UX writing – zapis rozmowy

portret Małgorzaty Chodackiej

W październiku zeszłego roku, na zebzowym kanale pojawiła się Małgorzata Chodacka-Pawlak, UX writerka w firmie projektowo-badawczej Mobee Dick. Rozmawiałyśmy o słowach, a dokładniej – UX writingu i microcopy. Jeśli ciekawi Was przebieg spotkania, chcecie dowiedzieć się kim jest UX writer – możecie je obejrzeć lub przeczytać w formie transkrypcji poniżej.

Polecane przez Gosię materiały o UX writingu są również dostępne w zbiorczym wpisie: UX writing – blogi, książki i narzędzia

Gościni spotkania

Małgosia Chodacka-Pawlak to copywriterka i UX writerka w jednej osobie. Copywritingiem zajmuje się od dziesięciu lat, a UX wprojektowała w swoje życie zawodowe 2 lata temu. Niemalże całą edukację poświęciła językowi. Jest absolwentką filologii polskiej, specjalizowała się z komunikacji społecznej, liznęła redakcji merytorycznej. Ukończyła też szkołę projektowania UX i wzięła się za robotę w nowej branży.

Tworzy idee kreatywne, pracuje nad własnym modelem podręcznika do identyfikacji słownej, przeprowadza audyty treści oraz projektuje usługi i produkty za pomocą słów. Może nie widać, ale kocha prosty język. Rozmowa ze mną jest jednocześnie przywitaniem! Małgosia zaprasza do wymiany doświadczeń na swój nowo powstały instagramowy profil: :Pokaż Język @projektowanietresci

Zapis rozmowy o UX writingu

Natalia Bienias:
Czatu czy czata? To jest pierwsze pytanie do mojego gościa dzisiaj.
Czy wszystko działa? Czy nas słychać? Czy widzicie nas? Jest małe opóźnienie między YouTube a naszym programem. Więc dajcie znać czy już działa wszystko, jest OK i będziemy lecieć z tematem.

Słychać. Dobra. Jest. Mamy to. To ja zacznę.
Cześć wszystkim! Ja się nazywam Natalia Bienias. Jesteście na kanale „by Zebza”. Dzisiaj będziemy prowadzić przez godzinę spotkanie na temat UX writingu i całe szczęście nie będę w tym wszystkim sama. Nie ja będę o tym UX writingu gadać. Tylko w moje skromne YouTube’owe progi zaprosiłam Małgosię Chodacką-Pawlak i to ona będzie nam tutaj o tych tekstach opowiadać, więc: Cześć Gosiu!

Małgosia Chodacka-Pawlak:
Cześć! Bardzo mi miło.

NB:
Ja tylko wspomnę, że tutaj będziemy sobie te pytania… Mam jakieś pytania przygotowane. Małgosia też się przygotowała do tego spotkania, a więc mamy tematy, o których chcemy porozmawiać. Ale oczywiście jeżeli chcielibyście zadać jakieś pytania Małgosi odnośnie tego jak się pracuje jako UX writerka albo coś w tym stylu to śmiało piszcie na czacie. Będę się starała na bieżąco gdzieś tam zerkać co piszecie.

Jest nas zaskakująco dużo, bo jest teraz ponad 100 osób. Ja tutaj mówiłam Małgosi, że na tych moich spotkaniach online zazwyczaj na żywo jest 30-40, więc chill out. Ale widzę, że sporo osób jest zainteresowanych najwyraźniej tym Twoim tematem, więc…

MCH-P:
Ale mogłaś mi nie mówić.

NB:
Oj no wiesz… To jest taka trochę… Trochę stresiku takiego motywującego. Także… to było dobre intro na Insta. Ja też od razu przypomnę właśnie. W opisie tego odcinka znajdziecie info odnośnie tego kim w ogóle jest Małgo. Jest tam też link do profilu na Instagramie, który Małgosia niedawno założyła i tak… Tutaj taki feature mam: ciach, że możecie sobie zobaczyć. Nieźle! Profeska!
Małgosia obiecała, że będzie tam wrzucać informacje na temat UX writingu i w ogóle contentu i treści, więc ja trzymam Cię za słowo, i już followuje i czekam na jakieś fajne, mięsne wpisy. Tak że wpadajcie, lajkujcie, subujcie – nie wiem co się tam robi. A tymczasem: nie będę przedłużać i chyba po prostu zaczniemy, co?

Bo ja mam tutaj takie pierwsze pytanie do Ciebie: co to jest ten UX writing w ogóle? O co w tym chodzi, Małgo? Jak byś mogła nam opowiedzieć?

MCH-P:
Po pierwsze, wiesz co, jest coś takiego, że ja trochę oddzielam definicje UX writingu od takiego doświadczenia. Czym zajmuje się UX writer? No bo UX writer może mieć szersze zadania, ale sam UX writing to jest po prostu taki sposób pisania w interfejsach, który sprawia, że ludzie którzy ich używają mają, mówiąc najprościej, fajne doświadczenie. I to fajne doświadczenie to jest taki moment kiedy wchodzisz np. na stronę i załatwiasz wszystko, czego potrzebujesz w mig, bezproblemowo.

Kiedy np. możesz znaleźć różne rzeczy, potrzebne Ci informacje. Kiedy czujesz, że wszystko rozumiesz. Kiedy coś Cię jakby niesie i kiedy wiesz dokąd pójść. Kiedy czujesz już na wyższym levelu, że nie wiem… Że może ktoś właśnie Ci coś dobrze doradził, że się tobą zaopiekował. I to wszystko nazywamy sobie fajnym doświadczeniem. A w dodatku jeszcze, na kolejnym poziomie, ten UX writing wraz oczywiście z całą otoczką z innymi treściami, z projektem może sprawić, że taki człowiek coś czuje w danym serwisie. No i wtedy moim zdaniem zaczyna się właśnie magia UX writingu, bo…

Mnie na studiach jeszcze filologicznych uczono, że słowa mają funkcję magiczną. Gdzieś tam na końcu, serio, jest taka funkcja w podręcznikach i to jest taka funkcja, która sprawia, że słowa wpływają… nawet nie wpływają tylko stanowią o Twoim doświadczeniu i kreują rzeczywistość, kreują te doświadczenia.

Gdzieś tam, w takim najwyższym poziomie zajarania tym jest dla mnie UX writing. Takim pisaniem, które sprawia, że użytkownik się czuje fajnie w tym miejscu.

NB:
Brzmi nieźle. Ładnie to sprzedałaś. Dobra a tak teraz, wiesz: dla ludzi, którzy przychodzą, pierwszy raz słyszą hasło UX writing.

MCH-P:
Można to np. zawęzić do tego, że UX writing jest pisaniem efektywnego microcopy.

NB:
A wytłumaczysz co to jest microcopy tym, którzy totalnie nie wiedzą co to jest?

MCH-P:
Pewnie. Czyli jest pisaniem takich elementów na stronie, które niosą ludzi, które przyciągają ich uwagę. To są takie wszelkie etykietki, teksty na przyciskach, wyróżnione czy nagłówki, czy inaczej wyróżnione elementy, które sprawiają, że Ty wiesz co robić. Czyli Ty wiesz dokąd pójść, wiesz co kliknąć. Wiesz też co będzie dalej, bo copy wtedy podpowiada Ci następne kroki.

To są takie teksty, które pełnią funkcję prowadzenia Cię trochę za rękę do celu. I ten cel możesz właśnie zaprojektować.

Z jednej strony to właśnie projektowanie UX jest tym, że prowadzisz człowieka tam, gdzie Ty chcesz żeby poszedł, ale z drugiej strony przewidujesz jego potrzeby i pomagasz mu się później na tej stronie odnaleźć.

NB:
Dobra. To jeszcze Cię zapytam o takie jedno pojęcie, które często się w kontekście tekstów, również na stronach, pojawia. I dla mnie zawsze było takie gdzie jest… Gdzie zaczyna… Gdzie kończy się copywriting, a zaczyna się UX writing? Czy to są dwie zupełnie oddzielne dziedziny? No bo ci copywriterzy już od dłuższego czasu pracują w tych agencjach reklamowych. Piszą te teksty również przy stronach. To się jakoś zazębia w którymś miejscu czy to są zupełnie dwie różne ścieżki?

MCH-P:
Moim zdaniem się zazębia, choć wiem, że wiele osób się z tym nie zgadza, bo często o tym z kimś rozmawiam np. z moimi kolegami i koleżankami z agencji reklamowych, którzy pracują jako copywriterzy. I może tak to odróżnię, że ten copywriting jest bardzo szerokim pojęciem. No bo z jednej strony jako copywriter możesz pisać artykuły blogowe na jakąś stronę internetową, ale z drugiej strony możesz współpracować ze strategią i zespołem kreatywnym w agencji i wymyślać tam kampanie reklamowe, dokładnie mówiąc, pisać scenariusze radiówek, pisać spoty telewizyjne, wymyślać kampanie reklamowe i hasła, które potem funkcjonują albo tygodniami, albo miesiącami. No i tutaj nie mamy faktycznie wspólnego pola.

Natomiast w momencie kiedy do agencji wpada, nie wiem, brief digitalowy, tak zwany, copywriter często zajmuje się pisaniem tekstów na stronę. Może wymyślać aplikacje, może tworzyć architekturę informacji czy współtworzyć z innymi. I tu uważam, że jest ten punkt styku, że gdzieś tam w internecie jednak zdarzy nam się, że nasze łopaty wbijają się w te same górki.

NB:
Dobra. To mi to przynajmniej trochę rozjaśniło, nie wiem jak tutaj widzowie i słuchacze.

MCH-P:
Mogę jeszcze coś dodać? Bo jeszcze zapomniałam o celu pisania.

NB:
Dajesz!

MCH-P:
Po pierwsze jest materia, w której pracujemy, ale po drugie jest cel. I faktycznie jako copywriter raczej nie dostaniesz briefu na zwiększenie konwersji, tylko to będą cele właśnie stworzenia pewnego wizerunku, konkretnego na stronie. Nie będziesz zajmować się funkcjami, tylko już takim pisaniem w celu zrobienia konkretnego wrażenia na ludziach.

A jako UX writer rozmawiasz raczej o konwersji, o użyteczności tej strony i masz pomóc użytkownikowi się na niej odnaleźć. 

NB:
Dobra. To ja jeszcze pociągnę ten temat UX writera i tego o co właściwie robi na co dzień taki UX writer. Jak to wygląda, twoja praca, na co dzień? Czym się zajmujesz?

MCH-P:
Po tym jak poprawiam maile koleżanek… Żartuję! Nie no oczywiście UX writer pisze wiadomości na Slacka, bo proszą o to koleżanki, to jest super. Może też sprawdzić maila do prezesa przed wysłaniem, ale tak naprawdę zdarza nam się też robić różne projekty, projektować usługi i produkty. I u mnie jest tak, że zajmuję się różnymi rzeczami zależnie od etapu projektu. Tak naprawdę, jak sobie o tym myślę.

Czyli jak masz ten pierwszy etap i wszyscy zaczynają od zera, bo UX writer też często jest zapraszany wtedy do takich prac, to możesz brać udział w warsztatach, możesz brać udział w badaniach, możesz podpowiadać tam jakieś swoje pomysły dotyczące badania tekstów albo rozumienia przez ludzi różnych sformułowań, co bywa bardzo zaskakujące. Możesz tak samo wymyślać i brać udział w tej fazie ideacji.

Dodatkowo często zdarzało nam się tak, że po prostu wymyślaliśmy jako pisarze, tak zwani, nawet robocze nazwy jakiejś funkcjonalności, co bardzo ułatwiało pracę. Że syntezowaliśmy myśli różnych ludzi, to się zaczynało jakoś nazywać i potem robota szła o wiele sprawniej.

No a tak na koniec w tym pierwszym etapie, jak już tworzymy makiety, nawet takie podstawowe to fajnie, żeby tam nie było lorem ipsum, nie? Tylko żeby już tam był tekst, i żeby nawet, jak robimy jakieś prosty, pierwszy test, żeby ludzie już mogli zobaczyć co jest napisane przez UX writera, a nie przez kogokolwiek.

NB:
Żeby było co testować właściwie.

MCH-P:
Tak, właśnie tak. Widziałam też takie sytuacje. Może pierwsze też raczej w warunkach szkolnych, że testowaliśmy sobie w różnych grupach, różne prototypy i te, w których ktoś się nie postarał o tekst, po prostu nie przechodziły dalej, nie? Mimo, że funkcjonalności były świetne. I tak to było rozpykane.

NB:
Czy ja mogę Ci… dobra, mów, mów!

MCH-P:
Bo ja się rozgadałam o tym etapie jak wszyscy zaczynają od zera a przecież on jest bardzo rzadki i wiem, że jest jeszcze ten moment drugi, kiedy po prostu musimy przeprojektować jakąś witrynę. Opowiedzieć czy pytasz?

NB:
Opowiadaj. Ja tutaj, wiesz, pytania mam zapisane. Widzę, że na czacie już się jakieś pojawiają, więc też będę je zaraz zadawać, ale jak już masz flow to lecisz z tym. Nie będę Ci przerywać.

MCH-P:
To powiem chyba krótko. Może po jednej takiej korzyści, którą ja widzę jak się gdzieś tam pojawiam. Czyli w tym drugim etapie, kiedy musisz zrobić redesign np. stron internetowych, przeprojektować je. UX writer może zrobić audyt treści i to się bardzo przydaje. No bo… nigdy nie mów nigdy. Rzadko jest tak, że klient mówi: “Wywalamy do śmietnika i po prostu zaczynamy od zera”. To jest jednak efekt pracy wieloletniej różnych ludzi. Firma się zmieniała, włożyła w to jakąś energię, ale teraz musimy określić, które z tych treści się nadają do tego, żeby przetrwać, żeby je zostawić. Które momenty są fajne a w których na przykład warto coś zmienić. Tutaj audyty treści, takie UXowe, biorą kilka takich zmiennych pod uwagę. Jak się chce upiec dwie pieczenie to można też zbadać zgodność obecnych treści z brand voice na przykład. I wtedy łatwiej się później pisze nowe rzeczy na ten trzeci etap. Taki chyba najprostszy. To jest taki, kiedy UX writer po prostu dostaje gotowe makiety do sprawdzenia. Tak też mi się zdarzało.

Tutaj zakres prac zawsze się ustala indywidualnie, bo ktoś może Cię poprosić o to żebyś faktycznie tylko sprawdziła co jest tam napisane i podstylowała np. pod tone of voice wszystkie teksty. Czasami są też zespoły otwarte na to, że dajesz jeszcze jakieś sugestie, bo zauważyłaś, że tu i tu może być lepiej po zmianie tekstu. 

NB:
Czyli te zadania są dosyć różnorodne, w zależności od tego na którym etapie i jaki projekt dostaniemy. Dobra.

Ja muszę Ci zadać pytanie pierwsze z czatu. Tu już, wiesz: pojawiają się kolejne i nie chcę zostawiać wszystkiego na koniec. Tu jest ciekawe pytanie od jednego z naszych widzów. Zaraz nawet je wyświetlę. 

„Czy UX writer uwzględnia w przygotowaniu treści tematy związane z SEO? W sensie czy SEO znajduje się w zakresie Twoich obowiązków?”

MCH-P:
Bardzo fajne pytanie.

Nie znajduje się obecnie. To nie jest mój obowiązek. Na przykład teraz robimy projekt, w którym od SEO jest osobna agencja i na pewno będzie taki moment kiedy my będziemy musieli się porozumieć. No bo może nie microcopy, ale już tak, nie wiem, opisy produktowe, treści poradnikowe wszelkie czy najczęściej zadawane pytania i odpowiedzi to wszystko musi być pod SEO już dopieszczone także… Np. jeżeli o mnie chodzi. Robiłam takie teksty gdzie dostawałam listy słów kluczowych i pewne wytyczne, i umiałam się do nich dostosować w taki sposób, żeby treść była jednocześnie wartościowa. No bo to jest taki słynny problem z SEO, nie? Że po prostu mianowniki wszędzie i takie bardzo dziwne zdania, których treści się nie da przeczytać. No ale coraz więcej firm chce, żeby taka treść pod SEO była wartościowa. Czyli żeby ktoś wszedł na bloga i pomyślał sobie: „Ale fajna firma!”

NB:
Ok, super. To ja tak jeszcze mogę kolejnymi pytaniami sypnąć z czatu? Zaraz wrócę jeszcze do tej listy naszych pytań przygotowanych. Bo jest też pytanie o poprzednie doświadczenia: czy jest wymagane, żeby startować na takie stanowisko? I od razu Cię podpytam.

Jakie są Twoje doświadczenia? Jak to się w ogóle też zaczęło u Ciebie, że w ogóle zaczęłaś się zajmować pisaniem czy UX writingiem?

MCH-P:
Pierwsze było o wymagane doświadczenie. Ja się nie spotkałam, żeby od UX writera ktoś wymagał studiów filologicznych. Ja je mam, bo zawsze lubiłam pisać ale, nie jest to norma. Wprost przeciwnie: zarówno w agencjach, jak i teraz wiem, że tekstami zajmują się przeróżne osoby, które wcześniej robiły inne rzeczy. Także moim zdaniem nie jest wymagane jakieś konkretne doświadczenie, ale na pewno jest wymagana… Wymagane jakieś zainteresowanie sprawami języka, prostej polszczyzny, wiedza o tym co się dzieje teraz, że wszyscy chcą się uprościć i tak dalej. I myślę że jakaś podstawowa wiedza o samym UX’ie. No bo żeby być partnerem do rozmów, żeby nie być tylko człowiekiem, który jest proszony o synonimy np. albo tak zwane „Weź mi tu coś napisz”, no to warto coś wiedzieć o tych procesach i metodach.
Jeżeli chodzi o mnie to ja właśnie pracowałam jako copywriter w agencjach reklamowych. I chyba ktoś pytał jak to się stało, że zainteresowałam się UX’em? 

NB:
Ja cię spytałam o to jak to się stało.

MCH-P:
To było tak, że w agencjach, wiadomo, pracujemy z briefami i te briefy, jak ja pracowałam… pracuję jeszcze od dziesięciu lat. Tzn. nie pracuję już w agencji, ale cały czas chętnie np. robię jakieś formaty kreatywne albo pomagam komuś z komunikacją. W każdym razie briefy się dostaje albo na tzw. ATL, BTL albo digital i wiadomo, że BTL to jest taka promocja w punktach sprzedaży, skracając. ATL to są wszelkie radiówki, telewizja. Digital jak ja jeszcze pracowałam w agencji zawsze był taki trochę mityczny. To znaczy: tam mogła się kryć zarówno robienie czegoś dla mediów społecznościowych. To mogły być i kampanie, mogły być też to formaty kreatywne dla Facebooka, ale mogły być też aplikacje i witryny przeróżne.

I w tym momencie jak te briefy się zaczęły „sypać gęściej” no to ja miałam okazję coraz częściej właśnie pracować przy stronach internetowych i wymyślać aplikacje, czy je potem pisać i dbać o to, żeby każdy ekran miał jakiś sens, i żeby to było proste, zrozumiałe itd. I się tak tym zajarałam, że w wyniku moich badań googlowych okazało się, że to ma swoją nazwę po prostu i że się nazywa UX. I że takich ludzi jest więcej, i że mogę coś tam sobie robić w tym kierunku po prostu. I chyba to jest taka typowa droga.

Z tego co rozmawiam z ludźmi, którzy się przebranżawiają albo odkrywają UX od niedawna, że właśnie wchodzą najpierw do internetu, czytają artykuły. Ja tak robiłam: czytałam artykuły, szukałam blogów, zaczęłam lubić różne rzeczy na Instagramie np. profil by Zebza, i dowiadywać się, że są konferencje, że tam są jacyś ludzie, i oni żyją i pracują w ten sposób. Ostatecznie skończyłam szkołę projektowania UX. To nie była szkoła… Nie ma chyba szkoły UX writingu w Polsce. Pojawia się coraz więcej kursów i jakichś takich webinarów o tym.

Ale nie ma szkoły UX writingu. Natomiast myślę, że warto pouczyć się po prostu samego UX’u.

NB:
Tutaj też padło pytanie o to czy ten copywriting to jest coś co jest takie wymagane? Czy bycie tym copywriterem daje przewagę? Czy iść w to? Czy warto w to iść, żeby później się przebranżawiać? Czy można tak zupełnie od zera startować w tym UX writingu?

MCH-P:
Wiecie co… Myślę, że każdy może mieć swoją drogę. Że na to nie ma takiej odpowiedzi, że koniecznie musisz iść pracować jako copywriter.

O ile przydaje mi się doświadczenie, nie wiem, takiego… Takiej pracy po prostu z projektantami, myślenia projektowego, pracy z klientem, gdzieś tam sobie organizowanie pracy pisarskiej tak wiele rzeczy już mi się nie przyda. Może mi się przyda, nie wiem, otwarty łeb i jakaś tam kreatywność albo doświadczenie z brainstormów. No ale fakt, że… nie wiem, projektowałam kampanie reklamowe w UX’ie, jakby jeden do jednego nie ma przełożenia moim zdaniem. Jeżeli chcesz robić UX writing to ja bym po prostu od razu szła to. Jest na przykład… Nie wiem czy to jest dobry moment, ale gdybym np. tu i teraz miała zacząć…

Gdyby ktoś chciał się tu i teraz zacząć w UX writingu: jest taka strona uxwritinghub.com I tam pamiętam jeszcze niedawno wisiał darmowy, taki mini kurs siedmio modułowy, który po prostu można zrobić sobie pewnie w kilka godzin, jak się przy siądzie. I naprawdę wiedzieć już podstawowe rzeczy. 

NB:
To ja od razu pociągnę ten temat, wiesz? Bo tutaj też padło pytanie, oczywiście, o źródła. Czyli: „Jakie książki i szkolenia być mogła polecieć?” Jeżeli są jeszcze jakieś poza tą wspomnianą przez Ciebie przed chwilą?

MCH-P:
Wiecie co? Ja mam… Zastanawiałam się nad czy polecać szkolenia, na których sama nie byłam. One się pojawiają w sieci… Jeżeli chodzi o szkolenia to np. wiem, że projektanci chodzą do Wojtka Aleksandra coraz częściej i są zadowoleni z tego. Ja go nie znam, widziałam jego nagranie o pisaniu komunikatów błędu i ja oceniam jako bardzo wyczerpujące. Takie rzetelne i dokładne. I podobno takie same są jego kursy. Sama czerpałam z tego, co wiem już i ze studiów, i z copywritingu. I czytałam książki często także. Ja uważam, że te książki które są na rynku warto czytać w momencie kiedy robisz coś na ten temat, żeby łączyć praktykę z teorią.

I np. jest świetna książka pod tytułem „Zarządzanie treścią”. Ona jest autorki Megan Casey, w której każdy sobie może poczytać o takich… O takim strategicznym podejściu do pisania, organizowania sobie tej pracy, ale też np. mi się bardzo przydała przy audytach. Przy takiej organizacji pracy nawet, nie? Tym, co wziąć pod uwagę. Dodatkowo tam możesz sobie ściągać różne narzędzia online. W książce są linki, na które wchodzisz i tam są dodatkowe materiały.
I też jest bardzo fajna książka „Microcopy. The Complete Guide”. Nazwisko autorki to…

NB:
Jak nie pamiętasz to wiesz… To możemy później w komentarzach wrzucić. Albo w opisie filmu, nie ma problemu.

MCH-P:
To chyba była Kinneret Yifrah. Nawet nie, że nie pamiętam, ale nigdy nie wiem czy ja to dobrze wymawiam. I w tej książce też jest sporo takich bardzo konkretnych rad, które ja np. wykorzystałam razem z Bartkiem, którego bardzo pozdrawiam – prywata. Do…

NB:
Też pozdrawiam.

MCH-P:
… do warsztatów, które pomagały nam zaprojektować sobie tone of voice danej marki. Tam są super pomysły, które warto adaptować i dostosowywać sobie do własnych warunków. Przynajmniej mi w tym się ta książka najbardziej przydała. A tak to serio: jeżeli ktoś chce się uczyć to myślę, że to jest tak świeża dziedzina, że najlepiej polubić…

A sorry, jest jeszcze… Jest jeszcze przecież strona Nielsena, pełna wiedzy cudownej. Pełna takich przykładów, że ja w Polsce jeszcze nie widziałam, żeby ktoś tak dogłębnie pewne rzeczy badał. No jak się ma czas to naprawdę: tam można zanurkować i nie wyjść już nigdy do pracy.
A poza tym bardzo dużo rzeczy się pojawia w internecie. Po prostu to jest jakiś temat, który teraz rozkwita i jest coraz częściej poruszany przez różnych specjalistów, również takich, którzy się dopiero stworzą, tak naprawdę.

NB:
To ja od razu jeszcze wspomnę o grupie na Facebooku polskiej, teraz nie jestem pewna… Tak, Projektowanie Słowem. To jest chyba grupa Kariny, jeżeli dobrze pamiętam, UX writerki z Google’a. Więc to.

I tak mi jeszcze jakiś kilka, tam, stron bym poleciła. Gdzieś miałam nawet zapisane, ale oczywiście zapomniałam.

MCH-P:
Wiesz co? Chętnie zrobię listę, bo jest tego naprawdę dużo.

NB:
Myślę, że same takie Medium.com, czy te wszystkie inne serwisy zagraniczne dla projektantów. One teraz… Bardzo intensywnie ten temat UX writingu eksploatują.

Natomiast mnie ciekawi… No bo z jednej strony fajnie się czyta o tym wszystkim po angielsku a z drugiej strony, jeżeli tworzymy content po polsku, to pewnie jest dość istotne, żeby jednak też te źródła polskie gdzieś mieć i na nie zerkać. Czy to nie ma znaczenia w ogóle?

MCH-P:
Ma duże znaczenie. Jeszcze moim zdaniem te takie pomysły warsztatowe, te bardziej strategiczne metody – to można sobie czytać po angielsku i adaptować. No ale język polski jest bardzo specyficzny i np. jak mówimy o inkluzywności, czyli o tym, że język nie powinien wykluczać żadnej z płci albo może jej sugerować – no bo jest taka patyna czasu, że się do wszystkich wszyscy zwracali jak do faceta. I teraz każda marka chce to zmienić, zresztą słusznie. No i myki, które się doradza w tym kierunku w języku angielskim, w polskim języku nie zawsze zadziałają, więc fajnie się tym zająć.

Ja też mam plany, żeby ta moja działalność – szumnie zwana… Na razie założyłam Instagram. Mam w planie też założyć stronę i tam gromadzić więcej takiej „wiedzy wiedzy”. Szczerze mówiąc: nie mam ulubionej strony póki co. Często coś googluje, jakiś temat to sobie wyszukuje artykuły na ten temat.

NB:
Ok, dobra. Ja myślę, że tak jak wspominałaś, spróbujemy zrobić taką listę. Też ją gdzieś wrzucę później w komentarzach, w opisach. U Ciebie pewnie też na Instagramie się siłą rzeczy pojawi.
I teraz tak sobie patrzę jeszcze na te pytania, które padły na czacie. W międzyczasie się rozpisali wszyscy. Odnośnie polecanych też książek i kursów, więc później sobie… 

MCH-P:
Padło mi spojrzenie na jeszcze jedną książkę. Jeśli mogę w międzyczasie…

<hałas> 

NB:
Żyjesz?
Miałybyśmy na live jakiś wypadek. Przynajmniej by się viralowo rozeszło.

MCH-P:
Prawie się udało bez większych przypałów, ale niestety zobaczyłam, że leży książka Raymonda Queneau, które nie jest o UX writingu, ale pomyślałam, że ją pokaże. To jest bardzo stara książka z lat pięćdziesiątych i polega na tym (nie wiem czy ją znacie), że ten sam dosyć taki błahy incydent jest opisany na 99 sposobów. Ja ją lubię, bo z jednej strony ona pozwala wyskakiwać ze strefy komfortu. To znaczy jak już Ci się wydaje, że już nie dasz rady inaczej czegoś napisać to sobie przypominasz, że gość opisał głupi wypadek na 99 sposobów i pewnie Ty też dasz radę, ale też to działa w drugą stronę. Na tak zwane przypadki „weźmy mi tu coś napisz”. Że jednak fajnie mieć wytyczne, bo jak nie określimy sobie tych oczekiwań i wymaganego stylu tekstu no to naprawdę copywriter i UX writer są w stanie to zrobić na tak zwany milion sposobów.

NB:
To ja Ci teraz sypnę pytaniem z trochę innej strony. Bo to też gdzieś tam mi się kłębiło w głowie. Tutaj Dagmara pyta o to: „Jak widzisz oferty pracy na UX writera? Zwykle oczekuje się tych umiejętności od UX designera lub copywritera. Czy obserwujesz, że ta profesja ma szansę stać się bardziej popularna?”

MCH-P:
Poczekaj. Bo rozumiem drugą część pytania a jeszcze zwykle oczekuje się tych umiejętności… Aha. Ok. Czyli, że ktoś zatrudnia UX designera z nadzieją, że będzie też pisał?

NB:
Tak.

MCH-P:
Zgadzam się z pierwszą częścią. Po prostu. Nie wiem co z tym zrobić. Ale z drugiej strony widzę, że coraz więcej osób docenia pracę UX writerów i na pewno ta profesja będzie bardziej popularna. O nasze umiejętności już dopytuje się coraz więcej klientów. No i faktycznie to przynosi korzyści podczas pracy. Ja sama, gdzieś tam po szkole, próbowałam zarówno projektować, jak i pisać. I to było bardzo trudne. Moim zdaniem to trzeba zrobić z tego jakby dwa sloty. Inaczej bardzo szybko coś umyka. Najpierw zaprojektować a potem dopiero przejść do tekstów. To nie jest tak, że są dwie super moce, które można zrobić równocześnie. To i to polega na troszeczkę innym rodzaju myślenia. Więc myślę, że niedługo UX writerzy będą po prostu częściej zatrudniani.

NB:
Myślę, że to też popularyzowanie tego tematu. Fakt, że się dużo o tym pisze, że pojawiają się te stanowiska również w polskich firmach. U nas w MobeeDicku w tej chwili mamy dwie osoby, które się tym zajmują. Jeszcze kilka lat temu w ogóle się o takich stanowiskach, przynajmniej w Polsce nie mówiło za bardzo. Byli ci copywriterzy, byli specjaliści od SEO. Natomiast o treściach za dużo się nie wspominało. I gdzieś tych umiejętność oczekiwało się właśnie od projektantów. Od osób, które albo rzeźbiły ten UI albo siedziały w makietach, prototypowały i robiły architekturę informacji.

Więc nie wiem, ja mam takie obserwacje, nie będąc zupełnie w tym temacie UX writingu, tzn. to nie jest moja działalność. Że te ogłoszenia o pracę czy w ogóle temat… To fakt, że na konferencjach pojawia się bardzo dużo tematów związanych z UX writingiem – to gdzieś tam zwiastuje, że być może ten temat faktycznie stanie się dużo atrakcyjniejszy dla firm i tych stanowisk będzie więcej. Kibicuję. Co będzie to się okaże.

MCH-P:
Bardzo dużo dobrego zrobiło uproszczenie języka. Moda na to. Też potrzeba taka i wymierne efekty, które to przynosi. Czyli Pracownia Polskiej Polszczyzny, które zaczęła wchodzić do urzędów. Teraz jest, nie wiem… Współpracuje z wieloma instytucjami a niektóre robią z tego też temat promocyjny, taki marketingowy. Czyli, nie wiem, tak jak mBanku jest chyba ten mKanon. ING ma Jasnopis. Tak wiele innych instytucji sobie upraszcza teksty i widzi w tym, żeby w ogóle tym się zajmowała konkretna osoba, naprawdę dużą wartość. Bo to sprawia, np. że łatwiej idzie obsługa, że ludzie są mniej sfrustrowani, bo więcej rozumieją, albo że po prostu łatwiej im się odnaleźć w jakiejś tam stronie. 

NB:
Ok. Dobra. Ja tak… jednocześnie próbuję scrollować tutaj czat. Mi się oczywiście tutaj wszystko, za każdą nową wiadomością przescrollowuje. Można by było poprawić ten user experience, osobie prowadzącej spotkania, ale o tym kiedy indziej może.

Wiesz co? To ja w międzyczasie… bo widziałam, że wpadło takie pytanie gdzieś na czasie. My też miałyśmy je na swojej liście. Bo to myślę jest interesujące. Jak w ogóle się pracuje z resztą zespołu? Tzn. w którym momencie wchodzi UX writer już o tym trochę opowiedziałaś: że to w dużej mierze zależy od etapu pracy projektu, co to w ogóle jest. Ale jak wygląda tak na co dzień ta współpraca z UI designerami, UX designerami? W którym momencie tam się zaczynacie… nie wiem, coś razem robić? Czy w ogóle nic razem nie robicie? To też tak może być.

MCH-P:
Robimy. Dużo razem robimy. Zastanawiam się, bo poniekąd chciałam tymi etapami opisać jak współpracujemy, ale tak krótko mówiąc to… Już tak praktycznie: to co robimy z projektantami UX i UI zależy od etapu projektu. Czyli właśnie inaczej będziemy rozmawiać kiedy ten projekt się zaczyna od zera, inaczej kiedy to jest przeprojektowanie a inaczej kiedy ja mam tylko coś np. sprawdzić albo skonsultować. Zależnie od tego i celu jaki nam przyświeca przed każdym projektem sobie po prostu określamy jak to będzie wyglądało, jak będzie wygodniej. Wbrew pozorom nie cały świat działa tak samo. W sensie, nie wszyscy są… Ludzie są podłączenie do internetu ale np. wiele firm, klientów ma takie obostrzenia w swoich firmach, które powodują np. że nie mogą pracować w chmurze, albo wejść na Slacka i przesłać wiadomości. I wtedy pod każdego klienta i ograniczenia konkretnej firmy tworzymy sobie nowe procesy po prostu, żeby każdy był połączony jakąś tam nitką komunikacji, żeby to w miarę sprawnie szło.

Właściwie jakbym miała powiedzieć o takim sposobie-sposobie, faktycznie codziennym pracy z projektantami to albo używamy tak zwanych copy docsów. Nie wiem czy to rozwijać, czy to się wydaje ciekawe. Czyli takich dokumentów, które organizują teksty i wszelkie treści, które mają zostać potem wrzucone na makiety lub odwrotnie – copy doc może już zawierać makietę i w takiej specjalnej tabeli piszemy sobie wtedy jaki tekst na niej się obecnie znajduje albo jaki się znajdował przed przeprojektowaniem i co byśmy chcieli usłyszeć na koniec. Często w takim dokumencie partycypuje klient czy tam każda osoba, która po prostu ma jakąś decyzję do podjęcia i dzięki temu w trybie zmian wszyscy razem możemy sobie zatwierdzić copy, zanim projektanci wrzucą je na ostateczne projekty. Wtedy oszczędzamy sobie jakąś energię. No i te copy docsy można dostosować naprawdę w bardzo różny sposób. Widziałam też takie, które, nie wiem, używają emotek do głosowania na copy. Były takie, które zaczynały się np. opisem stylu oczekiwanego tak, żeby każdy kto tam wejdzie miał ściągawkę na co zwrócić uwagę i co oceniać, bo to też jest bardzo ważne – że zanim ocenisz, musisz poznać wytyczne jakie tam padły. To to jest chyba jeden ze sposobów współpracy.

A drugi to jest taki, że pracuję prosto w pliku albo w komentarzach do pliku. No bo, nie wiem tylko czy to ja… Bo ja w szkole uczyłam się po prostu projektowania też, w Axurze, UXPinie, potem bawiłam się z Sketchem. Ostatnio, dzięki kochanemu mojemu zespołowi, w Figmie, więc mogę sobie wejść do takiego programu, jeżeli ktoś mi ufa to mi pozwala zmieniać teksty i to bardzo przyspiesza sprawę i pracę. Chyba że teksty wymagają, nie wiem, jeszcze akceptowania grubego no to wtedy nie ma sensu tego po prostu przemieniać, tylko trzeba zrobić kopię.
Czy ja coś nudnego mówię? Czy to jest jeszcze ciekawe?

NB:
Dla mnie jest ciekawe. Tu się toczą cały czas dyskusje na czacie, więc … to mogą dać znać widzowie. Ewentualnie, czy to jest w ogóle… Czy to Was w ogóle interesuje? Ale chciałabym tylko dopytać: czy są w takim razie takie narzędzia, że jak wchodzę do tego UX writingu, chce się UX writingiem to np. muszę poznać jakiś program, jakąś aplikację tak jak, wiesz, ja robię makietę to muszę poznać  np. Axure’a albo tą Figmę, albo jakiegoś Sketch’a. Jak robię badania no to dobrze by było, żebym znała jakieś narzędzia do badań. I pytanie czy jak wchodzimy w rola tego projektanta treści, tekstów to też musimy coś poznać takiego nieoczywistego?

MCH-P:
Moim zdaniem dobrze jest choćby otworzyć i pobawić się programami, których używają projektanci zwyczajnie. Natomiast do samego pisania-pisania nie ma takich programów i zwykle ja, jako UX writer, dostosowuje się do zespołu i do możliwości klienta. Nasze narzędzia takie jak, nie wiem czy to można nazwać narzędziami, to są tak naprawdę wszelkie słowniki np. online. I tu parę fajnych rzeczy jest. No bo mamy, nie wiem, Jasnopis, w którym każdy sobie może sprawdzić swój tekst.

Mamy świetny słownik synonimów i też nie ma się co wstydzić, że się tego używa. Bo jak się długo nad czymś pracuje albo jest nerwowo i trzeba szybko coś zadecydować to są zwyczajnie bardzo pomocne narzędzia.

Jest oczywiście jakiś tam podstawowy słownik PWN. Ale wiesz, no to są takie… Albo dobry dobryslownik.pl bardzo fajny. Zresztą dobry na rozruszanie rano, bo ma ciekawy newsletter o pisaniu w ogóle. Natomiast to nie są takie narzędzia jak u projektantów graficznych czy UX designerów. Czyli sam program nie wymaga jakiś umiejętności. Raczej fajnie mieć wiedzę, że jest jakiś słownik i że nie musisz się bać tam wejść, i sprawdzić sobie czy na pewno wszystko dobrze piszesz.

NB:
No dobra.

MCH-P:
Może ja nie znam takiego narzędzia i to by była heca.

NB:
Wiem. Ja śledzę czasami w ogóle kanał na Slacku, który się nazywa Hot Toolsy, jak dobrze pamiętam i raz na jakiś czas wiem, że wrzucają projektanci… Wrzucacie również jakieś wtyczki, które służą… Mają służyć UX writerom, ale z tego co tak obserwuję to chyba nie ma jeszcze takiej idealnej, która rozwiązałaby każdy problem.

MCH-P:
Przepraszam, Ci wlazłam w słowo. Bo właśnie unikałam trochę tych wtyczek. Jak tak mówiłam to równocześnie myślałam o nich. Bo to nie są narzędzia, które musi znać UX writer, żeby wejść do zawodu czy do firmy i zacząć to robić. Tylko to są takie pierwsze próby jakiejś pomocy w tym zawodzie. To prawda, że łączy się Airtable’a z Figmą na przykład za pomocą wtyczek. Dzięki temu w Airtable’u, czyli w tym wielkim Excelu naszym ukochanym, możemy pisać copy, które się samo zaimportuje później w Figmie. I to jest fajne.

Ale jeżeli już klient nie może używać Figmy, bo Figma jest internetowa to Ci to po prostu odpada. Więc myślę, że po prostu każdy projekt wymaga dopasowania sobie tych narzędzi a ja nie znam takich, które UX writer musiałby po prostu znać, żeby wejść do zawodu.

NB:
Że jak nie masz tego w CV to w ogóle nie startuj na to stanowisko. 

MCH-P:
Nie znam takiego narzędzia tak, jak Wy musicie znać Photoshopa, czy Axura na przykład. 

NB:
Dobra. Ja mam pytanie. Też w międzyczasie Anna zapytała o twój proces pracy i jak to wygląda krok po kroku, ale wydaje mi się, że po części już odpowiedziałaś na to pytanie innymi pytaniami. Chyba, że jeszcze mogłabyś coś dodać?

Tutaj pytanie brzmiało to… Ja Ci nawet je wyświetlę, tak elegancko tutaj.

MCH-P:
O, Ania Tylikowska. Słuchałam jej na UX Poland kiedyś.

NB:
O, to pozdrawiamy.

MCH-P:
„Opowiesz jak wygląda Twój proces pracy?”

NB:
Pytanie czy już nie odpowiedziałaś na to pytanie poprzednimi.

MCH-P:
Tak się zastanawiam.

Zależy kiedy Ania zadała swoje pytanie i może na przykład mogę Ci dopowiedzieć. No bo… Takie pierwsze i co dalej to jest, niestety: ruszam z pytaniami do ludzi, wkurzającymi, ale nie wiem czy o to chodzi. W sensie idę się dowiedzieć po co to mamy napisać, do kogo, co chcemy uzyskać tymi zmianami. Z kim będę pracowała, kto będzie decydował itd. To jest taki pierwszy krok. Dopiero według tych odpowiedzi układamy sobie pracę dalej, no bo właśnie się okazuje, że może Figma a może Axure, a może po prostu musimy wysłać mailem Worda i żeby pracować.
Nie wiem czy odpowiedziałam na to pytanie. Mam nadzieję, że tak.

NB:
Nie wiem czy Anna była też z nami od początku, bo może dołączyła gdzieś w trakcie i nie słyszała tych wcześniejszych wypowiedzi.

Ja też wspomnę, bo tutaj padały pytania o to na czacie czy będzie dostępne nagranie tego webinaru. Więc z reguły robię tak, że owszem są dostępne wszystkie wystąpienia live na kanale, więc jest szansa, że jak tutaj wpadniecie, nie oglądaliście początku to później ten początek będzie można jeszcze zobaczyć.

Ja będę to tam gdzieś pewnie sharować w tych wszystkich portalach społecznościowych.
Dobra. A to teraz jest pytanie, proste pytanie, ale ja myślę, że to nie jest wcale takie proste pytanie. Bo to jest pytanie: „Jakie korzyści daje firmie UX writing?” moja droga.
Teraz czas się sprzedać tutaj. 

MCH-P:
To jest bardzo trudne pytanie. Również miałam nadzieję, że odpowiedziałam na nie trochę jak mówiłam o etapach, ale…

Jeszcze ja bym chętnie zapytała czy PeeS ma na myśli korzyści dla biznesu czy korzyści dla firmy-firmy. No bo na przykład: ja nie spotkałam się jeszcze w Polsce z badaniem np. zwiększenia konwersji po zmianie copy. Natomiast czytałam sobie i oglądałam różne wystąpienia o tym jak… Jakby – zmiana copy, zmiana podejścia do tekstu dawała wymierne efekty finansowe. I tam na przykład opowiadają o tym UX writerki z Google’a, które po zmianie np. copy z „Rezerwuj pokój” na „Sprawdź wolne pokoje” sprawiły, że firma cała miała 17 % więcej kliknięć. A to z kolei przełożyło się na wymierne korzyści finansowe. Albo jak, nie wiem, Android Pay sobie zmienił… Chyba „Dodaj kartę” na „Rozpocznij” w konkretnym kontekście i znowu zyskał 12 proc. kliknięć, i znowu to się przełożyło na biznes.

Więc UX writer po tym jak będzie uczestniczył w rozmowach, zada wszystkie swoje pytania, pozna cele firmy i pozna odbiorcę, do którego ta strona jest kierowana, którego doświadczenie ma jakoś tam zaprojektować, jest w stanie znaleźć takie miejsca, które sprawiają, że po prostu usługa jest lepsza czy produkt jest lepszy. To po pierwsze.

NB:
Jest odpowiedź od autora pytania, że brzmi super, dzięki za odpowiedź. Mi się wydaje, że też po prostu… No właśnie. Bo to jest też kwestia tego na ile UX designerzy też powinni myśleć o tych tekstach, przyjaznych tekstach i tej takiej prostej polszczyźnie, prostym języku. Bo to jest nawet kwestia tych formularzy, wypełniania formularzy, które się też będą przekładać później na np. zyski. To jak wygląda proces zamawiania w sklepie, co tam jest w tych inputach, co jest na tych przyciskach, co jest w tych zgodach przez które przechodzimy, jak się te kroki nazywają, co my tam będziemy podpowiadać temu użytkownikowi. To wszystko gdzieś tam się na te doświadczenia użytkowników przekłada.

Ja miałam dzisiaj smutny przypadek, bo chciałam bardzo zrobić zakupy w sklepie internetowym jednym, ale nie byłam w stanie przejść przez to… Nie rozumiałem po prostu procesu a jestem osobą, która jednak siedzi w temacie i można się spodziewać, że powinnam wiedzieć i umieć obsłużyć to co tam się działo. Ale no – porzuciłam ten koszyk i poszukałam alternatywnych miejsc gdzie mogę sobie ten produkt kupić.

Więc pytanie też czy jesteśmy w stanie zaryzykować to, że zwykłą, prostą zmianą nawet labelki…

MCH-P:
Też właśnie zauważyłam, że czasami… Miałam kiedyś taką możliwość usiąść do… Jak to opowiedzieć, żeby nie zdradzić klienta?

To, jakby, bardzo skomplikowanej, nazwijmy to – tabeli, do której podchodził trochę zmęczony UX designer i nie wiedział co z nią zrobić. W sensie, było tam tak dużo tych danych, że wydawało się, że ruch jest niewielki. No bo też wytyczne były takie, że to się musi zmieścić na jednej stronie i na przykład ja jako UX writer miałam, okazało się, inne podejście, bo po przeczytaniu tych wszystkich etykiet, kategorii rozwaliłam to po prostu w drobny pył i poskładałam od nowa. Wtedy dostaliśmy chyba najfajniejszy komplement ever od analityczki, że ona napisała „O Boże, Boże! Ale Wy fajnie poukładaliście to to, w tych tych.” Mniej więcej tak to brzmiało. To było słodkie poniekąd, bo cała strona się odchudziła po prostu o połowę, a ona… Nie umiałabym jej tego wytłumaczyć jak to się zmieni przed pracą. Ale jak już przepracowałam i ona zobaczyła efekty tej pracy, no to zaufała nam, że warto. Że warto właśnie upraszczać, syntezować, walczyć o to, żeby te teksty mówiły do ludzi, żeby Natalia sobie mogła zrobić zakupy a nie uciekała itd.

NB:
Ok. I tak: bo jest 18:50. Mamy chwilę jeszcze, żeby porozmawiać o tym UX writingu. Ja pozwolę sobie dalej zadawać pytania od naszych widzów. Czy może chciałabyś jednak wrócić do tematu, który jakiś jeszcze zaplanowałaś i bardzo chciałabyś o czymś opowiedzieć? Jak widzisz, jestem bardzo otwartym gospodarzem na webinarze, więc daję Ci wybór.

MCH-P:
Nie no, aktualne wydaje mi się, że w mojej głowie nie ma żadnych planów na następne 10 minut. Z drugiej strony boję się, że mi zadasz za trudne pytania i będę musiała udawać, że nic nie słyszę.

NB:
Zawsze możesz powiedzieć, że nie znasz odpowiedzi na jakieś pytania. Ja jestem bardziej niż otwarta na takie odpowiedzi zamiast, wiesz, czarowania, że się coś wie. Po prostu mamy prawo czegoś nie wiedzieć. Mamy prawo nie wiedzieć rzeczy. To nie jest nic złego. A mam pytanie od Matt Karskiego: „Jak wygląda kwestia badań treści? Czy robi się w ogóle takie badanie i czy należy to do zadań UX writera?”

Trochę już wspominałaś o tych badaniach w kontekście Google.

MCH-P:
Tak, tylko to były takie badania efektów. Natomiast są też badania treści-treści i myślę, że Matt jednak powinien zadać je badaczkom. Bo ja się na tym aż tak nie znam. Raczej w tym uczestniczyłam i pomagałam kiedyś. Zwracałam uwagę na jakieś niuanse, co można fajnie zbadać, ale nie wiem jakie są badania, które badają tylko copy. Albo mam teraz pustą głowę. 

NB:
To chyba po prostu testy A/B są w stanie sprawdzić coś takiego, ale faktycznie identyczny design, zmieniamy tylko te labelki, ale tak, żeby same treści… To jest dobre pytanie do naszych badaczek. Może da się któraś w końcu do mnie zaprosić. 

MCH-P:
Właśnie, tak. Ja sobie to zapiszę też.

NB:
Zapisuj a ja tymczasem przejdę do tematu dalej.

O, to jest pytanie o portfolio. To mnie też ciekawi. Dominika Muszyńska pyta: „Czy myślisz, że jest szansa przebić się z wiedzą filologiczną, literaturoznawczą, psychologiczną bez doświadczenia pracy w agencji? Może jakiś pomysł na konstrukcję UX-owego portfolio?”

MCH-P:
Pomysł mam. Chyba go nie zdążę opowiedzieć, ale chętnie… Poczekajcie. Wrzucę to sobie jako następny… Nie wiem, możemy zrobić o tym spotkanie, albo wrzucimy to na Instagram.

NB:
Jak chcecie więcej posłuchać o UX writingu i podoba Wam się temat to tutaj możecie dopingować Małgosię, żeby jeszcze wpadła do mnie i coś opowiedziała. Ja jestem więcej niż szczęśliwa, jeśli by się coś takiego stało.

Też przypominam, bo może nie wszyscy byli z nami od początku, ale Małgosia ma konto na Instagramie, gdzie obiecała że będzie wrzucać trochę treści. Macie link w opisie tego filmu. Więc tam też… Content Ci się generuje sam, widzisz? Nic nie musisz wymyślać.

MCH-P:
Fajne to jest. Później sobie… Nie wiem jak to potem spisać bez oglądania siebie, ale odpowiedzmy na pytanie, jeśli umiemy.

NB:
No bo jak wygląda takie portfolio UX writera? No bo – to są teksty. Wrzuca się teksty po prostu? 

MCH-P:
Moim zdaniem najważniejsze jest to, żeby nie wrzucać samych tekstów bez opowiedzenia kontekstu. Co się działo? Jaki był problem i co się zmieniło? Żeby zawsze opowiedzieć o jakimś fajnym wydarzeniu w kontekście tego pisania. Choćbyś, nie wiem, zmieniła jedno słowo na guziku to powiedz dlaczego to pokazujesz. Czy udało Ci się uargumentować to w taki sposób, że, nie wiem, najtwardszy prezes świata zmienił zdanie? A może było to spowodowane czymś innym? Wyzwanie było w innym miejscu? I mam wrażenie, że to dotyczy może wszystkich portfoliów. Że… wiesz? Tak samo jak graficy wrzucają adny obrazek no to ok, możesz to polajkować, ale dopóki Ci nie opiszą jaki był problem albo jakie było wyzwanie, albo co tam się wydarzyło najciekawszego no to nadal będzie tylko jedno słowo, jeden obrazek, o którym być może zaraz zapomnisz. Jak zrobisz z tego tzw. case no to to już się zaczyna robić małe zdarzenie i rzecz do opowiadania.

NB:
Takie case study można w ogóle podglądać na stronach agencji UXowych. Te, które się zajmują takimi projektami z pogranicza właśnie projektowania interfejsów i poprawiania tego UX’a. Zarówno w Polsce i za granicą. Myślę, że jak szukamy inspiracji to to jest dobre  miejsce, żeby zobaczyć jak takie case’y się konstruuje i chyba Behance jest takim miejscem. Nie wiem jak to jest z UX writerami, ale no UX projektanci, ludzie którzy się zajmują tą stroną, warstwą graficzną gdzieś tam w takie miejsca zerkają. Nie wiem czy są takie miejsca dla UX writerów, gdzie się chwalicie swoimi projektami.

MCH-P:
Kurczę, ja ich jeszcze nie znam. Teraz próbuje odkopać w głowę, ale chyba mi się to nie uda. Że ja dostałam jakiś newsletter ostatnio, gdzie był właśnie zadanie kreatywne, prowadzące do stworzenia własnego portfolio, więc też obiecuję, że jak to odkopię to Wam gdzieś tam wrzucę. 

NB:
Dobra. To ja chowam to pytanie o portfolio. Zdążymy jeszcze jakieś jedno pytanie przelecieć? Czy się żegnamy? Bo zostały cztery minutki, moja droga, do siódmej.

MCH-P:
Słuchajcie, no jak chcesz, Zebza. Ty jesteś gospodynią. 

NB:
Ale ja nie chcę Ci też przedłużać.

O, dobra! Jest dobre pytanie. To ja jeszcze szybko tak pyk zrobię. „Czy znajomość poprawnej polszczyzny jest wymagana, zakładając, że piszemy teksty po polsku czy standardem jest współpraca z rektorem?”

MCH-P:
Wymagana.

NB:
To chyba byłoby trudne. Tak mi się wydaje.

MCH-P:
Nie ma czasu, szkoda czasu już. Bo jeszcze jak pracowałam w agencjach reklamowych to przy największych projektach korzystało się z pomocy korektora. Często też było tak, że osoby, które wymyślały idee kreatywne były świetnymi, wiecie: opowiadaczami i sprzedawcami ale np. robiły byki. No i taki korektor był potrzebny.

Ja się nie spotkałam, żeby w UX writingu był korektor. Myślę, że warto po prostu samemu być skrupulatnym, zwracać uwagę na to, żeby ta polszczyzna była ładna a jak nie ładna to chociaż ciekawa, a na pewno prosta. I tyle. To jest nasza odpowiedzialność. My odpowiadamy za ostateczny kształt tekstów i my odpowiadamy za ich poprawność związku z tym.

NB:
No dobrze. To… Ja tylko Ci tutaj mówię, że chyba się podobało spotkanie.

MCH-P:
Skąd wiesz?

NB:
Bo są takie komentarze na czacie. Potem sobie będziesz mogła, moja droga, na spokojnie przeczytać.

I tak: Myślę, że będziemy powoli kończyć. Bardzo się cieszę, że wpadłaś. Że miałaś chwilę, żeby porozmawiać o tym temacie, bo mam wrażenie, że mało się w polskich…
Co tu się dzieje? Widzę na kamerce, że jakiś burdel tutaj mam w kadrze. Nie dość, że w tle to jeszcze na sobie.

Mało się mówi o tym UX writingu w Polsce jeszcze, mam wrażenie. W porównaniu do tych zagranicznych wszystkich konferencji i serwisów. Liczę na to, że gdzieś będzie się temat częściej pojawiał. No bo to też jest praca dla Was, więcej pracy dla Was, więcej zleceń, więcej ludzi, którzy będą wchodzić do tej branży. Trzymam kciuki za to, żeby się to fajnie rozwijało.
No i nie wiem? Może się uda jakoś Cię jeszcze nakłonić, żebyś tutaj wpadła kiedyś, na opowiadanki.

MCH-P:
Bardzo chętnie. Może się będę mniej stresować i … dziękuję za zaproszenie i dziękuję też za to, że powiedziałaś o tym, żebyśmy się wszyscy więcej wymieniali doświadczeniami, bo mi tego bardzo brakuje. Mam wrażenie, że wiadomo czytanie po angielsku czy oglądanie jakichś nagrań z innych krajów jest ciekawe, ale to nie jest dalej  sprawianie, że branża w Polsce jest fajniejsza, nie? Także mam nadzieję, że niedługo będziemy się mogli spotykać w jakikolwiek sposób… Chociaż kurdę… no, choćby online. I że właśnie jako UX writerzy spróbujemy stworzyć sobie jakieś takie fajne warunki do rozmowy i mieć własne pomysły na to, żeby się lepiej pracowało.

NB:
Super. To trzymam kciuksy. I słowem zakończenia: Przypominam, że ci którzy do nas dołączyli później będą musieli prawdopodobnie zobaczyć to nagranie na kanale, żeby wiedzieć co się działo wcześniej. Małgosia, tutaj prośba do Ciebie o tę listę książek, inspiracji tak, żeby zebrać to w jednym miejscu i wrzucić prawdopodobnie w opis tego filmu, albo do komentarza. Dziękuję wszystkim, którzy byli z nami. Było ponad 200 osób, Małgo. Wspominałam, że będzie z 30/40 znając życie a tutaj pobiłyśmy rekord. Więc super! Dzięki za Waszą aktywność na czacie. Dzięki za pytania, za odpowiadanie również sobie. Na spokojnie pewnie też przejrzę jeszcze co tam się działo, bo tak ciężko, trudno na bieżąco to wszystko zczytywać. No i widzimy się gdzieś tam w innych miejscach w sieci.

Pamiętajcie, żeby wpaść do Małgosi na Instagrama, polajkować. Będzie wrzucać fajne treści. Ja też zapraszam Was do tych wszystkich linków w opisie tego filmu. Tam znajdziecie miejsca moje z kolei, gdzie ja się udzielam. No i tyle. Nie będziemy już dłużej przedłużać. Trzeba odpocząć.

MCH-P:
Pozdrawiam!

Zobacz też
Sortowanie kart
Czytaj dalej

Sortowanie kart

Po dłuuuugiej wakacyjnej przerwie wracam do was z kolejnym filmem (i wpisem). Dziś opowiem o metodzie testowania architektury informacji – o card sortingu, czyli…
Czytaj dalej