Dlaczego fajnie jest być freelancerem?

Home Praca Dlaczego fajnie jest być freelancerem?
Dlaczego fajnie jest być freelancerem?

Ponad rok temu zdecydowałam, że przechodzę tylko na pracę zdalną. Do tej pory pracowałam na etacie i realizowałam dodatkowe zlecenia po godzinach. Praca, która nie do końca mi odpowiadała i zbliżający się niezwłocznie termin oddania pracy magisterskiej zmotywowały mnie do tego żeby w końcu przejść „na swoje”. Dzisiaj trochę o zaletach takiego rozwiązania.

(spokojnie, w przygotowaniu jest też tekst, dlaczego nie warto :p)

1. Robisz co chcesz

Niewątpliwą zaletą pracy freelancera jest możliwość odrzucenia zleceń, na które nie ma się ochoty. W przypadku pracy na etacie dostaje się „przydział” od szefa i tyle, trzeba robić 🙂 Jeżeli nie pasuje Ci relacja z klientem (jest opryskliwy i niemiły od samego początku, nie wiadomo w sumie dlaczego), fuck that! Znajdzie się następny, który doceni Twoją chęć współpracy.

Przygotowywanie plików do druku albo składy długich tekstów nie sprawiają Ci żadnej przyjemności? Po prostu nie przyjmuj takich zleceń. Jesteś swoim szefem i sam przydzielasz sobie zadania.

2. Pracujesz, gdzie chcesz

Jako wolny strzelec możesz wybrać, czy pracujesz w domu, ulubionej kawiarni, czy w jakiejś przestrzeni co-workingowej. A może czasem masz ochotę wpaść do biura klienta lub agencji, dla której wykonujesz jakieś zlecenia (często dostawałam takie propozycje).

Zdarzało mi się pracować będąc 2 tygodnie w innym mieście niż to w którym mieszkam, zdarzało się, że byłam w zupełnie innym kraju. Dostęp do internetu i laptop działają tak samo dobrze tu i tam 😉

3. Tak, możesz w ogóle nie wychodzić z domu

No. Przyznaję się, czasami pracowałam cały dzień w piżamie. Ale tak serio – docenia się to zwłaszcza jesienią, kiedy pogoda sprawia, że odechciewa Ci się żyć. Albo jak jest wyjątkowo zimno. Po prostu odkręcasz mocniej kaloryfer, robisz dzbanek herbaty i zagrzebujesz się w kołdrze (albo dwóch) i pracujesz leżąc w łóżku.

Nie musisz biegać za autobusem, który znowu Ci uciekł. Nie musisz użerać się z gburowatym kolegą z pracy. Nic nie musisz. Po prostu możesz zostać w domu.

4. Duża różnorodność

Może nie jest to coś wyjątkowego i pojawia się również w przypadku pracy np. w agencjach reklamowych ale warto to zaznaczyć. Zwłaszcza jeśli pracujesz teraz w dziale marketingu (czy innego ingu) swojej firmy.

Jako wolny strzelec masz okazję pracować dla wielu branży jednocześnie. Rano robisz stronę dla kliniki weterynaryjnej, żeby po południu usiąść do katalogu z zabawkami dla dzieci. To co bardzo mnie cieszyło to fakt, że mam możliwość pracować dla branży, dla których do tej pory nie realizowałam żadnych zleceń. Wiąże się to oczywiście z dodatkową pracą – dużo więcej czasu poświęca się na research i próby rozgryzienia klienta, ale kiedy projekt zakończy się sukcesem, można spokojnie sobie odhaczyć w głowie – tak, to już robiłam!

5. Nabywasz sporo nowych umiejętności

Negocjacje, prawo autorskie, księgowość…
Większość zadań, które wykonywały wydelegowane do tego osoby w firmie, musisz od tej pory wykonywać samodzielnie. Poszukiwanie nowych klientów – Ty, spotkania i negocjacje – Ty, konstrukcja umów i dział prawny – Ty, windykacja – Ty. Z jednej strony dochodzi dużo nowych obowiązków, za które w zasadzie nikt Ci nie płaci, z drugiej to nowe umiejętności i wiedza, których nikt Ci nie odbierze.

freelance

6. Urlop?

Nie trzeba składać wniosków urlopowych i wyliczać, ile dni urlopu jeszcze Ci zostało. W wielu przypadkach możesz wybrać się na urlop z dnia na dzień. Na weekend, tydzień, miesiąc, YOLO. Możesz zrobić sobie nawet urlop trzy razy w miesiącu.

Czujesz się gorzej, łamie Cię w kościach lub po prostu masz chandrę? Weź dzień wolnego i porób jakieś fajne rzeczy. Takie proste!

7. Masz czas, dużo czasu

To, jak dużo czasu zajmie Ci zlecenie zależy głównie od Ciebie (i umiejętnych negocjacji). Możesz zaharmonogramować zadania na tydzień, dwa lub trzy. Wiesz doskonale ile czasu może zająć Ci zrobienie tego czy tamtego. Jeżeli nie lubisz pracować z dnia na dzień, bo wiesz, że nic dobrego z tego nie wyjdzie, nie musisz robić niczego ASAP. Nikt nie będzie stał nad Tobą, z telefonem w ręku, narzekając, że klient się niecierpliwi.

To działa też w drugą stronę. Możesz narzucić sobie bardzo krótkie ramy czasowe. Szybkie zlecenie to szybkie pieniądze, prawda?

8. Możesz pracować dla klientów, których nie miałby Twój szef

Pracując na etacie nie masz żadnego wpływu na to jakimi klientami uraczy Cię Twój szef. Może mieć filozofię, że „pracujemy tylko dla małych i średnich firm”. I ma to wiele zalet. Ale przyznaj, że zdarzyło Ci się zastanawiać jak wyglądałoby to logo Coca-Coli albo Apple w Twoim portfolio? Pracując zdalnie, możesz pracować dla kilku dużych agencji jednocześnie. Duże agencje wiążą się zazwyczaj z dużymi, znanymi klientami. A jak już stwierdzisz, że to jednak nie dla Ciebie, możesz wrócić z powrotem do tych małych.

9. Nie będziesz się nudzić

Pracując dla siebie zawsze znajdziesz coś do roboty. Nawet jeśli zdarzył się sezon ogórkowy i zleceń nie ma zbyt wiele, trafi się coś, nad czym trzeba popracować. W naszej pracy autopromocja jest ultra ważna. Aktualizacja portfolio i dbanie o to, by wszystko odpowiednio się prezentowało też zajmuje czas. Dobrze jest śledzić portale branżowe i społecznościówki (wielu freelancerów prowadzi konta na facebooku, toczy ożywione dyskusje na twitterze lub prowadzi bloga).

Druga kwestia to rozwój. Nie ma współpracowników, od których możesz się uczyć. To, jakich nabędziesz umiejętności zależy od Ciebie. W sieci jest cała masa kursów on-line, darmowych i płatnych, które warto wziąć pod uwagę. Nie ma się jednak co oszukiwać, nauka nowych rzeczy zajmuje trochę czasu.

10. Uczysz się siebie

Praca na własny rachunek to idealny sprawdzian swoich umiejętności. Bardzo szybko odkrywasz swoje mocne strony, ale też bardzo boleśnie przekonujesz się o swoich wadach. Te drugie mogą kosztować Cię sporo nerwów, czasu i… pieniędzy. Bardzo długo nie zdawałam sobie sprawy, że całkiem nieźle radzę sobie z niektórymi zagadnienia. Tymczasem totalnie poległam na froncie egzekucji swoich praw i sporo na tym straciłam. Cieszę się jednak, że przekonałam się o tym teraz, w przypadku mało ważnych spraw.

A teraz tak serio, po co to piszę?
Tylko dlatego, że przygotowuję też hejterski tekst o pracy freelancera i nie chcę wyjść na całkiem gburowatą pesymistkę.

Praca zdalna ma wiele zalet ale z pełną świadomością zdecydowałam się wrócić do etatu. Odkryłam, że to po prostu nie dla mnie. Jasne, że tęsknię za częścią tych zalet (głównie za pracą w łóżku i brakiem konieczności wychodzenia rano z domu), ale w moim przypadku wad znalazło się dużo, dużo więcej. Niemniej jednak nie żałuję tego, że podjęłam się full-time freelancerowania. Bogata o nowe doświadczenia mogę dalej pisać Wam o fajnych i niefajnych rzeczach, cieszycie się :p?

A Wy, kiedy stanęliście przed wyborem pracy na własny rachunek lub pracy u kogoś, co wybraliście?:)

  • Super wpis, ale tylko jako pewnego rodzaju prolog ;). Każdy czeka chyba na zasadniczą część dotyczącą zmór freelancerki. W przyszłości nie wyobrażam sobie pracowania na czyjś rachunek, póki co pracuję na etacie i okazjonalnie robię coś za coś dla kogoś ;). Rozsądne wydaje się też coś pomiędzy etatem a pracą na własny rachunek, np. jakaś hybrydowa umowa managerska. Odnośnie księgowości, windykacji itp. – próbowałaś korzystać z usług innych, np. freelancerów? Ja staram się zrzucać zadania kupując czas tj. zapłacić za ubezpieczenie prawnicze, nająć księgową (za kilka faktur w miesiącu i ogarnienie jednoosobowej działalności nie trzeba płacić zbyt wiele, a szkoda czasu na samodzielne wyważanie otwartych drzwi) itd. itp. Mój niedoszły teść miał takie powiedzenie „nie mogę doczekać się wcześniejszej emerytury, bo wreszcie będę mógł się wziąć za robotę” i zdaje mi się, że nawet jeśli ktoś nie ma ciśnienia na zarabianie pieniędzy na przykład dla potomstwa, to jeśli tylko ma się do czegoś smykałkę, warto prowadzić własny biznes. Wrócimy do dyskusji pewnie wówczas, gdy opublikujesz notkę o drugiej stronie medalu :). Cheers!

    • Nie komentuję, bo sporo odpowiedzi znajdziesz w następnym wpisie 😀
      Wiesz, jestem za tym żeby rzeczy, których się nie umie lub nie lubi, zrzucać na kogoś ale moja freelancerka w pewnej części była dość niezaplanowana i niestety poległam całkowicie przez min. brak zabezpieczenia finansowego. Jak zrobiło się źle, nie było kasy na to żeby zapłacić rachunki za mieszkanie, a co dopiero mówić o księgowej czy prawnikach 🙂

      • Czekam zatem na następny wpis i wtedy wrócimy do dyskusji na cztery fajerki :).