Mentoring, mentorzy, mentee? – zapis rozmowy

Mentoring odmieniamy ostatnio przez wszystkie przypadki. Ale czy warto w ogóle angażować się w taką współpracę? O tym rozmawiałam z Ulą Mitas-Drozdowską, Senior UX Designerką w ING, która doświadczenia związane z mentoringiem zbierała zarówno od strony mentee jak i mentorki. Poniżej znajdziecie pełny zapis rozmowy oraz nagranie.

Tematy, o których rozmawiałyśmy to między innymi:

  • Jak szukać mentorów i ile to może kosztować?
  • Jakie są w ogóle programy mentoringowe w Polsce?
  • Jak może wyglądać współpraca na linii mentor-mentee?
  • I co mogą wynieść z takiego mentoringu również mentorzy?

Kim jest Ula Mitas-Drozdowska?

Projektuje i uczy projektować. Senior UX Designerka w ING, od ponad 6 lat projektuje dla branży finansowej. Po godzinach prowadzi zajęcia ze studentami na specjalizacji UX, mentoruje w programach mentorskich i prowadzi bloga ulamitas.pl. W przeszłości działała w grupie Women in Technology i w wolnym czasie organizowała warsztaty i prelekcje dla miłośniczek i miłośników technologii i IT. W 2019 została doceniona za swoje działania i wyróżniona w raporcie Strong Women in IT.

Ulę znajdziecie też tutaj:

Blog: ulamitas.pl
Instagram: instagram.com/ula_mitas
LinkedIn: linkedin.com/in/urszulamitas
Świeży kurs stworzony przez Ulę: Kurs UX Design

Mentoring, mentorzy, mentee? – zapis rozmowy

Natalia Bienias: To tak Ula, bez zbędnych ceregieli, wstępów przydługawych, powiedz mi – jak to jest w ogóle, że tym mentoringiem się jakoś zajmujesz. Skąd w ogóle te doświadczenia związane z mentoringiem? I jak to się u ciebie zaczęło?

Ula Mitas-Drozdowska: Jasne. Pierwsze takie styki z mentoringiem, no to właściwie musimy się cofnąć trochę do poprzedniego wcielenia, kiedy jeszcze nie byłam projektantkom, ale gdzieś po godzinach w trakcie studiów na ASP działałam na Women in Technology. Tam dziewczyny tworzyły właśnie taki program mentorski. I gdzieś miałam okazję to obserwować tak trochę z boku, bo nie byłam tak zaangażowana mocno w organizowanie, ale był to bardzo ciekawy koncept, widziałam, że dziewczyny wkładają w to dużo serca.

Moja koleżanka Ela, z którą wtedy organizowałyśmy spotkania w Katowicach brała udział jako mentorka no i tak zaczęło mi takie ziarenko w głowie kiełkować, że to jest coś ciekawego.

A potem drugi taki moment pojawił się gdy byłam już na stażu w ING jako projektantka. I pamiętam, że był spokojny dzień, w którym mogłam sobie poczytać trochę artykułów. Przeglądałam wtedy NNgroup.com i natknęłam się na taki artykuł o tym jacy ludzie wchodzą do branży, jaki mają abckground, jak to się stało, że trafili tam gdzie są – co pomaga właśnie takim młodym projektantom stawiać pierwsze kroki. I tam bardzo mocno wybrzmiało to, że mentoring jest taką świetną rzeczą kiedy wchodzi się na początek. Bo daje ci to to, że jest ktoś, kto jest bardziej doświadczony, ktoś kto z boku może spojrzeć na to co ty robisz. Powiedzieć – to jest super, to jest świetne, nad tym jeszcze popracuj, zastanów się nad tym z innej perspektywy.

I wtedy odezwałam się do dziewczyn z Women in Technology, że gdyby miały miejsce na mentoring to ja się chętnie zgłoszę. I faktycznie się zgłosiłam i udało mi się tam dostać. Więc taką pierwszą styczność miałam nie jako mentorka, ale jako mentee. I później, po dwóch latach sama dołączyłam do grona mentorów i tak już mentoruję w TechLeaders właściwie czwarty rok w tym roku.

N: To jeszcze tak może dla wyjaśnienia, bo wyobrażam sobie, że mogą być osoby, dla których mentoring nie jest tak absolutnie oczywistym – padło tutaj słowo mentor, ale tutaj padło też określenie mentee. Czy możesz trochę opowiedzieć więcej czym się różnią te dwie role. I jak w ogóle wygląda taka współpraca między tymi mentorami i mentee? O co w tym całym mentoringu w ogóle chodzi.

U: Jasne. Jeżeli chodzi o taką współpracę w ramach programu mentorskiego no to najczęściej mamy tutaj dwie strony. Mamy mentora lub mentorkę i mamy mentee, czyli tą osobę taką podopieczną, która z wsparcia tego mentora/mentorki korzysta.

Jeśli chodzi o samego mentora to też dobrze jest go zderzyć trochę z osobą coacha kiedy się w ogóle opowiadam o programach mentorskich no to są dwie różne role. Jeżeli chodzi o coaching, no to coaching to jest bardzo skupiona w ogóle rozwoju osobistym i coach nie musi mieć doświadczenia w danej dziedzinie. Natomiast w przypadku mentora no to tu już jest troszeczkę inaczej położony ten nacisk.

Mentor ma mieć już doświadczenie w danej dziedzinie, w której się chcesz rozwijać. Czyli jeżeli mamy mentoring dla projektantów w obszarze np. UX no to tutaj już musisz współpracować z osobą, która ma doświadczenie w tej dziedzinie. I ta osoba w trakcie takiego mentoringu nie tylko jakby dba o twój taki osobisty rozwój, ale też dzieli się z tobą swoją wiedzą, swoim doświadczeniem, różnymi historiami z pracy, radą itd. Więc tak to wygląda.

Jeśli chodzi o to jak taki mentoring wygląda w praktyce, no to mocno będzie zależeć od danego programu mentorskiego. Akurat w TechLeaders wygląda to tak, że to jest taka współpraca 1:1. Jest jeden mentor, jest jedna mentee albo jedna mentorka i przez 4 miesiące współpracuje się w trakcie takich godzinnych sesji na przykład. Czyli na godzinę zdzwaniamy się na taką godzinną rozmowę i tutaj albo może być to spotkanie stacjonarnie, jeżeli jest taka możliwość, ale ja wszystkie swoje mentoringi właściwie miałam po prostu online.

Więc sobie ustawialiśmy jakiś taki stały moment w kalendarzu. Ważne żeby nie było to rzadziej niż raz na dwa tygodnie. Taki też zresztą wymóg organizatorki kładą. I mamy tą godziną w kalendarzu, zdzwaniamy się i realizujemy jakiś taki cel, który sobie razem obrałyśmy. Tutaj znowu niezależnie czy mówimy o programie TechLeaders czy jakiś innych programach mentorskich, to dużo będzie też zależało od danego mentora.

Bo np. w TechLeaders jest tak, że też każdy mentor i każda mentorka troszkę samodzielnie planuje jak ta współpraca będzie wyglądać i sama wspominając swoje cztery podopieczne, no to też każda nasza współpraca wyglądała inaczej. Takim stałym elementem było to, że byłyśmy 1:1 i spotykałyśmy się raz w tygodniu. Poza tym był to zawsze troszeczkę inny cel, trochę inne podejście. Z pierwszą mentee realizowałyśmy pierwszy projekt UXowy od początku do końca.

Z drugą mentee zaczęłyśmy tak samo, ale to był rok Covida więc nagle moja mentee trafiła do swoich 4 ścian, z których nie mogła wychodzić, z trójką małych dzieci, no i w pewnym momencie powiedziała – no kurczę, Ula, no tak średnio widzę robienie tego projektu. Ja 23:00 kładę dzieci do łóżka i jestem wykończona. I tutaj np. wpadłyśmy na pomysł, że to już nie robimy jednego projektu dużego, ale zrobimy troszeczkę wydłużony ten mentoring i zrobimy sobie takie tygodniowe wyzwania. Takie małe rzeczy, które gdzieś tam z różnych takich obszarów projektowania pozwolą mojej mentee Kasi wzmocnić kompetencje.

Później miałam współpracę z Olgą, więc tam się bardziej skupiałyśmy w ogóle na takich aspektach graficznych. A w tym roku współpracowałam z Dorotą i to była chyba taka jedna z najbardziej ciekawych współprac. Bo wyszłyśmy w ogóle od takiego kierunku żeby pomóc Dorocie trochę określić dalszy przebieg kariery. Dorota też jest osobą na stanowisku seniorskim, co też dla mnie było wyzwaniem, czy w ogóle podołam? Czy będę miała coś ciekawego Dorocie do przekazania?

Ale okazało się, że bardzo fajnie nadawałyśmy na tych samych falach. Więc zaczęłyśmy w ogóle od tego żeby zadać sobie pytanie gdzie Dorota jest? Jakie ma kompetencje, co ją ukształtowało? Jakie są jej mocne strony? W jakim kierunku ona chce iść? Ja też mam coś takiego, że każdy mentoring zaczynam od określenia sobie w ogóle celu – po co nam ten mentoring jest? Co chcemy przez te cztery miesiące osiągnąć?

No i tutaj właśnie z Dorotą zaczęłyśmy od tego. Jak już byłyśmy pewne, że UX to jest to, w co Dorota chce pójść, no to tu też szlifowałyśmy portfolio, robiłyśmy razem próbne ćwiczenia, które mogą się pojawić na rozmowie rekrutacyjnej. Robiłyśmy razem whiteboard challenge i tu muszę Dorotę pochwalić, bo za chwilę zaczyna swoją nową pracę, więc ja też się bardzo cieszę i czapki z głów i brawo Dorota.

N: Tak, ja akurat w tym całym programie mentoringowym brałam udział przez jakiś czas. Też w roli mentorki. I tutaj tak muszę przyznać, że każdy mentoring był trochę inny, bo każdy kto przychodził miał trochę inne cele i potrzeby. I czasami to była praca nad portfolio i szukanie pierwszej pracy, czasami to była kwestia przekwalifikowania się np. z UI Designera czy też projektanta graficznego w stronę bardziej UXową. Czy nawet takie wsparcie przy pierwszej pracy właśnie i takich zawodowych wyzwaniach z którymi się osoba, która właśnie dostała nową pracę, wcześniej nie spotkała

Więc doświadczenia tutaj mam różne

Ty wspominałaś o jakimś konkretnym przedziale czasowym. Jak to czasowo wygląda? Czy taki mentoring to jest coś co można zrobić w 2,3 tygodnie i już? Czy to są raczej dłuższe programy?

U: Myślę, że to zależy. Bo zdarzyło mi się też brać udział w mentoringu, który trwał 20 minut. To były takie sesje w ramach konferencji Elementarz Projektanta i po prostu było grono mentorów, do których można się było zapisać na takie 20-30 minut bardziej konsultacji niż mentoringu. I czy to było coś złego, że to było tylko 20 minut? Powiedziałabym, że nie. To bardzo zależy od celu z którym przychodzimy.

Bo są pewne rzeczy, które możemy przegadać w 20 minut i dostać czyjeś wsparcie. Natomiast jeśli chodzi o taką głęboką współpracę, która już ma trochę wyżej postawiony cel i tym celem jest np. zmiana pracy, zbudowanie portfolio do zera czy w ogóle spróbowanie swoich sił z UX. To tutaj myślę, że byłoby ciężko. Jednak jest potrzebny czas żeby dobrze siebie poznać, żeby się dotrzeć. To jest też ważne, żeby mentor miał czas trochę poobserwować mentee.

Więc tutaj te cztery tygodnie z mojej perspektywy, cztery miesiące, w ramach Tech Leaders, to jest taki idealny czas. Że jest czas żeby zrealizować cel i to mogą być takie duże projekty i jest czas na takie drobne, poboczne rzeczy, jakieś small taki. Np. z Dorotą miałyśmy tak, że sobie wypisałyśmy różne tematy, o których Dorota by chciała pogadać akurat gdy będziemy miały czas i faktycznie bywało tak, że kończyłyśmy spotkanie i mówiłyśmy dobra – to oczym chcemy pogadać za tydzień? Dorota mówiła – no dobra to ja teraz nad tym popracuje ale potrzebuje na to 2 tygodnie, to może w przyszłym tygodniu opowiedz mi o tym. Albo o tamtym.

I właśnie sobie brałyśmy z całej listy tematów rzeczy, o których mogłam Dorocie opowiedzieć. Np. gdzieś tam ze swojej pracy – rozmawiałyśmy o takich patentach na organizację warsztatów z klientem. Więc wtedy całe takie spotkanie miałyśmy wokół takiego tematu.

N: OK, tutaj mamy chyba komentarz Doroty – czy to jest ta Dorota?

U: Tak, to jest ta Dorota.

N: To pozdrawiamy Dorotę. Na czacie. Zawsze schodzi na jakieś tak jakieś kwiatki albo inne jedzenie (odniesienie do komentarza na czacie).

No dobra. Jak w takim razie szukać takich mentorów? Gdzie szukać? Czym się kierować przy wyborze?

Przyznam szczerze, że jak zaczęłam zadawać pytania w mojej społeczności, gdzieś tam na Instagramie czy na Facebooku to ja żyłam trochę pod kamieniem, może nie jestem teraz w grupie docelowej mentorów i mentorek, natomiast nie miałam świadomości, że mentoring jest tak popularny w sumie w Polsce. I dużo tych mentorów i mentorek w sumie do wyboru jest z dużym naciskiem na mentoringi płatne. No i teraz pytanie czy mentorzy i mentorki – zawsze się płaci za taką współpracę? Czy jest może opcja żeby inaczej takiego mentora czy mentorkę znaleźć?

U: Od strony mentora znam tylko Tech Leaders, więc nie wiem jak to wygląda od strony mentora, tylko Tech Leaders – wszystkie inne mentoringi, które gdzieś tam polecam, które znam, to z troszeczkę innej strony np. jako niedoszła mentee albo jako jakiegoś rodzaju partner czy prelegentka.

Natomiast tak, z perspektywy mentora np. Tech Leaders jest takim czystym wolontariatem. Ja nie pobieram z tego żadnego wynagrodzenia i przyznam, że mi to niespecjalnie przeszkadza. Jestem może trochę przez to Women in Technology przyzwyczajona do tego, że zawsze mam coś takiego co robię jako taki nie wiem, czyn społeczny i to jest coś co, gdzieś tam jest potrzebne żeby się dobrze czuć.

Nie wiem jak jest w innych mentoringach. Faktycznie część mentoringów jest płantnych, np. DareIt jest płatne.

N: Tak? Naprawdę?

U: Tak. Ale to nie jest. On jest płatny.

N: Żyłam w błędzie. Bo ja wszystkim zawsze mówię, że jest darmowy. To muszę zweryfikować moje źródła.

U: Albo ja muszę zweryfikować moje, ale wydaje mi się, że jest płatne.

N: Ale może ktoś na czacie wie? To dajcie znać. Bo ja nie jestem teraz pewna. Przyznam szczerze, że nie sprawdzałam tego. Zakładałam, że jest po prostu darmowy. Ale to tak, to kojarzę.

U: No ale to jest stosunkowo niewielka opłata. Bo np. Design Mentorship też jest płatny, ale to już jest trochę większa inwestycja. No i często też te płatne mentoringi, one też mają bardziej rozbudowane pakiety dzięki temu. Design Mentorship poza tym, że daje nam wsparcie mentora, to oni też mają ponawiązywaną współpracę z firmami. Więc można rozwijać się i budować doświadczenie faktycznie pracując z jakąś firmą.

Więc to co robimy nie jest do szuflady – to jest realny case. I to jest, moim zdaniem. naprawdę bardzo dobra rzecz. Szczególnie na początku. No a poza tym są spotkania z różnymi, innymi specjalistami i tak dalej. Więc to też jest dosyć ciekawe. Nie pamiętam w pełni tego pakietu, więc trochę tak ogólnikowo, ale jakby was zaintrygowała to sprawdźcie Design Mentorship.

Jest też Design Mentors for Starters jeśli dobrze pamiętam. To jest akurat program mentorski, z którym ja osobiście nie miałam kontaktu, ale który polecała mi bardzo serdecznie kiedyś Agnieszka Zwolińska, bo ona brała w tym udział. I też opowiada o nim jak o czymś, co bardzo zmieniło jej podejście i bardzo dużo jej to dało. Więc też myślę, że jest to coś wartego rozwagi.

Ale tu jest jeszcze więcej możliwości, dlatego, że nasz mentor to nie musi być koniecznie osoba w ramach oficjalnego programu mentorskiego. Gdzieś kiedyś na otwarciu TechLeaders była mowa o takich cichych mentorach. Czyli takich mentorach, którzy czasem nawet nie muszą być oficjalnie naszymi mentorami. Ale to są osoby, które gdzieś z naszego otoczenia, z pracy, ale też może być z poza pracy, które są dla nas jakiegoś takiego rodzaju wzorem. Są osobami, które możemy poprosić o wsparcie, o pomoc. I myślę, że nawet wielu specjalistów byłoby otwartych na to, żeby tak po prostu zapytać, czy nie chciałyby wziąć kogoś pod swoje skrzydła.

Co więcej, nie raz widziałam też, jak na LinkedInie czy innych portalach społecznościowych, projektanci na pewnym etapie widzieli też mentoring, jako coś, co dla nich jest rozwojowe – w roli mentora. Pisali wiadomość, że „Słuchajcie, chcę spróbować swoich sił. Chętnie przyjmę pod swoje skrzydła jedną osobę, pięć osób i tak dalej. Jeśli jesteście zainteresowanie, proszę skontaktujmy się ze sobą.” I cały czas gdzieś tam dostrzegam takie rzeczy. Mamy zresztą tutaj Dawida na czacie i Dawid również taki mentoring organizował. Więc tutaj przykładów nie trzeba szukać daleko.

I jest jeszcze jedna rzecz, o której myślę, że warto wspomnieć. To jest coś, o czym jakiś czas temu Dominik Juszczyk opowiadał w swoim podcaście „O mocnych stronach”. Dominik jest taką osobą, która nagrywa, bardzo dużo działa w tematyce testów Gallupa i tego jak rozwijać swoje talenty. I w jednym z podcastów Dominik miał taki odcinek na temat wirtualnych mentorów.

I to jest taki koncept, który polega na tym, że gdzieś w przestrzeni wirtualnej znajdujemy osobę, która jest dla nas jakiegoś rodzaju wzorem. Która kroczy podobną ścieżką. I po prostu poznajemy ją, poznajemy jej dokonania, sposób pracy i w jakiś sposób czerpiemy z tego dla siebie to, co jest dla nas najcenniejsze.

Z tym, że tutaj myślę trzeba mieć taką jednak gwiazdkę z tyłu głowy, że to, że czyjaś ścieżka wyglądała tak a nie inaczej. To, że dla kogoś to jest to, gdzie ta osoba doszła, albo ten kontekst, w którym ona jest, niekoniecznie oznacza, że dokładnie to samo będzie dobre dla nas. Jednak każdy z nas jest trochę unikatowy i idzie unikatową ścieżką. Więc fajnie jest się inspirować innymi, jednak trzeba mieć tę dozę rozsądku, że nie możemy kopiować każdego ruchu tak kropka w kropkę. Bo to nam może nie służyć.

N: Ja przyznam szczerze, że ja nigdy nie pracowałam tak oficjalnie z mentorem, natomiast ja miałam to szczęście, że do miejsc pracy, do których trafiałam, zawsze były tam jakieś osoby bardziej doświadczone, od których mogła się uczyć – z różnych obszarów, bo to nie niekoniecznie musi być związane bezpośrednio z tym czym się zajmuję.

Ale np. w kwestiach biznesowych albo w kwestiach komunikacyjnych, prezentacji itd i przyznam szczerze, że ja najwięcej korzystałam w sumie na tym, że trafiałam właśnie trochę pod skrzydła ludzi, tak zupełnie przypadkiem, którzy mieli ochotę i czas na to żeby poświęcić mi ten czas i rozwijać się w różnych obszarach. Więc to takie, nie musi być chyba bardzo oficjalne, tak jak mówisz i ułożone w jakiś sensowny tutaj program, do którego aplikujemy i rekrutujemy. I nazywamy go w jakiś sposób. Tylko faktycznie wokół nas mogą być ludzie, którzy mogą nam tego wsparcia udzielić i warto się za tym rozglądać.

No dobrze. Ale jeżeli nie mamy takich osób. Bo może być tak, że nie mamy w naszym otoczeniu takich osób. Wszyscy po kolei mówią nam tam w tych wiadomościach na LinkedInie, że nie prowadzą mentoringów albo nie zajmują się tym, nie mają czasu. I wybieramy jakiś program mentorski, wymieniłaś ich kilka, płatnych i darmowych, to na co powinniśmy zwrócić uwagę?

Bo tutaj znowu pojawiło się dużo takich wątpliwości, jak rozmawiałam o tych mentoringach, w kontekście – mentoring jest teraz popularny i trochę się zrobił jak takie bootcampy i kursy, które są wszędzie – o wchodzeniu do IT. I trochę się zaczęły te mentoringi reklamować jako taka jedyna opcja, w ogóle do wejścia w branżę. O to też jeszcze chciałabym cię zaraz podpytać, co oprócz mentoringów? Ale jest taka obawa wśród osób, które są zainteresowane potencjalnie mentoringiem, że nie wszystkie, zwłaszcza te płatne mentoringi, będą czymś dobrym. Że będą tam na przykład osoby z przypadku, które nie do końca wiedzą co robią, albo nie potrafią przekazywać wiedzy i po prostu chcą zarobić na nas kasę.

Czy widzisz takie miejsca? Jakieś takie nie wiem, może czerwone flagi, albo mogłabyś podzielić się tym, na co np. ty zwracałabyś uwagę wybierając w tej chwili program mentorski bądź konkretnego mentora, tak żeby mieć to poczucie, że faktycznie udało ci się wybrać właściwą osobę?

U: Jasne. Pierwszą rzeczą, którą polecam zrobić to jest zastanowienie się co my w ogóle chcemy osiągnąć? Po co nam ten mentoring jest? W którym momencie jesteśmy i co jest nam potrzebne? I to jest coś co ja sobie próbowałam zrobić w zeszłym roku i mi się wydawało, że tak, dla mnie to teraz będzie czas na mentoring. I tu tak się śmiałam, że niektóre programy oceniam z perspektywy niedoszłej mentee.

Bo taki właśnie miałam kontakt z Design Mentorship, że chciałam się tam zapisać i wybrałam mentora i już mieliśmy ze sobą pierwszą rozmowę, ale w trakcie tej rozmowy doszliśmy do tego, że my potrzebujemy zupełnie innych rzeczy. Że z zupełnie innym celem ja się zgłaszam jako mentee, on z zupełnie innym celem jako mentor i to co na mnie zrobiło ogromne wrażenie, to to, że byliśmy sobie w stanie o tym tak dojrzale powiedzieć i zwyczajnie nie tracić wzajemnie czasu i pieniędzy.

I to jest coś, co się wydaje takie mega oczywiste, ale było dla mnie taką cenną nauką na przyszłość. I jak zaczęłam o tym myśleć dalej, to co było mi wtedy potrzebne, to trochę takie wsparcie społeczne, coś co mi da motywację, trochę mi da takiego kopa w tyłek i poszłam ostatecznie nie w mentoring, a poszłam w masterminda. Zresztą tutaj też właśnie Dawid, który tutaj na czacie nas wita, to z Dawidem się właśnie z takiego masterminda znamy. To też jest bardzo fajna rzecz.

Akurat ten mastermind, w którym my z Dawidem braliśmy udział, to on był tylko dla projektantów i trochę się kisiliśmy w swoim projektowym sosie. Natomiast Aga Naplocha opowiadała kiedyś, że ona brała udział akurat w takim mastermindzie interdyscyplinarnym. To jest już w ogóle super rzecz i właśnie z różnymi osobami możecie gdzieś tam się połączyć nad jakimś wspólnym tematem. Aga chyba wtedy jakiegoś, nie wiem czy nie „UXową zupę instant” przygotowywała, w trakcie tego masterminda. Więc to jest też jakaś alternatywa dla mentoringów.

Ale wracając do tego celu. Ważne jest to, żebyśmy najpierw wiedzieli, czego my potrzebujemy – a potem dobrali środki do tego co jest nam faktycznie potrzebne. Bo teraz wypełniając zgłoszenie na mentee, najprawdopodobniej dostaniemy takie pytanie – Co chcesz osiągnąć w trakcie tego mentoringu? Z czym przychodzisz? W czym możemy ci pomóc? I później z perspektywy mentora to ma znaczenie, bo ja dostając ileś tam zgłoszeń (i to jest najtrudniejsze i najgorszy moment w całym mentoringu, bo mogę wybrać tylko jedną osobę) to jedną z rzeczy, na którą zwracam uwagę, to jaki jest cel tej osoby. I czy 4 miesiące nam wystarczą żeby coś z tym celem zrobić. Więc to jest na pewno jedna z rzeczy, na którą należy zwrócić uwagę.

Czyli tak – najpierw wiedzmy po co nam ten mentoring, czy jakieś inne działanie rozwojowe jest potrzebne. Wtedy decydujemy czy jest nam potrzebny mentoring, a może właśnie jakaś inna inicjatywa rozwojowa byłaby lepsza? No i teraz jak z wyborem mentora? Tutaj trzeba zrobić po prostu research. I to, że zrobimy ten research, też nie zawsze oznacza, że no dobrze trafimy. Czasem trzeba się po prostu z tą osobą poznać. Ale wiele programów mentorskich jest nastawionych na to, że jeśli zaczniesz współpracę i coś ci nie pasuje, to możesz odezwać się do organizatorek i coś spróbować podziałać. Trzeba poresearczować kim ten mentor jest, co on takiego robi, czy działa w środowisku, zobaczyć o czym on rozmawia, czy czujemy, że nadajemy na tych samych falach? To jest jedna rzecz.

Ja też np. zwracam uwagę na takie, już np. na samej stronie z mentorami. Czy mentor w ogóle podesłał opis o sobie. Bo jeśli nie podesłał o sobie opisu i nie miał na to czasu, to skąd ja mam mieć pewność, że będzie miał czas dla mnie i na mój rozwój. I to jest coś, co też mnie gdzieś tam kiedyś uderzyło, jak sobie inne programy oglądałam. Więc tyle tutaj mogę doradzić w temacie.

N: Ja jeszcze myślę, że jeżeli decydujemy się już na te płatne mentoringi, bo tutaj ta obawa się najczęściej pojawiała, że po prostu wydamy pieniądze na coś, co okaże się niespecjalnie nam potrzebne, czy też niewłaściwa osoba, to ja bym chyba podchodziła jak do wykupienia jakiejkolwiek innej usługi. No bo jeżeli płacę za spotkania z jakąś osobą, no to chciałabym móc pewnie najpierw porozmawiać (nie płacąc) z tą osobą, czy w ogóle nadajemy na tych samych falach.

Wydaje mi się, że niektóre osoby oferują takie wstępne konsultacje żeby w ogóle porozmawiać o tym co moglibyśmy na takim mentoringu robić. I tak jak mówisz – duży research, zobaczyć czy są jakieś osoby, które już taki mentoring u tej konkretnej osoby, u tego mentora/mentorki przechodziły. I czy udało im się osiągnąć cele, jak oceniają taką współpracę itd. Myślę, że to jest po naszej stronie już, żeby tę pewność mieć.

No i dopóki tak naprawdę nie sprawdzimy, jest duża szansa, że na 100% tej pewności mieć nie będziemy. No dobrze. No to mamy te mentoringi, wspomniałaś też o mastermindach. A co w takim razie poza mentoringiem? Bo tutaj znowu też się spotkałam z taką opinią, że gdzieś się pojawia wszędzie w tych naszych UXowych/projektowych środowiskach, takie stwierdzenie, że bez mentoringu totalnie nic nam się nie uda zrobić. Że jedyna słuszna droga to jest mentoring, że nie zrobimy dobrego portfolio bez mentoringu, że nie dostaniemy pierwszej pracy bez mentoringu i widziałam nawet takie opinie, że osoby, które decydują się na studia podyplomowe, na kursy i tak planują później iść na ten mentoring, że gdzieś już się tak wryło, że ten mentoring jest taki niezbędny żeby sobie to wszystko poukładać.

Jaka jest twoja perspektywa? Czy też masz takie poczucie, że ten mentoring jest faktycznie taką wartością samą w sobie, że nie powinniśmy jednak z niego zupełnie rezygnować? Czy zaczynamy wchodzić już w takie tematy sprzedażowe, marketingowe i tam nie wszystko się do końca z rzeczywistością zgadza?

U: Wiesz co? Odpowiadając na twoje pytanie czy mentoring jest niezbędny? No myślę, że nie jest niezbędny. To jest coś, co na pewno może pomóc i potrafi dać bardzo dużą wartość. I ja sama sobie bardzo cenię i to doświadczenie jako mentee i doświadczenia jako mentorka. I doświadczenia takiego cichego mentoringu. Tylko, że też miałam szczęście, że na różnych etapach, tak jak u ciebie, znajdywały się po prostu takie dobre duszki, które dały mi też bardzo fajne wsparcie i wiatr w żagle. Ale no to nie jest jedyna droga.

Myślę, że też, kurczę, żyjemy w takim momencie, jesteśmy w takim momencie kiedy różnych inicjatyw rozwojowych jest naprawdę, naprawdę dużo. I tutaj często są to różnego rodzaju warsztaty, gdzie można wkręcić się zupełnie za darmochę. A za darmo to uczciwa cena. Poznać też bardzo fajnych ludzi i po prostu to jest też jakaś taka okazja żeby gdzieś tam poznać, pogadać, zweryfikować jakieś pomysły i założenia. Kurczę, no też myślę, że grupy, które mamy choćby dostępne na fejsie, to też jest jakieś fajne miejsce, gdzie można o pewne rzeczy podpytać. Chociaż tutaj też trzeba ostrożnie, bo też różni ludzie są na tych grupach. I znajdują się tacy co wiedzą o czym mówią i podpowiedzą bardzo dobrze, a z drugiej znajdą się i tacy, co może nie najlepiej.

Ale zmierzam do tego, że to jest fajna pomoc. Zdecydowanie, natomiast jeżeli nie siedzi nam mentoring, nie widzimy gdzieś tam dla siebie czegoś ciekawego. Albo nie czujemy po prostu tej formy współpracy, to nie jest tak, że to jest jedyna słuszna droga. I takich sposobów dojścia w różne miejsca jest zdecydowanie dużo. A już to co moim zdaniem ma bardzo dużą wartość, to jest po prostu taki networking. Ale taki networking nie na zasadzie, że biegam i zbieram wizytówki i rozdaję wizytówki, tylko rozmowa z drugą osobą. Bo nigdy nie wiesz, kiedy ktoś, nawet w takiej krótkiej rozmowie, powie coś, co po prostu odwróci twoje myślenie i gdzieś cię pokieruje i zainspiruje.

N: Tutaj przypominam, że wracają stacjonarne meetupy w większych miastach przynajmniej. I zazwyczaj jest ten czas żeby ponetworkować, pogadać, poznać się przy jakimś piwie czy niealkoholowym trunku. Więc to też jest taka dobra okazja, bo tam na te meetupy nie przychodzą tylko osoby, które zaczynają i chcą się czegoś dowiedzieć, ale faktycznie przychodzą ludzie pracujący w branży ileś czasu więc myślę, że warto tam też szukać takich opcji. Ja przypomnę, że zaraz będziemy kończyć tę część moich pytać, mam jeszcze dwa pytania do Uli, a widzę, że już pierwsze pytania pojawiły się na czacie. Jeśli macie jakieś pytania o mentoring, od strony mentorki czy mentee to jest dobry moment żeby je wrzucać na czat, zaraz będziemy na te pytania odpowiadać.

A ja ci chciałam zadać jeszcze dwa pytania. Co ze stroną mentora? No bo jesteś mentorką już od jakiegoś czasu, jak ty rozwijasz się jako mentorka? Np. gdzie szukasz materiałów, źródeł, podpowiedzi do tego jak to robić dobrze? Jak i skąd ta pewność też, że robisz to dobrze? Czy masz sposób na ewaluację samej siebie jako mentorki, ale też osoby z którą pracujesz? Ale też takie wiesz „pro tipy” ze strony tej drugiej mogłabyś podrzucić osobom ,które np. wchodzą teraz na tę ścieżkę?

U: Wiesz co, nie przychodzą mi do głowy żadne takie źródła stricte jeżeli chodzi o pracę mentora. Mnie zawsze gdzieś tam w ogóle ciągnęło w pracę, w stronę bycia nauczycielką. Nawet się śmieje, że swoje pierwsze doświadczenia zdobywałam już w podstawówce, kiedy zupełnie przypadkiem poszłam odwiedzić panie w przedszkolu i stanęło na tym, że przez dwa dni chodziłam jako wolontariuszka i malowałam z dziećmi. Kto wie, może dzięki temu dostałam się na ASP parę lat później. To jednak te 100 księżniczek w karocy z księciem pewnie trochę wyrobiły łapę.

No ale jeśli chodzi o taką w ogóle inspirację do tego jak uczyć, to dla mnie taką dużą inspiracją jest Ken Robinson i to nie jest może stricte o mentoringu, ale dla Kena Robinsona w ogóle edukacja jest czymś bardzo osadzonym w relacji z drugim człowiekiem. Więc gdzieś tam, współpracując z mentee czy pracując ze studentami, po prostu budując tę relację, po prostu trochę też widzę co się dzieje z tą osobą.

Bycie nauczycielem a projektowanie ma też ze sobą bardzo dużo wspólnego. Bo zawsze jest jakieś założenie, jakiś koncept, sprawdzasz jak to się sprawdza i obserwujesz i wyciągasz wnioski. Ja z moimi mentee też robię sobie coś takiego, że w trakcie mentoringu, po 2 miesiącach, robimy sobie takie małe retro. Czyli takie spotkanie, gdzie sobie siadamy i mówimy – Słuchaj, taki jest nasz cel. Jak nam idzie? Czy pasuje ci to jak my współpracujemy? Czy pasuje, że zdzwaniamy się o tej i o tej godzinie? Czy chciałabyś coś zmienić? Jak to w ogóle czujesz? I po prostu daję taką przestrzeń żeby o tym trochę pogadać.

Nawet jak wydaje mi się, że wszystko idzie zgodnie z planem to i tak myślę, że warto o tym porozmawiać, żeby porozmawiać czy faktycznie idziemy w dobrym kierunku. Więc tyle myślę, że mogę powiedzieć. Jeśli chodzi o takie tipy dla mentora. To ja będę wracać trochę jak w mantrze do tego celu. Nie zawsze mentee ma dobrze sprecyzowany cel i ten cel tak naprawdę jest taki, to jest taki fundament całej współpracy. To żeby dobrze zrozumieć co my robimy, co my chcemy osiągnąć i gdzieś tam pewne rzeczy doprecyzować, bo czasami jest tak, że ten cel też nam się potrafi zmienić w trakcie mentoringu. Więc też trzeba być takim czułym obserwatorem, tak bym to ujęła.

N: No dobra, a co ciebie mentoring nauczył? Co zyskałaś jako mentorka? Czy są jakieś takie rzeczy, które czujesz, że wyniosłaś dzięki takiej współpracy? W stawieniu się w tej roli i czy zachęciłabyś w jakiś sposób może inne osoby, żeby również zastanowiły się, cz to nie jest rola dla nich?

U: To tak. Jedną z takich rzeczy, które bardzo cenię, to jest takie trochę przełamanie klątwy wiedzy i zobaczenie co wiem, co mogę przekazać gdzieś tam od siebie innym? Ja też jak zaczynałam w mentoringu no to było te cztery lata temu, więc jeszcze tak nieśmiało zaczynałam. I ja się zastanawiałam czy kurczę, czy ja tam w ogóle komukolwiek przekażę?

Nie wiedziałam jeszcze wtedy co to jest syndrom oszusta. Dzisiaj wiem i że jestem takim chodzącym przykładem syndromu oszusta. Ja zawsze mam jakiś taki głosik w głowie, który mówi, nie nie nie. Jeszcze nie jesteś dość dobra – jakby tego typu rzeczy. I pierwsze mentoringi i pierwsze współprace ze studentami, to jest coś co mi bardzo pomogło w ogóle zdusić ten głos gdzieś tam w czeluściach. I też bardzo dużo dowiedzieć się o sobie. Więc to jest na pewno jedna rzecz.

Druga rzecz to jest takie usystematyzowanie tego co już się wie. Bo jeżeli zaczynasz coś komuś tłumaczyć, pokazywać i tak dalej, to sama nabierasz głębszego zrozumienia różnych rzeczy. I porządkujesz sobie to co się, to co gdzieś tam w twojej głowie siedzi.

Kolejna rzecz, to jest takie w ogóle poszerzenie sobie horyzontów. Bo przez ten mentoring przewijały się różne dziewczyny, o różnym, różnych doświadczeniach i zawsze była to też dla mnie okazja żeby nauczyć się czegoś nowego. Dorota na przykład pracowała przy takich doświadczeniach edukacyjnych, więc to był taki punkt, który mnie też bardzo interesuje, więc było mi przemiło tam pozbierać różne zajawki, trochę fajnych rzeczy podsyłała i to jest też coś, co sobie bardzo cenię.

Więc tak, w programach mentorskich też bardzo często tworzą się różne społeczności. Np. innych mentorów i to jest też kolejna rzecz, która potrafi ci bardzo fajnie poszerzyć kontakt, poszerzyć perspektywę i coś co sobie bardzo cenię.

N: Ok, no dobra. To ja już wiem wszystko, co chciałam wiedzieć od ciebie. Przypominam, że jest dobry moment żeby teraz zadawać jakieś pytania. Jeżeli macie jakieś pytania związane z mentoringiem, z programami mentorskimi, ja na razie wyłapałam tylko jedno pytanie od Grzegorza: Czy wiesz może czy jest gdzieś darmowy mentoring nie tylko dla kobiet? Bo faktycznie mam takie poczucie, że dużo się mówi teraz o tych programach dla kobiet, ale niewiele się mówi o takich programach mentorskich dla wszystkich. Czy coś ci wpada do głowy?

U: Jasne. W kwestii darmowych mentoringów to nie wiem czy bym się tutaj właśnie do Dawida (Tkocza) nie uśmiechnęła i do jego Fabryki Juniorów. Bo wiem, że właśnie Dawid robił właśnie taki bardzo otwarty mentoring. Więc to jest jedna rzecz, która przychodzi mi do głowy. Musiałabym trochę poresearchować, bo też siłą rzeczy, przez to, że działałam przez lata w Women in Technology, to też te wszystkie inicjatywy, które mają na celu to, żeby troszczkę wyrównać ilość mężczyzn i kobiet w branży IT no siłą rzeczy są mi bliższe, więc jestem też trochę bardziej za pan brat. Więc pierwsze co mi przychodzi do głowy to to. Na pewno Design Mentorship jest zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn ale to już jest niestety płatny program.

N: A czy Tech Leaders przypadkiem nie otworzyły się w zeszłym roku również na mężczyzn?

U: Była taka edycja Tech Leaders, gdzie zarówno mężczyźni jak i kobiety mogli zapisywać się jako mentee. Natomiast w tym roku z powrotem dziewczyny wróciły do tego, że ten mentoring jest stricte dla kobiet. I nie wiem co było powodem tej decyzji, tu już pewnie trzeba by pytać organizatorki. No natomiast tak jest. Mnie to też nie dziwi, bo jeżeli jest stowarzyszenie Women in Technology Poland, które stawia sobie w statucie taką działalność, to też może wynikać po prostu z tego co w tym statucie się znajduje.

N: Ja przyznam, że teraz mi się przypomniało, że jakiś czas temu dostałam pytanie/propozycję o takie tymczasowe mentorowanie w ramach hackatonu. Czasami się różne takie wydarzenie aktywizujące, najczęściej studentów ale nie tylko, pojawiają w Polsce. Z reguły przy jakichś konkretnych uniwersytetach, politechnikach, bo to są zazwyczaj jakieś kółka studenckie, które to organizują. I pojawiają się i meetupy i konferencje i właśnie hackatony i warto się przyjrzeć, bo bardzo często przy konferencjach albo przy hackatonach, które również bywają darmowe, może się okazać, że jest również część taka mentoringowa.

Nie szukając daleko, teraz sobie też przypomniałam, że w ostatnim Allegro Research Confetti organizowanej przez Allegro konferencji, która była darmowa, można było dostać się również na mentoringi darmowe. Tam było bardzo mało miejsc i tam chyba kto pierwszy ten lepszy mógł się złapać, tak mi się wydaje, że to tak mniej więcej działało.

I tu były bardziej takie konsultacje niż mentoringi, ale wciąż jakiś punkt zaczepienia, że można było porozmawiać z kimś, kto pracuje już długo w obszarze badań i sobie pewne rzeczy skonsultować. Więc to tak myślę, że warto temu się przyjrzeć. Natomiast wydaje mi się, że samych programów mentorskich darmowych nie ma tak dużo, w ogóle. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, ale wydaje mi się, że to nie jest jeszcze taka popularna forma w Polsce.

U: Może być tak jak mówisz. Fajnie, że wspomniałaś o tych hackatonach, bo ja też jestem wielką fanką hackatonów. Uwielbiam hackatony, to też jest bardzo fajna rzeczy i networkingowo i rozwojowo. Często hackatony są 24 godzinne i kosztują trochę wysiłku, ale są też takie inicjatywy, które trwają np. trzy dni, ale pracuje się od 8-16 nad czymś. Potem do domu albo na kawę, pizzę i się odpoczywa w międzyczasie.

Więc to też wracając do twojego pytania – jeśli nie mentoring, to co? To to też są bardzo fajne rzeczy. Ja brałam udział np. we Wrocław Service Jamie, 3-dniowym maratonie projektowym i bardzo dobrze go wspominam. A to jest globalna inicjatywa, są Global Service Jamy, które odbywają się w różnych miastach. Więc to jest też coś, co sobie możecie zdecydowanie posprawdzać.

N: Super, dzięki.

U: Dzięki, do zobaczenia.

You May Also Like
angielski w pracy grafika
Read More

Angielski w pracy projektanta

O tym, że myśląc o pracy projektowej, serio trzeba wziąć naukę języka angielskiego już wspominałam. Ale temat wrócił ostatnio kilka razy w rozmowach…