UX i co dalej? – zapis rozmowy

Kolejny zapis rozmowy z kanału na YouTube – tym razem spotkania na żywo z Patrycją Walencik (Product Owner oraz UX/UI Team Leader w produkcie Orange Flex). Z Patrycją porozmawiałyśmy o prowadzeniu zespołu i jak się pracuje w korpo i jakie kompetencje warto rozwijać i jakie ścieżki rozwoju może planować projektant/ka UX?

Gościni spotkania

Patrycja Walencik – Product Owner oraz UX/UI Team Leader w produkcie Orange Flex. Na co dzień pracuje w Orange gdzie pełni rolę Product Ownera oraz Team Lidera zespołu UX/UI  i współtworzy Orange Flex – innowacyjny dla branży telekomunikacyjnej, produkt oparty o model subskrypcyjny, wykorzystujący technologię eSIM. Wieloletnie doświadczenie i kompetencje przekłada na współpracę z firmami oraz uczelniami, gdzie realizuje się jako konsultant oraz wykładowca (aktualnie SWPS). Swój biznesowy i społeczny wysiłek skupia wokół tezy, że praca projektantów ma realne przełożenie na wyniki biznesowe. Wolny czas poświęca na poszukiwanie nowych doświadczeń, szczególnie w obszarze win oraz motoryzacji, którymi dzieli się na swoim Instagramie.

Instagram: Pati (@patrycja_walencik)
Linkedin: https://www.linkedin.com/in/patrycjawalencik/

UX i co dalej? – zapis rozmowy

Natalia Bienias: Podobno zaczęliśmy. Zawsze z lekkim opóźnieniem pojawia się wideo i głos na YouTube, więc zaraz się okaże czy tak naprawdę zaczęłyśmy.

No dobra. A ja tak słowem wstępu, bo widzę, że już kilka osób do nas dołączyło i dalej pewnie będą dołączać kolejni goście.

Ja się nazywam Natalia Bienias. Jesteście na kanale by Zebza. Jeżeli wcześniej tutaj nie byliście to zapraszam: subskrybujcie, lajkujcie co tam się robi na tych YouTubach.

Ze mną jest dzisiaj Patrycja Walencik. Cześć Patrycja!

Patrycja Walencik: Cześć Natalia! Cześć słuchacze, oglądacze!

NB: Oglądacze, widzowie!

PW: Widzowie – tak!

NB: Oh, nie ma za co. Słowem tutaj wstępu kim jest Patrycja, jeśli jeszcze nie wiecie: na co dzień pracuje w Orange. Taka firma – jakby ktoś, kiedyś, może słyszeliście, gdzie pełni rolę Product Ownera oraz Team Lidera zespołu UX/UI i współtworzy Orange Flex – innowacyjny dla branży telekomunikacyjnej produkt oparty o model subskrypcyjny, wykorzystujący technologię SI.

Więcej o Patrycji możecie przeczytać w opisie tego filmu, tego wideo. Tam wrzuciłam też linki do tych miejsc, gdzie można Patrycję śledzić, stalkować: Instagramy, jakieś inne, takie ciekawe to zerkajcie, wpadajcie.

No i co? I chyba będziemy zaczynać. Jesteś gotowa na te wszystkie pytania, które Ci zaraz będę zadawać?

PW: Chyba tak, jeśli nie będą trudne, słuchaj, to mogę odpowiadać.

NB: Nie zadaje trudnych pytań. Chyba, że nasi widzowie będą chcieli jakieś pytania trudne zadać. Formuła spotkania na żywo daje tę możliwość, że jesteście tutaj dzisiaj z nami, słuchajcie o czym sobie gadamy. Nie krępujcie się, możecie zadawać pytania. Najchętniej takie związane z tematem, żeby niespecjalnie odbiegać. Ja będę się starała w miarę na bieżąco pytania też odczytywać, przypinać do naszego wideo. Więc zapraszamy.

A tymczasem właśnie: bo spotkanie dzisiejsze ma tytuł „UX i co dalej?” Udało nam się, jakiś taki clickbait powiedziałaś nawet.

PW: Myślę, że się udał ten tytuł, tak, że chyba jest taki clicbait’owy, ale nie wiem ile dzisiaj mamy osób tutaj na widowni.

NB: Na razie mamy 33.

PW: Czy to się spina z Twoimi KPI’ami?

NB: Moje KPI! Ja jestem tak profesjonalną projektantką, że ja sobie KPIów nie ustaliłam na kanał. Widzisz, to wszystko jest takie robione… To jest wszystko… MVP jeszcze, to jest jeszcze nie poustalane. Ja tutaj od trzech lat jeszcze intro nie zrobiłam. Nie rozmawiajmy o tym może.

Porozmawiajmy sobie o tym UX i co dalej i co tak naprawdę miałyśmy na myśli. Właściwie Ty zaproponowałaś ten tytuł. O co Ci chodziło? Co Ty chciałaś tutaj przekazać tym UXem i co dalej? Co będzie dalej? O czym będzie gadać?

PW: To ja może zdradzę właśnie jaka jest historia tego tytułu, bo jak Natalia zaprosiła mnie na spotkanie to pierwsza koncepcja była taka, że product design. Natomiast ja szybko wyprowadziłam Natalię z błędu, ponieważ ja absolutnie nie czuję po prostu pikseli i nie czuję tworzenia, po prostu, projektów graficznych, interfejsów sensu stricte jako wytwarzanie produktu, czyli też, nie wiem, budowanie design systemów, budowanie brandu, dobór kolorów, typografii. To nie jest moja bajka, zdecydowanie. Natomiast to, co gdzieś podskórnie czuję to są tematy mocno biznesowe, mocno produktowe, więc gdzieś szybko po rozmowie z Natalią wyszło nam: to UX i w zasadzie co dalej?

Że tutaj jest bardzo dużo ścieżek, no chociażby jedną z nich jest już wspomniany przeze mnie product design. To jest przynajmniej jedna z dróg, ale może być też ich więcej. 

NB: I o tym będziemy dzisiaj rozmawiać. Mnie ciekawi kto nas dzisiaj podsłuchuje, obserwuje. Jak byście zdradzili właśnie co robicie, czym Wy się zajmujecie. Czy jesteście już projektantami czy jesteście zainteresowani projektowaniem? Może jesteście ze strony biznesu? Dajcie znać też na czacie.

Dobra. To może zacznijmy od tego w ogóle. Co Ty robisz teraz? Czym się zajmujesz? Bo mi się wydaje, że jest takie… Pomijając już kwestię stanowisk, ja myślę, że też pewnie siłą rzeczy o to dzisiaj zahaczymy i to jak nazywają się stanowiska około projektowe, te związane  z budowaniem produktów. Jak to teraz ewoluuje i jakie dziwne wynalazki można spotkać w ogłoszeniach o pracę czy w stopkach mailowych osób, z którymi wymieniamy wiadomości.

Czym tak naprawdę się zajmujesz? Co jest przedmiotem Twojej pracy na co dzień?

PW: Tak jak powiedziałaś na początku – ja teraz pełnię dwie role: jedna jest formalna, druga jest nieformalna. I formalnie w swoich strukturach jestem liderem zespołu UX/UIowego dla produktu Orange Flex, więc mamy na pokładzie łącznie cztery osoby. Ja się śmieję, że jestem takim task managerem na ten moment, bo moja praca głównie polega na planowaniu pracy, na ustawianiu właśnie ticketów w Jirze, na zbieraniu wymagań i na weryfikacji projektów UX/UIowych: czy one są zgodne, czy być może w ramach danego projektu musimy przeprowadzić dodatkowo testy użyteczności, czy być może są potrzebne badania potrzeb, więc wspólnie też weryfikujemy ten proces, tak. I ja też ten proces w jakiś sposób tworzę i cały czas udoskonalam, optymalizuję pod kątem zespołu UX/UIowego.

Natomiast z drugiej strony, nieformalnie, jestem product ownerem dla produktu strona www Orange Flex i tą rolę nieformalnie pełnię od kilku miesięcy. Jest to właśnie rola związana z moją ścieżką kariery, którą chcę podążać. Docelowo chcę iść w product management i chcę jakby całościowo zarządzać produktem i zespołami, i tworzyć strategie dla produktów: czy to cyfrowych, czy może w przyszłości nie tylko cyfrowych. I to jest taki, powiedziałabym, jakiś kamień po drodze, tak, punkt na mojej osi czasu, który mam nadzieję zbliży mnie do wyznaczonego przeze mnie celu. I w ramach takich obowiązków product ownerskich no to jest, powiedziałabym, Jira do kwadratu, bo tutaj jest zarządzanie pracą developerów. Też mamy taki multidyscyplinarny zespół, gdzie mamy też analityka, oczywiście UXowca, UIowca, mamy też business ownera, więc w takim multidyscyplinarnym zespole sobie pracujemy.

Ja też swego czasu robiłam certyfikację product ownera i też bardzo dużo czerpię z samego zespołu, bo nie ukrywam – mamy na pokładzie świetne osoby. Pracujemy w takim frameworku, który się nazywa Agile Scaled. Jest to taki Agile skalowalny, tak można to nazwać, właśnie dedykowany pod duże zespoły, więc mam duże pole po prostu do nauki. Mogę się uczyć od świetnych product ownerów: jak pisać wymagania, jaki pisać kryteria akceptacji, jak definiować zakres czy zbierać w ogóle potrzeby i, nie wiem, szacować pracę.

To tak pokrótce.

NB: No właśnie. A jak to się stało, że w ogóle trafiłaś na tę rolę? Bo wcześniej zajmowałaś się różnymi rzeczami m.in. pracowałaś w Mobee Dicku – taka jedna z ciekawostek. Czyli Ty wychodziłaś od projektowania albo od badania.

Jak wyglądała ta Twoja ścieżka kariery, która teraz dotarła do tego miejsca gdzie, no właśnie, jesteś product ownerem?

PW: Ona nie do końca była taka oczywista, tak bym to nazwała, bo… Może zacznę od studiów, co ja w ogóle studiowałam. Na licencjacie kończyłam ekonomię, więc gdzieś te obszary ekonomiczne, produktowo-biznesowe były mi bliskie. Też miałam taką specjalizację związaną bardziej z gospodarką elektroniczną, więc wchodziliśmy głęboko w e-commerce. I podczas trzeciego roku studiów dostałam staż w Microsofcie w ramach programu „Grasz o staż”. Nie wiem czy teraz ten program jest realizowany. Natomiast jeśli jest, on był organizowany wtedy przez PwC i Wyborczą, jak dobrze pamiętam. To była 18 edycja. Jeśli dalej funkcjonuje to gorąco zachęcam Was do tego, jeśli jesteście na studiach, żeby sobie zerknąć i w ogóle brać udział w tego typu programach.

Więc dostałam ten staż w Microsofcie i tam bardziej zajmowałam się project managementem. Po stażu zostałam w Microsofcie na rok, kontynuując jakby studia dzienne w Katowicach, dojeżdżając do Warszawy, więc był to bardzo intensywny czas. I tam robiłam taki projekt dla edukacji związany z produktem Office 365. To było moje pierwsze zetknięcie z produktem, z biznesem. Co prawda może nie był to biznes, który się jakoś monetyzuje – był to projekt edukacyjny, natomiast to był pierwszy punkt styku. I potem faktycznie po roku pracy w Microsofcie i trochę takim wycieńczeniu tą intensywnością stwierdziłam, że może znajdę sobie pracę w Katowicach.

Natomiast zanim trafiłam do Mobee Dicka historia jest taka, że robiliśmy startup w ramach Startup Weekendu. Tworzyliśmy aplikację w kilka osób i ja nie miałam zielonego pojęcia o aplikacjach mobilnych wtedy. W ogóle nie miałam pojęcia o tym, że jest coś takiego jak UX, jak właśnie projektowanie czy badania UXowe. Robiłam to bardzo intuicyjnie i do dzisiaj pamiętam jak po prostu mieliśmy dosłownie prototyp i biegłam po galerii handlowej, i pytałam ludzi jakby skorzystali z tej aplikacji, wysyłałam jakieś ankiety, więc to było wszystko mocno takie na czuja, bym powiedziała.

Natomiast wygooglowałam Monikę Mikowską, która założyła Mobee Dicka. No bo Monika… Chyba dalej istnieje ten blog „Jestem Mobee”?

NB: Chwilowo chyba nie istnieje, ale właśnie go przywracamy do życia. Małe problemy techniczne, ale tak. Monika była chyba znana dość w tej branży takiej aplikacyjno-mobilnej.

PW: Dokładnie tak, więc niewiele myśląc napisałam do Moniki, zobaczyłam kto Monikę ma z moich znajomych w siatce kontaktów, poprosiłam o intro. I spotkałam się z Moniką, no i słuchajcie z Moniką rozmawialiśmy właśnie o tej aplikacji. Nawet nie wiem kiedy nam te cztery godziny minęły. I dostałam propozycję pracy od Moniki właśnie w Mobee Dicku. I to była propozycja bliżej nieokreślona. Ja bym wtedy powiedziała, że to było… W zasadzie taka może prawa ręka Moniki, czyli ogarnianie dosłownie wszystkiego, tak, począwszy od prowadzenia projektów, bardziej pod project management, po jakąś rekrutację osób do testów użyteczności, po tworzenie ankiet, a z racji tego, że miałam taki profil ekonomiczny no to gdzieś byłam zaprzyjaźniona z tymi narzędziami do tworzenia ankiet i też konstruowania pytań. Więc wchodząc w UX znalazłam się w odpowiednim do tego miejscu, chyba w najlepszym wtedy w Polsce.

I zaczęłam od tej ścieżki badawczej. Byłam badaczem UX i podglądałam właśnie projektantów UXowych. Wtedy jeszcze na Axure powstawały pierwsze makiety. podglądałam UIowców i chłonęłam wiedzę, tak naprawdę. I tak się zaczęła moja przygoda z UXem.

Natomiast idąc dalej przez kolejne firmy… Kiedy pierwszy raz weszłam do firmy produktowej – na ten moment nie wyobrażam sobie powrotu do agencji. Jakby ja tyle mocno wsiąknęłam w produkt, w produkty, że mam silną potrzebę rozwijania ich, optymalizowania, dociekania dlaczego, co możemy zrobić, żeby wykręcić jeszcze lepsze wyniki, jak poustawiać KPI’e, jakie eksperymenty ustawić, żeby może coś zwalidować. Więc szalenie mnie ten obszar biznesowy i obszar rozwojowy produktu interesuje. No więc też… to było dwa lata temu, kiedy gdzieś powoli zaczynało się… Zaczyna się przebijać taka myśl: „A może by iść w kierunku product managementu?” i coś w tym kierunku zacząć robić, więc pierwszy kierunek to była właśnie ta certyfikacja z product ownera. No z racji tego, że pracuję nad tymi zespołami developerskim, chociażby po to żeby je też lepiej rozumieć i lepiej jakby wpasować się w ten harmonogram pracy, w ich rytm pracy, więc to był pierwszy element. A taki wake up call do tego, że faktycznie już powinnam po prostu jak haram podążać tą drogą to był moment kiedy ja po rozmowach rekrutacyjnych na stanowiska UXowe dostałam feedback: „Dlaczego ja nie startuję na stanowisko Product Managera?”.

NB: Odkryto w Tobie to, tak?

PW:  Tzn. uzmysłowiono… Uzmysłowiono mi, bo ja gdzieś tak podskórnie czułam, że powinnam w tą ścieżkę iść, natomiast to było takie naprawdę, takie przebudzenie mnie, że muszę po prostu aktywnie zacząć działać w tym kierunku i faktycznie od ostatniego roku staram się jak mogę. Czy to właśnie jakąś komunikacją w organizacji, czy to też udało mi się dostać na program Reforge. Reforge to jest kolektyw amerykański, który zrzesza specjalistów właśnie w obszarze produktowym, więc jestem po pierwszym kursie z Reforge. Sześć bardzo intensywnych tygodni. W życiu się nie spodziewałam, że to będą tak intensywne, ale też tak satysfakcjonujące tygodnie, więc już nie mogę się doczekać kursu jesiennego. A teraz realizowałam kurs z testów A/B i głębokiego testowania, właśnie testy A/B i eksperymenty.

Myślę, że na jesień sobie zrealizuję kurs z tematyki grow, jak uzyskać wzrost produktu.

I tak. I tu może postawię kropkę. Mogłabym mówić i mówić.

NB: Bardzo lubię słuchać jak mówisz. Widzę, że czat przycichł, więc chyba też wszyscy słuchają. Nie zadają na razie jeszcze żadnych pytań.

PW: To może dodam jeszcze. Bo ta moja ścieżka kariery, na ten moment, ona nie jest być może oczywista. Wydawać by się mogło, że no UXowiec może nie do końca pójdzie w tą drogę biznesową. Z perspektywy czasu, jeśli bym faktycznie od początku wiedziała, że tak bardzo pokocham pracę produktowca i tak te produkty będą mnie po prostu kręcić to najlepsze co bym mogła wtedy zrobić to po prostu iść na staż managerski do korporacji. Staże managerskie, jeśli nie wiecie, wyglądają w ten sposób, że zazwyczaj są to programy dwuletnie, trzyletnie bądź czteroletnie. Zdarzają się też roczne, ale bardzo rzadko. I wtedy podczas takiego stażu managerskiego przechodzi się przez wszystkie obszary w firmie: controlling, prawne, marketing, IT i inne, które w firmie są. I po takim stażu manager decyduje się, w którym obszarze chce się zostać. Chociażby w Microsofcie ten program nazywa się MACH. To jest akronim, nie pamiętam rozwinięcia niestety. I można do niego aplikować do 28. roku życia. Ale spokojnie też w innych korporacjach typu PZU, EuroCash, Orange, tak. Też tego typu programy są. Natomiast z wiekiem się już nie mieszczę.

NB: To jest w ogóle ciekawe, bo ja mam takie spostrzeżenia. Ja jestem po stronie agencji, więc tu też myślę, że z trochę innymi osobami mogę pracować, może trochę innym profilem osób, które do nas dochodzą, ale mam takie poczucie, że coraz więcej osób mówi o tym, że mają taką wewnętrzną potrzebę, żeby rozwijać w sobie te umiejętności i wiedzę związaną z biznesem i ten biznes coraz częściej się przewija w rozmowach. On się też coraz częściej pojawia się w rekrutacjach.

Nie wiem jakie są Twoje wrażenia, bo Ty też rekrutujesz, prawda? Dobrze pamiętam, że jesteś blisko rekrutacji do zespołu?

PW: Tak, też mi się zdarza rekrutować osoby. Natomiast z racji moich też prywatnych zainteresowań, że z tym biznesem gdzieś tam blisko żyję to też swój zespół staram się edukować w tym kierunku i w jaki sposób wymagać tego od nich, żeby oni monitorowali swoją pracę, żeby po wdrożeniu jakiejś rzeczy, żeby po prostu zerknęli w te dane. Czy konwersja się zmieniła? Jeśli tak to w którą stronę? Dlaczego? Co zadziałało, co nie zadziałało? Też wskaźniki takie bardziej produktowe, typu: jaki mamy zwrot z inwestycji? Jakie jest lifetime value?

Ja też przez ostatni rok faktycznie dużo rzeczy musiałam sobie przyswoić, gdzieś mocno weszłam w takie wręcz poradniki metryk dla startupów, poradniki metryk dla produktów typu subskrypcja, typu Software as Services, więc też cały czas de facto można powiedzieć, że ja się uczę i przyswajam coraz więcej wiedzy, bo chociażby samo Orange – to jest na tyle duża organizacja i mamy gro specjalistów, po prostu w tonie obszarów. No a produkt to jest tona obszarów, począwszy od UXowców, UIowców, developerów, skończywszy na prawnikach, regulacjach łańcuchu dostaw, tak, ponieważ na tę kartę SIM też trzeba jakoś wysłać, tak. Ten łańcuch dostaw trzeba zaplanować, proces reklamacyjny trzeba zaplanować.

To wszystko musi być potwierdzone z prawnikiem, wszystko musi być zgodne z wytycznymi, tak. Jesteśmy też pod ciągłą regulacją UOKiKu, więc tych elementów do połączenia jest bardzo dużo. Do tego dochodzi jeszcze obszar komunikacyjny, kampanijny, tak. Więc naprawdę mam to szczęście, że mam od kogo się uczyć i mam skąd czerpać.

NB: Bo mówisz też, że ciśniesz swój zespół, żeby się uczyli, żeby zdobywali wiedzę, ale zastanawiam się jak w takim właśnie środowisku gdzie masz… Bo potencjalnie jest od kogo się uczyć, tzn jest dużo specjalistów, specjalistek, którzy się tym zajmują, więc mogą przekazywać wiedzę i ta wiedza może krążyć w organizacji, ale jest na to czas? Bo tak sobie wyobrażam, że jak siedzimy w produkcie czy w jakimś projekcie to jak mamy tych UXów, UIów, UX researcherów to oni zazwyczaj mają już tonę roboty takiej swojej, którą trzeba przycisnąć i pocisnąć. I jak Wy to sobie organizujecie? Macie jakiś określone spotkania raz na jakiś czas? Czy to jest tak przy okazji? Jak ta wymiana wiedzy wygląda w takiej organizacji?

PW: Wiesz co…

NB: Nie wiem na ile możesz powiedzieć.

PW: Ja jestem… Nie jest to jakaś wiedza tajemna, ja jestem zwolennikiem planowania.

Dobrze zaplanowana praca przybliża nas do jakiejś optymalizacji. Przynajmniej chcę w to wierzyć, że faktycznie planowanie pracy pomaga i też staram się podczas spotkań, które mam z zespołem,  a codziennie rano mamy statusy, żeby wymienić się wiedzą na temat tego gdzie jesteśmy, czego nam brakuje, kogo trzeba gdzieś przycisnąć i o to, żeby dostać wymagania. To też staram się od czasu do czasu, bardziej ad hocowo po prostu, pokazać nasze statystyki, nasze dashboardy, które mamy tworzone. My mamy bardzo transparentny zespół i ta wiedza jest bardzo transparentna, więc każdy z zespołu ma dostęp do

Google Analyticsa, ma dostęp do dashboardów z wynikami, jaki jest aktualny poziom subskrypcji, jak dzielą się te subskrypcje, na jakie plany, jak jest RPu, więc to wszystko widać, mamy do tego dostęp. Oczywiście, tak jak mówisz, nie mam do tego… Nie ma na to czasu, tak, bardzo często, więc tutaj moja rola jest w tym, żeby co jakiś czas po prostu przypomnieć zespołowi: „Hej, popatrzmy na to. Zobaczmy co się zmieniło.”

NB: No i inicjatywa samych projektantów, projektantek, badaczy, badaczek chyba tutaj też jest dość istotna. Jeżeli chcemy się szkolić, uczyć, no to też musi od nas wychodzić.

Mamy trochę pytań, więc pozwolisz, że ja sobie tak rzucę pierwsze na nasz interfejsik wspaniały, od Piotra: „Czego oczekujesz od UX designera w swoim teamie? Jakimi kryteriami sugerowałabyś się wybierając kandydata?”

PW: Może powiem brutalnie, ale chyba niezależnie od tego czy to jest projektant UXowy czy nie, ja szukam osób myślących.

NB: Co to znaczy?

PW: Co to znaczy? Co mam na myśli tutaj?

Dla mnie, podczas takiej rozmowy, ja muszę widzieć, że ta osoba rozumie o czym ona mówi i ma ciekawość do poszukiwania odpowiedzi, czyli ciągle drąży temat. Dlaczego tak jest? Z czego to wynika? Skąd może pozyskać tą wiedzę i jak rozumie też procesy projektowe? Co to dla niej znaczy? Gdzie on się dla niej kończy? Gdzie on się dla niej zaczyna? Jak też

współpracuje z zespołem? I to jest gdzieś wiedza, którą wyniosłam całkiem niedawno, ponieważ miałam swego czasu na pokładzie osoby, które długie, długie lata zajmowały się freelancerką i one nie potrafiły współpracować z zespołem. To były takie jednoosobowe drużyny.

NB: Unicorny takie.

PW: Tak, można tak powiedzieć.

I faktycznie dużo czasu mi zajęło, żeby te osoby w jakiś sposób zaangażować do zespołu a też cierpiał na tym cały zespół, ponieważ w jaki sposób taka jedna osoba potrafi rozwalić pracę całego zespołu. Więc dla mnie też szalenie ważna jest ta umiejętność komunikacji raz, że z zespołem, dwa w ogóle z zespołem produktowym. Czy ta osoba po prostu jest na tyle samodzielna, że ona sobie jest w stanie zabrać wymagania. Jest sobie w stanie sama zapukać do developera i zapytać się go, zweryfikować jakie mamy ograniczenia technologiczne, bo taką mam specyfikę zespołu i taką mam specyfikę produktu i kulturę pracy, może od tego zacznijmy, że stawiamy na bardzo niezależne i takie samodzielne jednostki, które nie boją się wyzwań i poradzą sobie w każdej sytuacji. A nie będą czekać aż ktoś po prostu dostarczy im wymagania i one tylko zrobią makietę zgodnie z wymaganiami i w ogóle umyją ręce, tak.

NB: To makietowanie to jest teraz taki gorący temat, ja bym powiedziała. Mam wrażenie, że to wraca jak bumerang raz na jakiś czas a zwłaszcza w okolicach tych naszych słynnych raportów UX – „Branża UX w Polsce”, tak to się chyba nazywa. Że jest takie wyobrażenie o pracy UXowej, że to… UX/UIowej. Też pytanie właśnie: czy rozdzielacie te stanowiska UX i UI i jedni są od makiet, drudzy są od obrazków.

Gdzieś tam tak myślę, że często się taki mit pojawia.

PW: Nie od makiet, bo to jest projektowanie procesu, tak. To jest projektowanie ścieżki użytkownika, jak ten użytkownik ma zakończyć swój cel, w jaki sposób ma go rozpocząć. Czas do rozpoczęcia realizacji tego celu wcale nie zaczyna się na stronie www czy w aplikacji, więc no to jest zaprojektowanie procesu. Oczywiście efektem finalnym tej długiej drogi i, użyję tu słowa, zmóżdżania się, tak, będzie finalnie makieta i narysowany proces. Nie da się tego uniknąć, natomiast trzeba myśleć o tym co jest wcześniej. To jest gro pracy do wykonania. To po prostu trzeba usiąść i pomyśleć: co tu zrobić, żeby temu użytkownikowi tą drogę zoptymalizować. Co tu zrobić, żeby się to też spinało biznesowo i technologicznie? Jak pożenić te trzy światy ze sobą? A jeszcze dowieść to wszystko w terminie oczywiście. Natomiast to, co też może powiem w nawiązaniu do poprzedniego pytania to np. podczas rekrutacji dla mnie wtórną rzeczą są narzędzia.  Ja w ogóle nie zwracam uwagi na to z jakimi narzędziami ta osoba miała do czynienia, bo uważam, że narzędzia są powtarzalne, narzędzi można bardzo szybko się nauczyć, tak, że najważniejszy jest sposób myślenia.

NB: Tu mam komentarz, który mnie zaskoczył w sumie, od Jakuba, podpięłam go: „Interesuje mnie ten biznes pod kątem UXa. Czytałem, że zazwyczaj UXowcy nie lubią się z biznes analitykami. Wydaje się, że jesteś czystym zaprzeczeniem tej tezy. Jakbyś się do tego odniosła?”

Kurczę, ja się pierwszy raz chyba spotkałam z takim, nie wiem. Nie wiem gdzie to przeczytałeś, ale ja się chyba nie spotkałam jeszcze z takim… Może Ty się spotkałaś ze stwierdzeniem, że UXi się nie lubią z biznes analitykami?

PW: Zespół w Orange jest bardzo duży i faktycznie część projektantów… No zdarza im się po prostu narzekać, że a bo ten biznes, co oni tu znowu wymyślili. I tu już abstrachuję jakby od firmy obecnie w której jestem, ale z mojego poprzedniego doświadczenia też tego typu komentarze słyszałam. Natomiast…

Niby wymaga się od UXowców, żeby byli empatyczni, tak. A w stosunku do biznesu wcale nie chcą być empatyczni tylko wolą przyjąć raczej zamkniętą postawę… Nie mówię, że wszyscy. Ja tu nie chcę w żaden sposób generalizować tylko gdzieś z takimi zachowaniami się spotkałam i tutaj, Jakub, ja mogę Ci powiedzieć, że ja wręcz kocham pracę z naszym biznesem. To są cudowni, twórczy ludzie, którzy mają totalnie łeb na karku. Natomiast ja wykonałam ogromną pracę do tego, żeby im wyjaśnić na czym polega moja praca, na czym polegają moje cele, jak ja mogę im w jakiś sposób też pomóc zrealizować ich cele, więc to były długie, długie miesiące.

Raz, że edukacji: wyjaśnić raz na zawsze czym jest UX, a czym jest UI i teraz wszyscy u mnie w zespole produktowym już nie mają z tym problemu. Natomiast to też było cały czas angażowanie w naszą pracę, bardzo transparentne pokazywanie: „Hej, robimy warsztaty. Potrzebujemy was. Dajcie mi szansę. Zaprojektujemy canvę propozycji wartości, tak, pracujmy razem.” I to w jaki sposób trzeba się też wkupić w ten zespół i wejść tak proaktywnie.

NB: Tu widzę, że pojawił się też komentarz, że „jeśli biznes analityk wie jaki chce cel osiągnąć to można się lubić, ale jak do końca nie wie to…”. Ale to chyba wynika… To z każdą specjalizacją i z każdą rolą w zespole: jeżeli mamy do czynienia z ludźmi, którzy nie wiedzą co robią w swojej robocie albo są niekompetentni to nijak się pewnie tam nie dogadamy i będzie ciężko. Więc to chyba nie…

Łatki analitykom bym chyba takiej nie przyprawiała, bo też jest wiecznie ta dyskusja, nie wiem czy się z nią spotkałaś, że się z developerami bardzo projektanci nie lubią. To też chyba jest takie powszechne.

PW: Ja powiem dyplomatycznie: my mamy bardzo barwne relacje. Zawsze udaje nam się znaleźć wyjście z każdej sytuacji.

NB: Patrzę jeszcze, zerkam na pytania. Jest pytanie takie od Dawida, bo szuka swojego miejsca na ziemi: „Jako młody grafik, który pisał strony poradzi sobie w UX/UI? Czy masz jakieś rady jak się wdrożyć w ten świat?”

Czyli zakładamy, że mamy osobę, która coś tam kiedyś robiła do digitalu, bo tak sobie to wyobrażam, pisanie stron WWW. Od czego byś zaczęła teraz?

PW: Przede wszystkim od zdobycia takiej bazowej wiedzy, czyli przyswojenia w ogóle takich podstawowych pojęć, zrozumienia czym w zasadzie ten UX jest i czym on się różni od UI, w jaki sposób UI dopełnia UX, więc wyjść od takich naprawdę bazowych pojęć i takich podstawowych książek. W tym aspekcie a potem próbować szukać projektu może jakiegoś pro bono, może w jakimś kolektywie projektantów, które są na rynku.

Można też próbować pozyskać staż właśnie w takiej roli UXowca. Niestety na ten moment chyba już mamy zamknięte staże, natomiast Orange co roku prowadzi właśnie tego typu staże. Widziałam też, że OLX miał ostatnio nabór. Nie wiem czy Allegro też przypadkiem nie szuka.

NB: Allegro ma chyba co roku takie staże wakacyjne i generalnie ten okres wakacyjny: ja polecam przyglądać się dużym firmom, które mają swoje działy projektowe, projektowo-badawcze, bo oni z reguły startują właśnie ze stażem. Teraz widziałam, że BNP Paribas teraz szukało np. do programu stażowego, więc szukać, szukać.

PW: Tak. I polecam już gdzieś w marcu się przyczaić, bo w marcu gdzieś powoli już rusza komunikacja w tym temacie. Natomiast często jest tak, że te komunikaty nie trafiają na oficjalne strony typu Pracuj.pl, tylko raczej jest to tak, że trzeba wejść na stronę konkretnej firmy i samemu właśnie proaktywnie popatrzeć, zobaczyć czy coś takiego jest lub droga też taka, taki protip: na Linkedinie zacząć obserwować ludzi, którzy w tych danych korporacjach pracują właśnie w danej dziedzinie, bo oni też bardzo często sharują te informacje, że właśnie ruszą tego typu program i że szukają. A w praktyce najłatwiej się nauczyć.

NB: Bo też mnie ciekawi. Zaczęłyśmy tę rozmowę właściwie od takiego nacisku na biznes i rozmowy o biznesie, tam zahaczyłaś o ten product design.

No właśnie. I teraz jak sobie taka osoba zaczyna i chce zacząć działać w tym UX/UI to wyobrażałam sobie, że na tym etapie trudno w ogóle, o ile już rozumie się jakiś taki zaczątek tego, co ta osoba robi na takim stanowisku. W ogóle czym jest to stanowisko UXowe albo UIowe, albo UX/UIowe, bo to też w zależności od firmy z różnymi rolami można się spotkać? Potem przychodzi ten moment kiedy pewnie trzeba będzie się zastanowić, jak już się dostanę na ten pierwszy staż i już zacznę gdzieś tam pracować, to co dalej, co mnie czeka? No i właśnie jakie… I teraz jakbyśmy mogły chwilę porozmawiać jeszcze o tych drogach, które Ty widzisz np. jako drogi rozwoju, bo dosyć szeroko opisałaś tą ścieżkę managementową, czyli tutaj już zarządzanie, już wejście mocno w biznes, w to jak pracuje zespół.

Jaki jeszcze mamy właściwie do wyboru ścieżki jako początkujący projektanci UX/UI i UX/UI/Reaserch coś tam?

PW: Można iść w dwóch kierunkach: czyli albo w kierunku bardziej specjalistycznym albo w kierunku bardziej zarządzającym. Czyli możemy sobie, jeśli mamy ku temu predyspozycje zdefiniować, że faktycznie gdzieś naszym celem będzie prowadzenie zespołu. Później możemy iść wyżej, czyli być Headem i być może, jeśli w Polsce będzie kultura ku temu sprzyjająca to wejść do zarząd właśnie jako reprezentant doświadczeń klienta. Natomiast w Polsce chyba jeszcze nie wiem czy jakakolwiek korporacja ma w swoim zarządzie takiego przedstawiciela. W Stanach się to już dzieje.

Natomiast idąc ścieżkami specjalistycznymi: kiedy wchodzi się, zaczyna się od stażu. Nie wie się tego co będzie Cię kręcić bardziej, co będzie Cię kręcić mniej. Mamy taką białą kartkę i tutaj dróg jest kilka specjalistycznych, bo można właśnie skręcić w kierunku badań i wyspecjalizować się na badacza, realizować właśnie z tym związane projekty i uczyć się narzędzi, metod. Można też bardziej skręcić w kierunku facylitacji, czyli organizować różnego rodzaju spotkania, warsztaty moderowanie, tak. Żeby wyłuskać co my w ogóle chcemy robić i dlaczego chcemy robić, czyli obrać ten start jakby procesu projektowego. Można wyspecjalizować się i być po prostu masterem od odrobienia makiet i prototypów, i w ogóle w tym się tylko lubować. Ja szczerze powiem: nie cierpię robić prototypów. Wiem jak się je robi, potrafię je zrobić…

NB: Kiedy ostatni raz robiłaś jakiś prototyp powiedz mi lepiej?

PW: Myślę, że ze dwa lata temu mi się zdarzyło, ale absolutnie, totalnie nie cierpię tego robić, tak. Więc…

Kolejna ścieżka: to można też skręcić w np. teraz coraz bardziej rozwijający się UX writing,  którego jest coraz więcej na rynku, jest coraz większe zapotrzebowanie na tego typu kompetencje, więc na starcie to, co mogę doradzić to po prostu wszystkiego sobie po trochu popróbować i sprawdzić: „Ok, to jest fajne, to mi się podoba. Nie, w tym się nie do końca czuję” i spróbować określić siebie, gdzie my jesteśmy i jakie mam ku temu predyspozycje.

Osobiście bardzo mi pomogły i też wprowadzam to w zespołach – testy psychologiczne. Czyli można sobie zrobić test 16 osobowości, który jest bezpłatny. Można sobie zrobić test Gallupa, który kosztuje chyba 250 złoty. I też w jakiś sposób pomaga nakreślić tę ścieżkę kariery. Polecam obserwować też profil Dominika Juszczyka, który mocno w Gallupie działa, ma grupę na Facebooku poświęconą talentom Gallupa i toną materiałów w tym temacie.

Można sobie zrobić Fris’a. To jest taki test bardziej dedykowany już przez zespoły HRowe. To znaczy dostęp do nich jest przez zespoły HRowe, no bo trzeba znaleźć HRowca, który faktycznie ma licencję na wykonanie tego typu testu.

No i poświęcić trochę czasu na dowiedzenie się czegoś o sobie, co ja chcę, co mnie kręci i gdzie ja chcę być w tej całej układance.

NB: Ty użyłaś takiego określenia „biała kartka”, ale ja bym chciała jeszcze zahaczyć o ten temat, że teraz wydaje mi się, że jest dużo osób, które się przebranżawiają, to znaczy nie jest tak, że mamy licealistów, którzy właśnie są po maturach i mówią: „O, to ja teraz idę w ten UX/UI, i product design, i coś tam” tylko jest dużo jednak ludzi, którzy gdzieś tam są w takim miejscu, że odkryli, że jest coś takiego, zaczęło ich to interesować i teraz zastanawiają się jak tam wejść. I teraz sobie myślę, że nie do końca jest zawsze tak z tą białą kartką, że faktycznie zupełnie startujemy od zera, bo myślę, że warto też pomyśleć o tym co robiliśmy do tej pory i czy nie ma w nas już czegoś takiego, co moglibyśmy wykorzystać w tej pracy np. produktowej. To trochę lubimy chyba o tym zapomnieć, ale jednak jesteśmy jakimiś doświadczeniami już wzbogaceni. Dlaczego by ich też nie wykorzystywać.

Myślę, że te testy są super punktem. Ja też zbiorę później od Ciebie te wszystkie nazwy, spiszemy te linki, nazwy i umieścimy w opisie, bo wyobrażam sobie, że też trudno wyłapywać tak na gorąco i wyszukiwać, więc tutaj obietnicę składam, że spróbuję to złożyć i się tym podzielić, żeby osoby zainteresowane mogły sobie do tego jeszcze wrócić.

Ja widzę tutaj kolejne pytanie, więc pozwolę sobie je zadać. A też przypomnę oglądającym, słuchającym, że nasze spotkanie będzie trwało jeszcze około 20 minut więc to jest idealna okazja do tego, że jeżeli chcecie zadać jakieś pytania Patrycji to róbcie to teraz. A mam pytanie od Jędrzeja: „Jaką wagę przykładają rekruterzy do formalnego wykształcenia – studia „zarządzanie kreatywne”, podyplomówki UX/UI, bootcampy?”

Jak Ty to widzisz jako poszukująca talentów?

PW: Tzn. zwracam na to uwagę, patrzę czy np. osoba ukończyła studia podyplomowe, bo gdzieś jakimś wyznacznikiem na rynku można powiedzieć, że wciąż jest SWPS. Jednak te studia podyplomowe na SWPSie dają taką solidną pigułkę podstaw. One układają ten proces projektowy, dają takie podstawowe narzędzia do tego. Też pamiętam, ja kiedyś miałam takie bardzo nietypowe wymaganie a propos rekrutacji, może też o tym powiem, bo dostanie się jakby w ogóle na rozmowy było… Graniczyło z cudem, bo wymyśliłam sobie, taka moja fanaberia, że ja chcę mieć stażystę, który studiował za granicą.

NB: Proszę, proszę.

PW: I to naprawdę było dla osób, które wysyłały CVki, one nie wiedziały jakby o tym zamyśle, chociaż w rekrutacji gdzieś było wspomniane, że tego typu osoby są preferowane. Ja też trochę tak eksperymentalnie do tego podeszłam, no bo raczej zakładałam „No kto mi tutaj, kto studiuje zza granicy, nagle wróci na staż do Polski.” Raczej traktowałam to z przymrużeniem oka. Natomiast udało się i mieliśmy taką osobę, która faktycznie skończyła studia UXowe w Danii. I co tu dużo mówić: było widać przepaść po prostu. W sensie ta osoba – ja spokojnie tą osobę już mogłam zatrudniać na stanowisko zaawansowanego juniora spokojnie.

Ta osoba bardzo szybko stała się regularem, bo była na takim a nie innym profilu studiów, które jej dały bardzo solidną wiedzę. Często te rozmowy rekrutacyjne są w jakiś sposób niesprawiedliwe i krzywdzące. I ja też co jakiś czas, no zdarza mi się na jakąś rozmowę rekrutacyjną też oczywiście się wybrać, żeby sobie zweryfikować siebie, gdzie ja w ogóle jestem teraz na rynku i też każdemu to polecam, bez względu na to czy szuka czy nie szuka pracy. I to zawsze jest składowa kilku komponentów, tak. To zawsze jest jakaś kultura danego zespołu, kultura danego środowiska. To zawsze są jakieś specyficzne poszukiwane umiejętności czyli np. ktoś będzie bardziej szukał osoby o profilu badawczym, z zacięciem badawczym. To się może nazywać UX designer, no ale akurat takie potrzeby ma zespół, że gdzieś będą szukać osoby bardziej z zacięciem badawczym. A w innym zespole będą szukać osoby bardziej z zacięciem UIowym, która ku temu dąży.

I to, no trudno wiedzieć, tak, jak się bierze udział w takich rekrutacjach. Zazwyczaj się nie wie, więc…

NB: Czasami wspominają w opisie, więc ja też zachęcam do tego, żeby nie czytać nazw stanowisk a to co jest napisane w ogłoszeniach, bo może się okazać, że coś jest nazwane właśnie tym wspomnianym UX designerem a tam więcej będzie researchu niż tego projektowania. I na odwrót. Często się spotykam z jakimiś takimi zarzutami od poszukujących pracy, że niby chcą UXów, ale tak naprawdę właśnie to makietowanie i UI i to jest jedyne wymaganie, jedyne oczekiwanie od potencjalnego projektanta.

PW: Ale też ja bym powiedziała „nie bójmy się tego typu ogłoszeń”, bo ja wierzę w to, że człowiek jako jednostka ma moc i ma power po prostu. I nawet jak dostaniecie to stanowisko gdzie będą od Was oczekiwali tylko tworzenia makiet to to sorry, ale to jest Wasz job, żeby wyedukować zespół, wyedukować organizacje i trochę się przepchnąć kolanem i wejść oknem do tego, żeby robić coś więcej. Jeśli Wy się zgodzicie na to, że będziecie… Po prostu przystaniecie na to, że będziecie robić tylko makiety i nie zrobicie nic więcej to prawdopodobnie tak będzie. Wszystko zależy od Waszej proaktywnej postawy. Przynajmniej ja to tak widzę.

NB: Ta proaktywność w ogóle mi się wydaje, że jest taką cechą poszukiwaną. Nie wiem, ja np. bardzo cenię osoby, które proaktywnie działają i to nie tylko w kontekście takim jak teraz mówisz, że sterują sobie tą ścieżkę i sposób pracy w firmie, ale w ogóle w jaki sposób działają na co dzień to wydaje mi się, że wyróżnia takie osoby na tle innych. Jak widzisz, że ktoś działa, myśli o tym jak działać i co zrobić, i jak sobie zoptymalizować jakieś działanie i pracę.

Tutaj widzę, że się pojawiło kilka komentarzy, więc ja tak szybko próbuję je przeczytać, żeby wyłapać. Pojawiły się takie pytania o to od czego konkretnie można zacząć w temacie UX, ale Patrycja już o tym opowiadała wcześniej, więc zachęcam do tego, żeby po prostu zerknąć później na początek rozmowy.

Tutaj padło pytanie jaka uczelnia w Danii. Może pamiętasz, Patrycja, jaka to była uczelnia? Martyna mieszka w Kopenhadze. Szuka miejsca gdzie się dokształcać, bo studiowała Multimedia Design i tam tylko liznęliśmy UX.

PW: Martyna, możesz do mnie napisać przypomnij się, postaram się dopytać tą osobę bądź sprawdzić na jej Linkedinie, więc może będę w stanie pomóc.

NB: Ja mam w ogóle takie poczucie, że jeszcze u nas brakuje takich studiów kompleksowych, że jednak jest tak jak mówiłaś, że jest trochę ta przepaść. Tych studiów jest coraz więcej, głównie to są podyplomówki. Wspomniałaś o SWPSie. Jest jeszcze AGH z tego co wiem, są różne specjalizacje na uczelniach wyższych, więc w ramach licencjatu czy magisterski możemy się gdzieś tam specjalizować w projektowaniu interfejsów użytkownika. Więc tych uczelni niby trochę jest, ale jeszcze takiego… Nie spotkałam się z takim konkretnym programem trzyletnim, pięcioletnim.

PW: Od początku do końca jak taka psychologia np.

NB: No bo wspomniane podyplomówki to jest jakiś proces, ale to zawsze jest wycinek tego w jaki sposób się pracuje i sama miałaś do czynienia też z SWPSowymi studiami. To jest po prostu kawałek tego i liźnięcie tego, jak naprawdę będzie wyglądała ta praca. Czasami może wyglądać zupełnie inaczej, w zależności od tego do jakiej firmy trafimy.

PW: Ale też to może warto powiedzieć i mieć tego świadomość. Rynek nie jest równy sobie. Wystarczy popatrzeć na rynek amerykański, na ogłoszenia z Google, z Facebooka, w ogóle topowe firmy z Doliny Krzemowej. Mało kto jest przygotowany na to, żeby na ten rynek wejść z łatwością, ponieważ oni nas sporo wyprzedzają różnymi programami, stażami, chociażby nawet o tym wspominanym na początku przeze mnie product managemencie. Ten temat też nie jest  jeszcze w Polsce może tak bardzo popularny. Bardziej do takiego product managera no bliżej jest takim brand managerom, którzy  są gdzieś w korporacjach. Natomiast w Stanach czy to w Uberze, czy to w Linkedinie są dedykowane programy dwuletnie właśnie poświęcone ścieżce product managera, poświęcone właśnie ścieżce takiej UXowej. I tam jest zdecydowanie więcej możliwości edukacyjnych niżeli np. u nas jeszcze.

NB: Ja to widzę w wymaganiach chociażby i tym w jaki sposób… To jest taki trochę śmieszno-smutny temat, ale jak ocenia się u nas mida albo seniora i ile lat wystarczy pracować, żeby osiągnąć UXowo stanowisko seniora w Polsce, w porównaniu do tego co się dzieje np. w Europie na zachód od nas czy w Stanach. To jak się porówna takie stanowiska to jest np. pięć lat albo dziesięć lat różnicy w pracy w konkretnym obszarze plus do tego często jeszcze kierunkowe studia minimum. Zdarza się że np. minimum magisterka z jakiegoś obszaru, więc to jest faktycznie zaskakujące.

Marta też pyta o to: „Czy dziewczyny nie macie wrażenia, że rynek jest przepełniony projektantami?” Jak tam Twoje wrażenia?

PW: Moje wrażenia są takie, że faktycznie jest bardzo dużo osób, które chcą zacząć, rozpocząć, wejść. Jeśli szuka się regulara czy mida jest to wyzwanie, bo takie osoby raczej są mniej skore do zmiany zespołu, pracy. Jeśli faktycznie trafią na zespół i pracę, która ich satysfakcjonuje to nie będzie takiej rotacji jak w przypadku juniorów. I ja mam takie odczucie, że trudno jest zrekrutować właśnie regulara czy seniora.

Natomiast rynek faktycznie jest nasycony osobami, które chcą rozpocząć czy rozpoczynają, zaczynają.

NB: Mi się wydaje, że nam było dużo, dużo łatwiej wejść w ogóle do branży, bo tak naprawdę jak się siedziało przy tych stronkach, przy tych apkach, już się coś tam robiło do tego digitala to to było takie płynne przejście do tego czym się zajmujemy teraz. I przez to, że jest tak dużo juniorskich… Może inaczej. Jest dużo osób, które chciałyby zacząć, ale samych stanowisk juniorskich, stażowych jest bardzo, bardzo mało, więc na jedno stanowisko juniora, jak już się otwiera rekrutacja, jest mnóstwo chętnych osób, o bardzo różnym doświadczeniu i umiejętnościach, i tym co mogą wnieść do firmy. Więc jak ma się do wyboru osobę, która już ma jakieś doświadczenie i już kuma jakieś rzeczy i fajnie myśli, jeszcze się wpisuje w tę kulturę firmy no to wiadomo, że tutaj będzie miała większe szanse na to, żeby się przedostać. Więc jak ktoś zaczyna tak zupełnie od zera to jest trudne i można mieć to wrażenie, że jest rynek przepełniony projektantami, ale ja mam cały czas wrażenie, że mało jest właśnie mediów i seniorów a ci ludzie gdzieś muszą się zacząć uczyć, skądś musimy ich wziąć.

Więc ja gorąco zachęcam wszystkie firmy, które rekrutują, żeby więcej juniorów. Musimy sobie tych ludzi też trochę wychować, wykształcić, gdzieś tej praktyki trzeba zdobyć, bo te rekrutację na midów, seniorów są trudne. 

PW: Ja też mam takie spostrzeżenie. To jest trochę taki, powiedziałabym, nie do końca fair marketing. Bo komunikacja w stylu: „Wejdź do branży IT. Zostań UXem, bo to jest proste, bo można łatwo zarabiać pieniądze.” Uważam, że jest bardzo krzywdząca, bo w niektórych firmach UX nawet nie jest w strukturach IT, tylko jest tam np. bardziej zbliżony do struktur marketingu, tak. I obserwując różnego rodzaju kursy, kampanie pod to różnego rodzaju kursy UXowe czy tą komunikację, która tak głosi, ja osobiście się pod tym nie podpisuje.

Też miałam taką sytuację, bo zdarza mi się prowadzić takie indywidualne mentoringi komercyjne i trafiła do mnie studentka, która studiowała IT. Przyszła i powiedziała, że chce zostać UXowcem. Więc moje pierwsze pytanie: dlaczego? Dlaczego chcesz zostać UXowcem? I po naszych spotkaniach finalnie ta osoba powiedziała, że jednak wybiera zupełnie inną ścieżkę, analityczną, że ona chce iść w data, w programowanie w airze i bardzo szanuję to rozwiązanie, bo takich specjalistów jest bardzo mało a ten rynek i jakby umiejętność analizy dużych zbiorów danych dla mnie jest unikatowa. Na ten moment jest niewielu specjalistów i to jest bardzo fajna nisza, w którą można wejść. Może też po prostu warto czasami usiąść sobie i znowu powiem, co już powiedziałam wcześniej: zapytać się siebie – co chcę i dlaczego.

NB: Myślę, że tak. Że po pierwsze oferty, które są dość atrakcyjne. Trzeba przyznać, że zwłaszcza te które są promowane, które gdzieś tam się pojawiają w tych serwisach, na facebookowych grupach one kuszą wysokimi widełkami. Może trzeba przyznać, że to zazwyczaj są właśnie stanowiska midowe i seniorskie, które kuszą tymi wysokimi widełkami. Ale z drugiej strony te wszystkie firmy, które zarabiają po prostu na tym, żeby ludzie dołączali do kursów, bootcampów i oni na tym robią pieniądze a oni chcą, żeby jak najwięcej osób po prostu przyszło. Więc kuszenie tym, że po naszym kursie rocznym zostaniesz fullstackiem, będziesz mieć pracę za 11 tysięcy miesięcznie – mało etyczne z mojego punktu widzenia, nie mniej myślę, że dużo osób się na to łapie. Także myślę, że tutaj duża wina też po stronie firm, które po prostu na tym na tym zarabiają.

Mamy ostatnie pięć minut. Ja sobie jakieś tutaj wybiorę pytanie, dobra? Jeszcze od osób, które nas obserwują, słuchają.

I mam pytanie… O, to jest dobre. Monika pyta: „Jak myślicie czy da się fajnie połączyć skończone studia prawnicze ze ścieżką na UX designera?” Chciałabyś mieć UX designera-prawnika w zespole?

PW: No jestem to sobie w stanie wyobrazić. Jeśli byłaby to praca przy produkcie dedykowanym dla prawników, w branży prawniczej. Świetna sprawa.

NB: Myślę, że dużo firm w ogóle… Te aspekty prawne w e-commercie, czy w takich miejscach… Jest dużo miejsc gdzie to prawo w sumie… Na to prawo musimy zwracać uwagę jako projektanci, badacze. Więc why not?

PW: Ja może jeszcze dodam, bo gdzieś tu pojawia się słowo przebranżowienie. I ja to definiuje troszkę inaczej pod tym kątem, że teraz np. jak idę w tę ścieżkę product managementu, ja nie nazywam tego przebranżowieniem tylko nazywam to przespecjalizowaniem się. A to dlatego, że ja pracuję w branży telekomunikacyjnej. Ja nie mówię, że pracuję w branży UXowej, bo de facto branża UXowa nic nie wytwarza. Zgodnie z definicją ekonomiczną… Trochę się teraz będę wymądrzać, tak…

NB: Dawaj, dawaj!

PW: … ale zgodnie z definicją ekonomiczną no to branża to jest obszar, który coś wytwarza jako produkt, usługa. Natomiast jakby nie czuję tego, że jest branża UXowa tylko bardziej, że mamy takie gro specjalistów w obszarze UXowym. I ja patrzę na to w ten sposób, że ja pracuję w branży telekomunikacyjnej i pracuję tam ponad trzy lata, i dalej wiem, że nic nie wiem. Jakby ta branża jest na tyle szeroka, ma tyle produktów, ma tyle niuansów, że jest to ogromne wyzwanie, żeby dobrze poznać branżę, tak, więc… Też wcześniej pracowałam w branży wydawniczej jako specjalista UX, ale znowu musiałam się uczyć branży. Więc już na starcie taki projektant doświadczeń, który jest obyty w danej branży, czyli załóżmy: teraz mnie by było najłatwiej, gdybym miała zmieniać pracę to pewnie by mi najłatwiej było iść do konkurencji, bo byłabym tam najchętniej witana, ponieważ ja już mam wiedzę domenową z branży telekomunikacyjnej, więc już wyprzedzam na rynku osoby, które potencjalnie startują a które tej wiedzy domenowej nie mają.

A to też jest szalenie ważne, bo w zależności od branży te projekty, procesy projektowe będą wyglądać zupełnie inaczej. Właśnie z uwagi na regulacje prawne, z uwagi na specyfikę klienta: inaczej się projektuje pod klienta biznesowego w danej branży, inaczej pod konsumenta na rynku B2C. I tych niuansów jest wiecie – można tak wymieniać, więc Monika, słuchaj: jeśli masz studia prawnicze, chcesz się dokształcać w obszarze projektowania to szukaj firmy na start, która zajmuje się produktem prawniczym. Taka moja rada.

NB: A ja powiem, że jedną z lepszych marketerek jakie znam to właśnie dziewczyna po studiach prawniczych, więc tu myślę, że nie ma się co zamykać.

PW: Znamy dokładnie.

NB: Chyba wiesz o kim mówię, więc pozdrawiamy.

No dobra. Trochę nam się czas już skończył, wiecie, więc będziemy sobie kończyć. Tak sobie myślę, że czwartek wieczór. Pogadałyśmy już trochę o tych UXach i tym co dalej. Ja mam nadzieję, że udało się trochę odpowiedzieć na to pytanie, które było w tytule. Mam takie poczucie, że trochę się udało. Mam nadzieję, że osoby, które z naszego clickbait’a tutaj wpadły też czują, że trochę ten temat udało się nam rozgrzebać.

Ja przypominam, że w moich skromnych progach pojawiła się dzisiaj Patrycja Walencik: Product Owner oraz Team Leader zespołu UX/UI, który współtworzy Orange Flex. W opisie tego filmu znajdziecie linki do tych wszystkich miejsc, gdzie można Patrycję spotkać. Ja jak obiecałam od Patrycji wyciągnę te wszystkie super obco brzmiące nazwy, wszystkiego właściwie co się dzisiaj pojawiło, żeby to zebrać i w jednym miejscu wrzucić. Więc można się tego gdzieś spodziewać w opisie tego filmu za kilka dni.

No i co? Dziękuję Ci bardzo za to, że wpadłaś tutaj dzisiaj do nas i miałaś czas porozmawiać.

PW: Ja również dziękuję za zaproszenie i słuchajcie, jeśli jeszcze nie subskrybujecie Zebzy to kliknijcie tam na Youtube te magiczne „Subskrybuj” i śledźcie Zebzę, bo Zebza to też jest chodząca wiedza po prostu. Czy to na Instagramie, czy to na Facebooku można chłonąć od Ciebie.

NB: Ale się zaraz zaczerwienię i normalnie aż mi… Ale dobrze. Ja sobie nie robię za dużo marketingu to ktoś mi musi robić. Dobrze, że zapraszam tutaj takich gości co mi to ogarną.

Dobra. Dzięki Wam wszystkim, którzy tutaj dzisiaj byli, oglądali, słuchali. Super pytania, dzięki za zaangażowanie i widzimy się, słyszymy pewnie już całkiem niebawem. Dzięki Patrycja i do zobaczenia!

PW: Dzięki, do zobaczenia!

Zobacz też
czym jest paper prototyping
Czytaj dalej

Paper prototyping

O tym, że lubię szkicować i mam słabość do papieru pisałam nie raz. Pisałam też o tym, że niezależnie od umiejętności powinno się szkicować projekty, nad którymi…
Czytaj dalej