie też jest temat rzeka.

JK: Najlepiej z pieniędzmi a my się resztą zajmiemy, my to ogarniemy.

NB: Doskonale! Doskonała odpowiedź!

JK: Jesteśmy w stanie oczywiście na każdym etapie pomóc. Po prostu klient, który jest świadomy i który w punkt wie czego potrzebuje jest super, jest świetny. Ale jeżeli on nie do końca wie no to my też mamy serię pytań i spotkań, warsztatów, które jesteśmy w stanie wykorzystać, żeby dobrze to wyciągnąć i żeby to dowieźć.

NB: Dobra. To mówiłyśmy trochę o dobrych rzeczach, złych rzeczach. To tak jakbyśmy 

miały podsumować dobry i zły proces badawczy. Kiedy możemy powiedzieć, że spoko nam to wyszło, że jest kawał dobrej roboty, wszystko się udało, sukces? Kiedy wręcz przeciwnie?

JK: Czyli na pewno kiedy dobrze określimy sobie cele. Ja to będę jak mantrę powtarzać, nie? Że mamy dobrze określone cele i problemy badawcze, które chcemy tak naprawdę zweryfikować. 

Dobranie odpowiedniej próby i potem metod. To oczywiście idzie jedno z drugim.

Trzymanie się rygorów metodologicznych. To są te wszystkie takie właśnie bardziej techniczne rzeczy związane właśnie z pytaniami, które nie są naprowadzające. Z próbą właśnie, która jest odpowiednia, z etyką badań, żeby tutaj wszystko to miało ręce i nogi.

No i później na etapie analizy, żeby jednocześnie trzymać się danych i wyciągać tylko te rzeczy, tak naprawdę, które są w danych, nie nadinterpretować tego. Nie wrzucać tutaj za dużo właśnie takich własnych rzeczy. Ale z drugiej strony mieć też taką otwartość, żeby nie wyciągać tylko tego co zostało zadane. Tylko jeżeli wychodzą jakieś ciekawe insighty, jeżeli można jakieś kropki połączyć zwłaszcza, że mamy wiedzę biznesową, mamy wiedzę tą, która pochodzi z potrzeb klienta.

No bo nie wyobrażam sobie procesu, w którym dostajemy po prostu tylko temat: idziemy i zwracamy, tylko zawsze wiemy. Jakiś background, coś o tym kliencie jednak wiemy: o strategii, o jego biznesie. Jakichś planach, jakimś potencjale, który gdzieś tam jest to jeszcze wyjście trochę poza… tak jakby tylko to, co zadane i znalezienie właśnie jeszcze jakiś ciekawych: czy to potencjałów, czy to możliwości, takiego fajnego insightu, który gdzieś tam na pewno też wychodzi i coś co można jeszcze dodatkowo wykorzystać. Więc tak dwutorowo, jeżeli chodzi o analizę.

Na pewno dowiezienie tego co jest, ale też wyjście i przyjście z czymś ekstra.

NB: Dobra. I widzę, że tutaj się pojawiają jakieś pytania na czacie. My do nich przejdziemy może za chwilę, dobrze? Bo jeszcze chciałabym Ci… Możesz na nie zerknąć sobie w międzyczasie. A ja bym chciała Ci jeszcze zadać pytanie o taką rzecz. Bo tutaj mówisz o tej takiej metodologii i takich technicznych rzeczach.

Teraz pytanie brzmi: czy z punktu widzenia Twojego, badaczki, lepiej jest robić jakiekolwiek badania, żeby je robić, ale robić np. niekoniecznie poprawnie czy… Czy może są sytuacje, w których możemy zaszkodzić, robiąc źle przygotowane badania? Nie wiem… Wiesz o co mi chodzi.

JK: Jeżeli mamy robić badania tylko po to, żeby je zrobić albo potwierdzić tezy, które mamy. W sensie robimy trochę takie wydmuszki to nie zabierajmy się za to, bo szkoda naszego czasu, szkoda czasu i pieniędzy. Zajmijmy się, nie wiem, retoryką i nauczymy się trochę lepiej argumentować nasze decyzje a nie organizujmy od razu badania.

A jeżeli naprawdę się chcemy czegoś dowiedzieć to wydaje mi się, że samo właśnie takie ćwiczenie z przygotowania i zaplanowania badania, określenia sobie celu, bo tutaj też jest wchodzi od razu mocne myślenie biznesem. To, czego dużo osób zaczynającym brakuje, więc jeżeli ktoś sobie myśli właśnie „Ok. To co będzie celem takiego badania, jeżeli ja mam interfejs, bo ja chce zrobić fajną apkę?” Ale fajna apka to nie jest cel biznesowy, więc przełożenie właśnie cele biznesowe na cele projektowe, na cele później badań to jest świetne też ćwiczenie. Wyciągnięcie wszystkich pytań badawczych, hipotez dla projektu, takich niewiadomych, które mamy to jest coś co może fajnie w ogóle w zespole zagrać. 

I co na pewno nam nie zepsuje niczego, bo to jest takie fajne myślenie, fajne podejście ogólnie do projektu. I jeżeli jesteśmy z takim podejściem widzimy, że chcemy się tego nauczyć, nawet jeżeli nie rozumiemy do końca tego procesu to samo właśnie wypróbowanie tego podejścia. Dla mnie jest super świetnym, bo będziemy… Wydaje mi się wiedzieć, jeżeli nam to nawet nie wychodzi to przynajmniej się nauczymy i będziemy w stanie później coraz więcej wiedzieć.

A samo zderzenie się właśnie z użytkownikiem, porozmawianie z tą osobą, zobaczenie tylko jak ona reaguje to to już jest dużo dla całej organizacji, dla nas i wtedy później to kolejne badania, kolejne próby będą na pewno lepsze, precyzyjniejsze.

Fajnie jest się tutaj też właśnie posiłkować zespołem, i tą partyzantkę nawet taką badawczą gdzieś sobie uprawiać. Można nawet zanim się zaangażuje właśnie użytkowników i takie większe badania to można sobie zrobić takie ćwiczenia właśnie, że od teraz wezmę sobie wszystkie komentarze z danej aplikacji i sobie przeanalizuje. I w ogóle ogarnięcie tego jak ściągnąć komentarze, wszystkie komentarze z AppStore’a i iOS’a, jakieś miejsce, nie kopiując ich, od razu mówię, tylko zrobić to automatyzacją. To jest fajny trik i to polecam sobie znaleźć, nauczyć się tego, bo to jest przydatne narzędzie.

Ogarnięcie w ogóle też jakiś fajnych narzędzi do zbierania danych w internecie, do szybkiego ściągania jakichś tekstów, komentarzy czy printscreenów robienia. To też są fajne rzeczy i przeanalizowanie np. takich komentarzy i znalezienie tam bolączek, problemów funkcjonalnych. To są takie rzeczy które można sobie jako pierwsze gdzieś tam zrobić, w tym procesie badawczym, przeanalizować, przynieść zespołowi, powiedzieć czy to Wam się wstępnie nadaje czy to jest ok. Później można zacząć się zastanawiać jak można swoją wiedzę gdzieś tam poszerzyć. Wiedzę, umiejętności, jakieś kompetencje, żeby wyjść bardziej w teren do ludzi i fajnie porozmawiać.

Jeżeli chodzi o samą rozmowę czy to przygotowanie testów, czy to przygotowania IDI to wtedy tutaj trochę więcej jest takich po prostu zasad dobrego przeprowadzania wywiadów, zadawania poprawnie pytań. To tutaj można gdzieś sobie podszkolić się pod to i próbować też oczywiście iść dalej.

NB: No dobra. To teraz pytanie, które zawsze pada na takich spotkaniach, jakie muszę zadać.

Gdzie się tego wszystkiego uczyć? Czy masz coś do polecenia? Czy to są np. jakieś kursy, książki bo np. analiza i wnioskowanie to jest temat, który mnie absolutnie fascynuje, ale zastanawiam się gdzie się właściwie uczysz takich rzeczy? Czy trzeba iść od razu na studia? Czy może są jakieś inne drogi?

Jadwigo, pomóż!

JK: Ja mam przygotowaną listę, więc będę patrzyła sobie tutaj na listę, bo wiedziałam, że to pytanie padnie.

Oczywiście…

NB: Ja też od razu, jeszcze przerwę Ci, pr